займы онлайн на банковскую карту займ на карту онлайн займы онлайн на карту микрокредит онлайн займ на карту займы онлайн займ на карту быстро микрозаймы на банковскую карту экспресс займ на карту микрозайм онлайн на карту срочно круглосуточно займ онлайн на карту займы на карту онлайн взять займ срочно на карту микрозаймы в интернете займ онлайн

18 marca 2010 11:56

niedoczytania: Latest post

Věra Chytilová – analityk kobiecej duszy i bezkompromisowa moralistka

Reżyserka Věra Chytilová urodziła się 2 lutego 1929 roku w Ostrawie. Jej twórczość zawsze wzbudzała liczne kontrowersje i wywoływała polemiki, mówiono nawet, że filmy Chytilovéj podobają się tylko tym, którzy są dobrze przygotowani do odbioru ambitnego dzieła. Lata sześćdziesiąte były najlepszym okresem w twórczości artystki, jej filmy z tych lat były doceniane i nagradzane na międzynarodowych festiwalach. Dzieło „Stokrotki” z 1966 roku uważa się za najlepszy eksperymentalny film Chytilovéj, a może nawet za najlepszy film czeskiej Nowej Fali.

Film zaczyna się tak: bohaterki o imieniu Maria, blondynka i brunetka, siedzą obok siebie na podłodze pomostu basenowego i mówią: Nic nam nie wychodzi, nikt nas nie rozumie. Wszystko jest na tym świecie zepsute, jeśli wszystko jest zepsute, to my też będziemy zepsute. Potem następuje krótkie pytanie i równie krótka odpowiedź: – Masz coś przeciwko temu?Ależ skąd! W tym momencie obie Marie rozpoczynają destrukcyjną grę z zastaną rzeczywistością.

Chytilová w swoim moralitecie filozoficznym o wieloznacznej puencie usunęła to wszystko, co sprawiałoby wrażenie dosłownej eksplikacji, widz musiał sam zrozumieć sens filmu, reżyserka nie chciała mu ułatwić zadania, a film posiadał sens podwójny. Inaczej mieli go odbierać widzowie zagraniczni, a inaczej władza ówczesnych totalitarnych Czech. Chytilová powiedziała: W naszych czasach film należał do państwa, a my byliśmy jego pracownikami. Walczyliśmy z cenzurą, która nie umiała czytać między wierszami, co nie było wcale takie trudne. Reżyserka skutecznie zatarła ślady, by utrudnić odbiór dzieła. Destrukcja pokazana w filmie, we Francji została uznana za oswobodzenie od konwencji i reżimu. Marie okrzyknięto odważnymi awangardzistkami, wyzwolonymi i zbuntowanymi wojowniczkami, które wiedzą, że aby zbudować nowy porządek na świecie, stary trzeba zniszczyć. W Czechach natomiast obie bohaterki uznano za postaci negatywne i amoralne, myślano, że reżyserka w tym filmie chciała pokazać pustkę życiowych form, w których znajduje zastosowanie tylko bezużyteczność, próżność, (…) autorka swoje bohaterki pokazuje skrajnie negatywnie. Chytilová wraz z innymi współautorami filmu broniła się, mówiąc, że filmu nie chcieli puścić, ponieważ mówili nam, że my krytykujemy naszą młodzież! Nie przyszło nam do głowy, że mogą tak sądzić, w filmie stylizacja była tak mocno rozwinięta, że jasne dla nas było, że nie będą tego odbierać jako konkretnej rzeczywistości, ale będą to rozumieć jako artystyczne pokazanie pewnej myśli.

Chytilová chciała, aby wydarzenia zawarte w filmie składały się na pewien obraz życia, aby mówiły o rozumieniu i urzeczywistnianiu życiowych pragnień. Nie chodziło jej o krytykę tych dwóch konkretnych bohaterek, które same w sobie były ekstrawaganckie i nietypowe, ale o krytykę pewnego stylu życia. Reżyserka uważała, że elementy tego stylu życia odnajdujemy w mniejszym lub większym stopniu w typowym, uporządkowanym życiu każdego z nas. Film miał być głosem przeciwko nieumiejętności bycia sobą, a więc przeciwko nieumiejętności osiągnięcia szczęścia. Bohaterki filmu „Stokrotki” były młode i pociągające, skłonne do zabawy. W kolejnych epizodach widz był świadkiem, jak niszczą wszystko dookoła siebie, zawsze z lekkością, elegancją, dumą i wyrafinowaną inwencją. Poczynania dziewczyn w większości były nieszkodliwymi żarcikami, wzbudzającymi pobłażliwy uśmieszek, ale ta niewinna heca, zabawa, infantylny sadyzm, doprowadziły do zagłady całej ludzkości.

Obok świata tytułowych stokrotek, egzystował drugi świat – w którym z pozoru wszystko było na swoim miejscu, był to świat klasy robotniczej. Ogrodnik pracujący w zagajniku nie reagował na nieprzyzwoite zachowania obu Marii, ignorował je, udawał, że ich nie ma. Robotnicy, którzy jechali na rowerach do pracy, także ich nie zauważali, jakby należały do innego świata.

Reżyserka w tych scenach skrytykowała klasę robotniczą za brak spostrzegawczości, odwracanie głowy od spraw i rzeczy, które mogłyby ją zirytować i skłonić do buntu przeciwko zastanej rzeczywistości. Chytilová już na wstępie deklarowała, że jej film jest nekrologiem lekkomyślnego życia, pytanie tylko czyjego: robotników czy Marii?

Poetycka parabola „Stokrotek” jest filmem katastroficznym, za maską wesołej muzyki i zabawnego zachowania bohaterek kryje się gorzka prawda, że świat znalazł się w sytuacji bez wyjścia i tylko całkowita, nihilistyczna destrukcja pozwoli mu narodzić się na nowo. Zagłada następuje z rąk odważnych dziewcząt.

Szczególny, polemiczny ton filmu, nie pozwalał na obojętność widza, prowokował go do reakcji, swoją agresywnością go atakował. „Stokrotki” były dziełem barokowym, formalnie i znaczeniowo bardzo bogatym. Przypomniały kalejdoskop kolorowych i abstrakcyjnych kształtów, pozbawionych ciężaru dosłownego znaczenia, mieniących się na tyle sposobów, ile tylko widz jest w stanie sobie wyobrazić. Chytilovéj nie chodziło w „Stokrotkach” o uchwycenie atmosfery poszczególnych momentów – użyte w specyficzny sposób środki filmowe stwarzają dystans do eksponowanego tematu. Dystans wypełniony komentarzem autorskim i intelektualną refleksją, kierowały widza ku sferze przepełnionych znaczeniem pojęć i racjonalnie artykułowanych uwag. Pulsująca i ruchliwa kamera oraz niezobowiązująca zabawa kolorem odpowiadała równie dynamicznym i frywolnym zachowaniom obu bohaterek. Nic w tym dziele nie było niemożliwe i niewyobrażalne. W pokoju wyposażonym w orientalny przepych widzimy kompozytora w roli groteskowego uwodziciela. Deklamował on banalności erotomana, flirtując z jasnowłosą Marią. Kochankowie i uwodziciele u Chytilovéj są w stosunku do bohaterek albo żenującymi rutyniarzami, albo młodymi samcami, są to łowcy zmysłowych sensacji.

W polemice, którą Chytilová prowadziła z nowoczesnym i totalitarnym światem, nie dała jasno do zrozumienia, ale zaciemniała widzowi odbiór swojej głównej myśli filmu, że zarówno z upadkiem społecznej moralności, zostały zdewaluowane inne wartości: stosunek mężczyzny do kobiety. Awangardowość Chytilovéj była nierozerwalnie związana z feministyczną albo kobiecocentryczną perspektywą. Artystka zgodnie z charakterem postmodernizmu, podważa system nakazów, które, uprzywilejowując jedne modele reprezentacji, blokują inne, zakazują ich stosowania lub unieważniają. W odczuciu Chytilovéj  najbardziej godne uwagi z owej grupy innych modeli reprezentacji są alternatywne sposoby obrazowania kobiet, tradycyjnie wtłoczonych w ramy stereotypowych wizerunków. Stokrotki to lekkoduchy, hipiski liczące na dobrą zabawę, trzymające się reguł postmodernizmu, że wszystko można i hulaj dusza. Reżyserka pokazuje absurdalną walkę, jaką toczą obie dziewczyny przeciwko patriarchalnej hierarchii. Lekceważą swoich kochanków, którzy cały czas do nich wydzwaniają, naśmiewają się z tych pseudo-romantycznych telefonicznych wyznań. Innym razem namawiają starego lowelasa na drogi posiłek, a potem ostentacyjnie go porzucają. Albo malują się na straszydła z zamiarem poderwania jakiegoś faceta. Jeśli im się nie udaje, wpadają w udawaną histerię. Dziewczyny mają podobne kostiumy kąpielowe i sukienki, a nawet fryzury i makijaż. To nie przypadek, Chytilová chciała tu pokazać przedmiotowość i dekoracyjność bohaterek jako marionetek i manekinów sklepowych. Stokrotki są ładne, ale ich rola ogranicza się tylko do tego, aby ładnie wyglądały w kadrze. Nie mogą posiadać żadnej indywidualności, bo to by sprawiło, że stałyby się oryginalne, a co za tym idzie, charakterystyczne, posiadałyby duszę, a czy mężczyźni u Chytilovéj chcą, aby kobiety miały duszę?

W ostatniej scenie filmu, kiedy to stokrotki urządzają wielką ucztę, ich największe pragnienie posiadania, zaspokojenia za wszelka cenę woluntarystycznych chęci – rozkoszy smaku, zabawy, igraszki, hecy – kończy się nudą. Dziewczęta są rozczarowane. Rozkosz nie przyniosła im rozkoszy, ale cierpienie. Czy jest coś na tym świecie, co może je zaspokoić? Chytilová w puencie filmu stwierdza, że nie. Stokrotki stwierdzają nieoczekiwanie, że nie chcą już być zepsute, ale pragną zbudować świat na nowo. Marie nie wiedzą jednak, jak tego dokonać, więc pełne rezygnacji próbują naprawić to, co zniszczyły w szale destrukcji. Składają – ubrane groteskowo w gazety – popękane talerze, budują ze zgliszczy torty i szukają pod stołem sztućców. Nie ma jednak odwrotu, żadne prośby lekkomyślnych dziewcząt nie zostaną wysłuchane. Nie można cofnąć tego, co się zaczęło, ale także bez dobrego planu nie można iść dalej w swoich zamierzeniach.

Bohaterki bronią się swoją kobiecością, że w patriarchalnym świecie one, niewinne niewiasty nie wiele mogą zdziałać, nawet jakby chciały.

W tym filmie reżyserka okrutnie stwierdziła, że wszelkie nasze chęci odmiany własnego losu muszą skończyć się niepowodzeniem. Artystka zwątpiła w możliwości człowieka, w tym wypadku kobiety. Wielka więc niemoc (może nawet lenistwo umysłowe) do obalenia istniejących norm patriarchatu czy też totalitaryzmu (a może jeszcze czegoś bardziej uniwersalnego) całą zabawną farsę „Stokrotek” kwituje w gorzkiej puencie. Obie bohaterki okazują się na tle otaczającego go świata tylko pionkami w grze. Ich bunt nie stwarza z nich pań całego świata, ale przeciwnie świat się z nich śmieje. Mimo że cały czas akcja filmu toczy się dookoła nich, stokrotki pozostają tylko naiwnymi, bezwolnymi figurkami w całym tym absurdalnym spektaklu. Przez całą ciągłość filmu są tylko pociąganymi przez stereotypy rządzące światem kukiełkami, tak naprawdę nie mogą sobie na wiele pozwolić.

Dowcipny sarkazm i ironiczny stosunek reżyserki – moralistki do świata totalitarnego, w pełni możemy odczuć, czytając czerwony napis pojawiający się w ostatniej scenie „Stokrotek”, pokazującej wybuch atomowy: film jest dedykowany tym, którzy rozpaczali nad podeptaną sałatką. W czasie kręcenia orgiastycznej sceny w sali balowej, dziewczęta rzucały się sałatkami, czeski poseł był tym zdegustowany: Jak to możliwe, że Chytilová tak zmarnowała jedzenie, wiedząc, że jest kryzys gospodarczy? Mimo że reżyserka korzystała w tej scenie z własnego jedzenia, poseł obraził się na autorkę i w 1966 roku filmu nie puszczono w żadnym czeskim kinie i zakazano wywożenia go za granicę na jakikolwiek festiwal.

Poniżej prezentujemy dwa fragmenty filmu:

Katarzyna Giełżyńska -

Podobne artykuły