займы онлайн на банковскую карту займ на карту онлайн займы онлайн на карту микрокредит онлайн займ на карту займы онлайн займ на карту быстро микрозаймы на банковскую карту экспресс займ на карту микрозайм онлайн на карту срочно круглосуточно займ онлайн на карту займы на карту онлайн взять займ срочно на карту микрозаймы в интернете займ онлайн

26 maja 2011 21:46

niedoczytania: Latest post
Fot. dzięki uprzejmości Berthy Burko-Falcman

Z JĘZYKA JAKUBA BURKO. Wokół tomiku „Wątpewności” – rozmowa z Tomaszem Różyckim

Nakładem Wydawnictwa Literackiego właśnie ukazał się wybór wierszy, w „Serii Dwujęzycznej”,  „Wątpewności. Wybór wierszy/Certidoutes. Choix de poemes” uznanego tłumacza Jacques’a Burko (1933 – 2008), któremu francuscy czytelnicy zawdzięczają m.in. przekłady poezji Juliana Tuwima, Zbigniewa Herberta, Wisławy Szymborskiej.

Poniżej prezentujemy wywiad z Tomaszem Różyckim, tłumaczem tomiku.

Aleksandra Szramek: Dlaczego Wątpewności? Co pana zdaniem tytuł ten może oznaczać, co sugerować?

Tomasz Różycki: Ten tytuł to trochę nieporadny przekład francuskiego „Certidoutes”, co jest połączeniem słowa „Certitude” (czyli pewność) i słowa „Doutes” (wątpliwości), a więc przeciwieństw. Pewność i zwątpienie w jednym. O ile jednak słowo to po francusku ma pewien urok, to po polsku wątpewności brzmią jednak wątpliwie. Nie wiem, co dokładnie miał na myśli Jacques Burko, nadając taki tytuł swojemu nieopublikowanemu tomowi wierszy. Być może właśnie to, że miał wątpliwości co do publikacji książki? To, że był pewien swych wierszy? A może to, że pewność, wiara i zwątpienie w tych wierszach wymieszane są i nierozdzielne. Pewność i wątpliwości dotyczące wszelkich tematów, także jego samego, jego językowej i kulturowej tradycji.

Jacques Burko od najmłodszych lat skazany był na wielokulturowość – urodził się w żydowskiej rodzinie w Warszawie, wyrastał na Wołyniu, przebywał w Kazachstanie, od 1947 roku na stałe zamieszkał we Francji. Czy kontakt z wieloma językami jakoś wpłynął na twórczość poety?

Na pewno tak, widać to choćby przy przekładach literatury, jakich dokonywał z polskiego czy rosyjskiego. Bliska mu była tradycja jidysz. Sam mówił, że jego „głębokim” językiem, słyszanym w kołysce jest jidysz, językiem literatury jest polski, ale doskonale czuje się mówiąc i pisząc po francusku. O swoich wierszach mówił, że są przekładane na francuski z języka Jakuba Burko, jego własnego. To widać w poezji – obecność melodyjnych sekwencji jakby z języka poezji dwudziestolecia, słychać tam i Czechowicza i Tuwima, ale pojawia się to wszystko w zaskakującym francuskim ubraniu, gry słów są charakterystyczne także dla poezji francuskiej. Te najbardziej skomplikowane wiersze, najbardziej „francuskie” są najtrudniejsze w przekładzie, nie ma ich w polskim wydaniu. Mam wrażenie, że przekład ich jest jeszcze być może przed kimś, kto podejmie wyzwanie.

W jakim miejscu można byłoby umieścić poezję Burko? Czy wpisuje się ona w  nurt, ma swojego nauczyciela, czy może sama jest czymś z pogranicza?

Nie jestem historykiem literatury ani literaturoznawcą, aby odpowiedzieć w tej chwili na to pytanie. Wpływy słowiańskie – polskiej i być może rosyjskiej poezji spotykają się z francuskim zmysłem pracy ze słowem i obejmują tematykę trudną i bogatą, od osobistej po historyczną, jak na przykład losy Żydów w dwudziestym wieku. To wszystko sprawia, że możemy mówić o czymś oryginalnym. Zawsze można szukać wpływów i znajdować je, ale nie wiem, czy potrafiłbym wpisać tę poezję w jakiś nurt, tym bardziej, że nie była publikowana za życia autora i nie uczestniczyła w żadnym literackim dialogu, nie była w obiegu.

Wiersze Burko są zróżnicowane – niechęć przed przemijaniem, zło i walka „przeciwko zapomnieniu” łączy się w nich z tym, co piękne i dobre. Kim mógłby być podmiot liryczny tych wierszy? O czym mówi poezja Burko?

Myślę, że bohaterem mógłby być ktoś, kto wiele przeżył i widział, ale jest po stronie życia, wciąż uważa, że na tym świecie są możliwe piękne chwile, szczęście i dobro. Jest świadomy zła, ale nie może mu się oddać, nie może pisać tylko o nim, bo w ten sposób ono nim zawładnie i zwycięży go. To też poezja dość gorzka momentami, mówiąca o przemijaniu, poezja wielkiej samotności. Nie wiem, jak to wytłumaczyć przy wierszach równocześnie często miłosnych, opowiadających o oddaniu i przyjaźni.

Kliknij, by powiększyć
Kliknij, by powiększyć

Jak wyglądał proces tłumaczenia poezji Burko? Czy panu, również poecie, była ona bliska?

To była bardzo trudna praca, wymagająca często dokonywania wyborów: czy w imię zachowania rytmu i rymu poświęcić niektóre słowa, czy dla absolutnej wierności nie oddawać rytmu, melodii i rymu. Te wiersze są bardzo zrytmizowane, a ich melodyka, sposób rymowania i metrum jest zmienne. Czasem to prawdziwe akrobacje poetyckie. Za dość lekkim tonem i stylem kryją się pułapki dla tłumacza. Starałem się oddać, ile można, musiałem wielokrotnie proponować coś swojego w zamian, coś, co mogłoby po polsku brzmieć tak samo, lub wprowadzać ten sam efekt. W tłumaczeniu można dostrzec łatwo różnice z oryginałem. Odnalezienie podobnej melodii z użyciem polskich słów wymuszało często arbitralne zmiany, jak to bywa przy wielu przekładach, zwłaszcza poezji, zwłaszcza rytmicznej. Ale mam nadzieję, że udało mi się zachować złoty środek i niczego nie zniszczyć. Była to najtrudniejsza z moich dotychczasowych prac przy tłumaczeniu, trudniejsza na pewno nawet od przekładu Stefana Mallarme.

Czy oprócz relacji czysto literackiej łączyła pana z poetą inna więź?

Poznaliśmy się i zaprzyjaźniliśmy, niestety ta przyjaźń trwała krótko, a widzieliśmy się zaledwie czterokrotnie. Bardzo te wszystkie spotkania pamiętam. Przełożył wiele moich wierszy, innych nie zdążył.

Kim był Jacques Burko?

Był z wykształcenia inżynierem i zjeździł świat stawiając wielkie chemiczne fabryki, na emeryturze oddał się temu, co naprawdę lubił i czym zajmował się w czasie wolnym: został tłumaczem, współautorem książek historycznych, redaktorem i wydawcą serii poetyckich (między innymi „Poezja świata” w Buchet-Chastel, od perskiej, arabskiej po mongolską), wykładowcą Sorbony, gdzie prowadził seminarium na temat przekładu, czy wreszcie – świetnym tłumaczem na francuski „Lokomotywy” Tuwima. Był znawcą wina i żeglarzem. Był ambasadorem polskiej literatury we Francji.

Dlaczego powinniśmy o nim pamiętać?

On nie zapomniał o Polsce, a po tym, co tu przeżył, mógłby i może nawet powinien był to zrobić. Przekładał polską poezję, opowiadał o polskiej literaturze Francuzom i obcokrajowcom, reprezentował i bronił dobrego jej imienia. Z polskiego przekładał Herberta, Tuwima, Szymborską, Ficowskiego, Stachurę, Bednarskiego, Adama Czerniakowa.

Wywiad przeprowadziła Aleksandra Szramek

Informacja Nadesłana -

Podobne artykuły