займы онлайн на банковскую карту займ на карту онлайн займы онлайн на карту микрокредит онлайн займ на карту займы онлайн займ на карту быстро микрозаймы на банковскую карту экспресс займ на карту микрозайм онлайн на карту срочно круглосуточно займ онлайн на карту займы на карту онлайн взять займ срочно на карту микрозаймы в интернете займ онлайн

23 grudnia 2010 22:03

niedoczytania: Latest post

W roli przedskoczka. Z Piotrem Kowalczykiem rozmawiała Urszula Pawlicka

TUTAJ możesz przeczytać tekst o „Hashtagstories” Piotra Kowalczyka

Twoją dewizą jest wyrażenie „Write less, tell more” – jak czujesz się w roli eksperymentatora, prowokatora i burzyciela dotychczasowych zasad literackich?

Uprawianie czegoś, co inni robili wcześniej – i robili dużo lepiej – uważam za bezcelowe i nudne. Dlatego lubię odkrywać i eksperymentować, skwapliwie wykorzystując do tego technologię. Nieograniczonym źródłem inspiracji oraz szansą na to, by móc inspirować innych, jest Internet.

Za prowokatora i burzyciela wcale się nie uważam. Za to bardzo dobrze czuję się w roli przedskoczka, który przeciera trasę i ląduje blisko, zbyt często dotykając ziemi nie tą częścią ciała, co trzeba.

Czym jest twitteratura z punktu widzenia twórcy? Jakie są jej założenia i techniki, bo przecież to nie tylko reguła 140 znaków…

Media społecznościowe powodują, że komunikaty stają się incydentalne, przypadkowe. To, czy trafimy na ciekawy wpis na Twitterze lub Facebooku, zależy od momentu, w którym otwieramy serwis, naszego nastroju oraz stopnia rozproszenia uwagi.

Dla mnie twitteratura, mimo że tak jednoznacznie incydentalna, jest próbą dzielenia się takimi samymi emocjami, jakie daje czytanie książki. Fajnie, że są ludzie, którzy chcą to robić w środowisku, do którego ucieka współczesny czytelnik.

Twórcy uprawiają twitteraturę z kilku powodów. Dla niektórych, w tym dla mnie, jest to forma literacka o idealnej długości, a przy okazji wielkie wyzwanie, by ograniczenie jakim jest 140 znaków przełamać, opowiadając historię dłuższą i bogatszą. Dla innych to wprawka literacka, ćwiczenie praktyczne, np. z umiejętności opowiadania historii na dany temat.

Dla wszystkich jest to forma promocji oraz okazja do skonfrontowania swojego wyobrażenia o utworze z reakcją odbiorców.

Twitteratura na pierwszy rzut oka wydaje się banalna, jednak zawarcie historii w ograniczonych ilościowo znakach wymaga odpowiedniego doboru słów i rozwiązań formalnych. Sam nie spodziewałeś się, że „Hashtagstories” okaże się dla Ciebie takim wyzwaniem. Czy pomysł na układ słów jest kluczem do sukcesu?

Banalność twitteratury, wynika z tego, że jest chwilowa i nieformalna. Co wcale nie znaczy, że nie ma siły przekonywania. „Hashtagstories”, czyli mikroopowiadania tworzone z popularnych hashtagów z Twittera, to próba dotarcia do bardzo osobistych emocji. Jest to szczególny rodzaj hipertekstu, w którym za jednym łączem kryje się nie jedno znaczenie, ale tyle znaczeń, ilu odbiorców.

Każdy bowiem z używających na przykład tagu #bestweekever ma inne skojarzenia z nim związane. A potem jest szansa, że trafi na taką opowieść:

#bestweekever #3breakupwords #alltimelow #therapist #alltimelow #therapist #alltimelow #fail

„Hashtagstories” to prosty pomysł na mash-up, ale faktycznie jest wielkim wyzwaniem. Ograniczeniem jest nie tylko liczba znaków, ale również charakter i liczba w danej chwili funkcjonujących tagów.

Twitteratura wzbudza wiele kontrowersji, szczególnie jej odmiana, jaką jest skracanie klasyki. Jak uspokoić tych prorokujących upadek literatury?

Nie ma sensu uspokajać prorokujących upadki. Zawsze tacy się znajdują. Szkoda tylko, że w przypadku książki, dzięki której mamy wykształcenie i tyle osiągnęliśmy, tak bardzo chcemy ją utrzymać w formie sprzed 600 lat.

A świat się zmienia, czytelnik woli Twittera niż Gutenberga, odkleja się od książki papierowej. Chodzi o to, by nie odkleił się na zawsze. Twitteratura to jeden ze sposobów na utrzymanie kontaktu z literaturą.

Twitteratura zyskuje coraz większą popularność, co zadecydowało o jej sukcesie?

Jest dostępna w miejscu, do którego przenosi się coraz więcej czytelników. Twitter w porównaniu z Facebookiem (który zastępuje rozmowę), pełni rolę trybuny. Świetnie sprawdza się jako sposób na dzielenie się twórczością.

„Hashtagstories” i eksperyment Piotra Wereśniaka – to jedyne przykłady twitteratury polskich twórców. Dlaczego w Polsce twitteratura jeszcze się nie pojawiła? Czy kiedyś będziemy mogli spodziewać się polskiej antologii…?

Możliwe, że się mylę, ale zauważam sporą różnicę między twórcami zagranicznymi i polskimi, jeśli chodzi o oswajanie nowych sposobów przekazu i własnego wizerunku. Polscy twórcy są tradycjonalistami. Coś, co wydane jest jedynie w formie elektronicznej, nie ma prawa nazywać się książką, a ktoś, kto nie posiada czarno-białego zdjęcia z samym sobą w powyciąganym swetrze i papierosem w ustach, nie ma prawa nazywać się pisarzem.

Na pewno literaturę nowych mediów pobłogosławiłoby wielkie nazwisko. Tak jak na przykład publikowanie na licencji Creative Commons pobłogosławiła Anna Brzezińska.

Na poparcie idei twitteratury przywoływania jest mikrofikcja Hemingwaya: „For sale: baby shoes, never worn” – służy niemal jako forma adaptacji nowego gatunku. Czy to dowód, że zamysł twitteratury nie jest nowy, czy po prostu kwestia autorytetu?

Żyjemy w czasach nadmiaru i skrótu. Kiedyś nie było wielkiej potrzeby opowiadania historii w skróconej formie – teraz tak. Mikroopowiadanie Hemingwaya przytaczane jest oczywiście po to, by nadać odpowiednią rangę nieuchwytnej, chwilowej odmianie literatury, jaką jest ta uprawiana na Twitterze.

Skąd pomysł na opublikowanie literackiego pamiętnika na temat trendów w mediach, mam na myśli oczywiście „Hashtagstories”, będący remiksem popularnych tagów z Twittera? Demonstracja nowego gatunku czy potwierdzenie ironicznego stylu twórczości?

To oczywista, podjęta przez nieanglojęzycznego autora próba zaistnienia z nową formą literacką, która pozwala na tworzenie po angielsku w sposób z jednej strony oryginalny, a z drugiej, jeżeli chodzi o poprawność językową – bezpieczny.

„Hashtagstories” bardzo dobrze oddają również, dlaczego w ogóle tworzę. Piszę nie po to, by dać innym ucieczkę od problemów, nie tak postrzegam rolę literatury. Piszę po to, by problemy oswajać. Lubię oswajać je ironią.

Ponieważ spora część codziennych stresów wynika z korzystania z technologii, i ponieważ technologia, czasem w sposób niezauważalny wpływa na nasze życie, chcę to wyrazić i utrwalić właśnie za pomocą wytworów technologii – czyli między innymi Twittera i zapoczątkowanych na nim jako forma komunikacji – hashtagów.

Na czym polega, wspomniana już przez Ciebie, technika mash-up? Dokładnie przetłumaczona jako „zgniatanie słów”…

Tworzenie nowego utworu z fragmentów utworów już istniejących. Pozwala na to między innymi właśnie licencja Creative Commons. Jeśli autor użyje tej licencji, inni będą mogli, na określonych warunkach, wykorzystać jego utwór jako materiał wyjściowy do stworzenia swojego dzieła.

Mash-up to fantastyczne zjawisko. Daje możliwość tworzenia tym, którzy z różnych względów nie byliby w stanie stworzyć materiału wyjściowego, natomiast wykorzystują swoją kreatywność, by dodać wartość, której nie byłby w stanie wymyślić autor oryginału.

Nieustannie poszukujesz nowej jakości ekspresji literackiej: począwszy od nanofikcji, przez zamysł projektu #urlstory, do „Hashtagstories”. Zdradzisz, jakie jeszcze pomysły eksperymentalne czekają na realizację?

Skupiam się teraz przede wszystkim na projekcie, w którym wykorzystuję do pisania automatycznego tłumacza Google.

„Google-translated fiction” w nowej odsłonie polega na tym, że piszę po polsku opowiadania w taki sposób, by automatyczne tłumaczenie na angielski było pozbawione błędów typowych dla skryptów translacyjnych. Dzięki temu uzyskuję materiał, który gotowy jest do przetłumaczenia na ponad 50 pozostałych języków. Chcę tym zwrócić uwagę na fakt, że Internet i nowe technologie niwelują bariery komunikacyjne między ludźmi.

Oczywiście planuję kilka nowych projektów. Najbardziej dojrzałem do zmierzenia się z poezją na kodach kreskowych. Dzięki specjalnej aplikacji StickyBits możemy skanować za pomocą telefonu kody kreskowe z produktów i zostawiać komentarz na ich temat. Nie widzę powodu, żeby ograniczać się przy opisie wafelka czekoladowego do „mniam”. Poza tym bardzo inspiruje mnie zestawienie czegoś tak radykalnie przyziemnego jak kod kreskowy z czymś tak nieziemsko nieuchwytnym jak poezja.

Wracając na koniec do twitteratury – jest to gatunek prekursorski – powstaje i kształtuje się na naszych oczach. Od czego bądź od kogo zależy kierunek jej rozwoju? Chwilowy romans czy dłuższy związek literatury z twitterem?

Zależy od samej technologii i strony, w którą będzie ewoluować. Jeżeli Twitter w zasadniczy sposób zmieni zasady funkcjonowania, zacznie być wykorzystywany przez użytkowników w inny niż dotychczas sposób, to literatura zmuszona będzie ewoluować lub nawet całkowicie opuścić ten serwis. A czy znajdzie nowy? O to jestem spokojny. Twórcy nauczyli się poruszać po świecie mediów społecznościowych i są w wśród pierwszych, którzy wykorzystują nowe serwisy, aplikacje i technologie, by wprowadzić do nich literaturę.

Dziękuję za rozmowę.

——–

Piotr Kowalczyk (pseud. Niżej Podpisany)

Pisarz niezależny, tech-absurdysta i popularyzator czytelnictwa e-książek. Samodzielnie wydaje i promuje swoje książki, wykorzystując wszystkie możliwości, jakie daje Internet i media społecznościowe.

Pisze artykuły dla serwisów TeleRead, Marketing Tips for Authors, Publetariat oraz The Digital Reader. Polski partner akcji Read an E-book Week. Tworzy opowiadania na Twitterze. Jego autorskimi projektami literackimi są: Hashtagstories (historie opowiadane za pomocą sekwencji tagów z Twittera) oraz One Picture Stories (historie tworzone całkowicie na iPhonie).

Urszula Pawlicka - (ur. 1987 r.) Studentka Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie na kierunkach dziennikarstwo i komunikacja społeczna oraz filologia polska. Publikowała w "Portrecie", "artPapierze", "Pograniczach" i "Perspektywach Kulturoznawczych". Fascynuje się związkiem pomiędzy literaturą, a mediami elektronicznymi (szczególnie wpływem nowych mediów). Interesuje się również zagadnieniem hiperrealności i popliteratury.

Podobne artykuły