займы онлайн на банковскую карту займ на карту онлайн займы онлайн на карту микрокредит онлайн займ на карту займы онлайн займ на карту быстро микрозаймы на банковскую карту экспресс займ на карту микрозайм онлайн на карту срочно круглосуточно займ онлайн на карту займы на карту онлайн взять займ срочно на карту микрозаймы в интернете займ онлайн

26 listopada 2008 0:43

niedoczytania: Latest post
Stefan Chwin w Krakowie (fot. Marcin Gruca)

Wizyta dwóch duchów, czyli Stefan Chwin w Krakowie

Kolekcjonuje minerały i muszle, wielbiciel ametystu, fotografuje chmury. W piątek o 16, w filii Śródmiejskiej Biblioteki Publicznej przy ul. Studenckiej 19, odbyło się autorskie spotkanie Stefana Chwina – gdańskiego powieściopisarza, krytyka literackiego, eseisty, historyka literatury, grafika, profesora nadzwyczajnego Uniwersytetu Gdańskiego na Wydziale Filologicznym.

Niewidzialny tunel
Gdańsk z Krakowem łączy się za pomocą takiego niewidzialnego tunelu, który omija Warszawę – rzekł pisarz, opisując swoją i żony podróż pociągiem do Krakowa. Użyta już na samym początku żartobliwa metafora, stała się drogą przekazu ważnych treści w stronę wiernych czytelników. Poddali się temu członkowie Dyskusyjnego Klubu Książki, garstka licealistów i studentów, zaproszeni goście, m.in. cenieni profesorowie Aleksander Fiut oraz Jerzy Jarzębski. W kameralnej atmosferze, pośród bibliotecznych książek, można było wsłuchać się w ciekawe opowieści dotyczące historii literatury, historii Polski, w tym miast: Gdańska, Warszawy, Wilna.

Podstawą pod wszystkie refleksje był temat rodzinny, dzięki któremu Chwin przybliżył publiczności swój rodowód, swoje korzenie. Obraz rodziców, babci i wspomnianych niektórych książek, można było odczytać zamiennie. Przedstawia on pewien dualizm pisarza oraz podwójną interpretację jego utworów, polegającą na odsłonięciu tego, co w jego duszy kłębi się skrycie i walczy. Interpretacja twórczości Chwina przez pryzmat rodzinnego domu okazuje się być przysłowiowym światłem w tunelu.

Owym magicznym elementem naznaczył choćby opowieści o osiedleniu się swojego ojca w Gdańsku, który jadąc pociągiem, postanowił ni stąd ni zowąd nagle wysiąść – i wysiadł; oraz o matce, która w Warszawie, będąc wśród osób prowadzonych przez niemieckich żołnierzy, nagle odczuła pewną niewyjaśnioną siłę i potrzebę odłączenia się od reszty – odłączyła się, podczas gdy jej koleżanki trafiły do Oświęcimia. W takich chwilach można rozmyślać nad tajemnicą losu, przeczuć, podszeptów i zagadkowych przesłań ? – podsumował gość wieczoru.

We mnie istnieją dwa duchy
Chwin rozpoczął swoją opowieść od opisu młodości ojca i matki. Przyznał, że ma w sobie ich duchy, które powodują w jego wnętrzu nieustający konflikt temperamentu oraz filozoficzno-polityczny.

Jeden duch – twierdzi pisarz – to insurekcyjna naleciałość po mojej matce, która ma mentalność młodego Powstańca Warszawskiego, dla którego to wydarzenie jest najważniejsze w życiu, a drugi –  to odwrotny obraz, w jakim ukazywał się mój ojciec.

Wpływ rodziców oraz domowej atmosfery na pisarstwo okazał się zdumiewający, bowiem jak sam określił, przez całe dzieciństwo rosła w nim potrzeba buntu, szukania własnej tożsamości, jedności.

Jeśli chodzi o moją matkę w okresie Solidarności – opowiadał dalej – to w domu miałem permanentne Powstanie Warszawskie, odczuwalne w sposobie reagowania na to, co się działo. Natomiast mój tato, zdobył w życiu aż pięć fakultetów. Pierwszy zdobył na SGGW w Warszawie, a cztery następne fakultety, były to cztery okupacje Wilna. To wpłynęło na to, że dla niego – człowieka, który to wszystko cudem przeżył – wszystko wyglądało czarno. On był przekonany, że władza komunistyczna pozwala działać Polakom tylko dlatego, żeby się ujawnili przywódcy, którzy w późniejszej fazie zostaną aresztowani.

Wzajemne oddziaływania dwóch duchów miały (i mają) największy wpływ na twórczość profesora. Odbija się to najwidoczniej w tekstach autobiograficznych, mianowicie w Kartkach z dziennika (2004) oraz w Dzienniku dla dorosłych (2008), który został przez Chwina nazwany autobiografią na żywo, ponieważ ostatnie w nim zapiski sięgają aż września tego roku. Dziennik za parę dni ukaże się na rynku.

Stefan Chwin w Krakowie (fot. Marcin Gruca)

Stefan Chwin w Krakowie (fot. Marcin Gruca)

Życiowe powieści
To właśnie na podstawie Krótkiej historii pewnego żartu (1991) Chwin opisywał relacje między rodzicami, domową atmosferę, walkę z obrazami Niemców, rzeczywistość ówczesnego Gdańska. Stwierdził, że wyrastał w konflikcie ojca i matki, w rzeczywistości utworzonej przez nich (również przez babcię) i w tej poza domem: władza, stalinizm, komunizm; miał poczucie, iż z każdej strony jest okłamywanym dzieckiem. Doszedł jednak do wniosku, że obronić dziecko, to wprowadzić je w błąd co do istoty życia, chłopiec-bohater uświadamia sobie, że dążąc do własnej tożsamości rani rodzinę. Mimo wszystko, dziecko pragnie duchowej autonomii – siebie.

Ważną informacją okazała się myśl Chwina odnośnie do krytyki literackiej, która to najsłynniejszą powieść Hanemann zaszufladkowała w jeden schemat interpretacyjny. Książka istotnie opowiada o Wolnym Mieście Gdańsk, opuszczanym tuż po wojnie przez dotychczasowych niemieckich mieszkańców i zajmowanym przez repatriantów ze Wschodu. Jednakże profesor zwięźle opowiedział o czym jest ta lektura, „Hanemann” jest o Hanemannie, to powieść egzystencjalna – rzekł.

Na pytanie jednego z wiernych czytelników, kim jest tytułowa Ester (Ester 1999), nie chciał odsłonić tajemnicy, mówiąc, że pisarz jest łgarzem, kiedy go pytają o genezę utworu. Nagabywany, by wyjaśnił rolę/symbol kobiety w życiu i twórczości, przemilczał ten fakt z lekkim uśmiechem. Wyjawił jedynie, że tworząc Ester, inspirował się fotografią, którą posiada po babci. A na czym opierała się współpraca z żoną Krystyną Lars przy tworzeniu Wspólnej kąpieli (2001)… W tym punkcie nie zdradzamy tajemnicy warsztatu – odparł.

Malarz słów, skryty poeta?
Chwin przyznał, iż pisać zaczął stosunkowo późno, myślał bowiem, że zostanie malarzem. Do zmiany tych planów nakłaniał go ojciec słowami: Powinieneś mieć fach! Na ile okazały się być trafną sugestią? Nie wszyscy wiedzą, że bohater piątkowego wieczoru, prócz uniwersyteckiego nauczania i pisania, nadal maluje. Dowodem tego nie są wyłącznie obrazy w ramach, lecz umiejętność plastycznego operowania słowami. Gdańszczanin, malarskim doświadczeniem stworzył przed słuchaczami słowny obraz brunatnego kolorytu Wisły i innych elementów przyrody. A może doświadczeniem wręcz poetyckim? Spytany przez publiczność, czy napisał kiedyś wiersz, odpowiedział, że nie powie, bo to zbyt wstydliwe; na koniec zaśmiał się zdrowo. Dodał ponadto, iż jest wrażliwy na poezję nazwisk. Szczególnym tego wyrazem, jest tytułowy Hanemann, podany w powieści bez imienia. Przytaczając dzieje jego nazwiska, przytoczył historię zniszczonych, wręcz (jak sam dodał) zamordowanych gdańskich cmentarzy, na których zostały utworzone zielone skwery, piaskownice, huśtawki. I z tą opowieścią łączy się kolejna, dotycząca imienia.

Stefan Chwin, promując książkę Hanemann w Niemczech, dostał od pewnej młodej kobiety dokument, zezwalający niejakiemu Hanemann’owi o imieniu Manfred na opuszczenie Gdańska. Można wysnuć przypuszczenie, że bohater powieści, istnym zrządzeniem losu, uzyskał w końcu nieznane nikomu, bo nawet samemu autorowi „imię” uzyskując przy tym wolność. Niestety, wspomniany dokument obecnie zaginął. Czy bez powodu?

O czym marzy Stefan Chwin? Otóż przyznał się, że chciałby mieć swój 24-godzinny sklep, w którym by sprzedawano na metry czas. Myśl ta przypomina od razu znane ze Wspólnej kąpieli zdanie: Bohaterem tej książki jest Czas. Wydaje się, że autor usilnie pragnie przekroczyć rzeczywistość, zwrócić pokrzywdzonym nieznane im momenty, a sobie podarować dodatkowe chwile na zgłębienie Absolutu. Pisarz na autorskim spotkaniu starał się przedstawić wielowariantowość życia, odmęty ludzkich poczynań, rzucając się przy tym w  tajemnicę, w symbol kolorów i symbol rzeki.

Piątkowe 90-minutowe spotkanie dobiegło końca. Niewątpliwie Chwin ukazał się w dodatkowej roli – filozofa, moralisty, z zapasem żartów i anegdot. Mam nadzieję, że nie tylko mnie pozostawił jakieś światło oraz klucz do swych książek – tunel przesłań.

Stefan Chwin w Krakowie (fot. Marcin Gruca)

Stefan Chwin w Krakowie (fot. Marcin Gruca)

Joanna Panek -

Podobne artykuły