займы онлайн на банковскую карту займ на карту онлайн займы онлайн на карту микрокредит онлайн займ на карту займы онлайн займ на карту быстро микрозаймы на банковскую карту экспресс займ на карту микрозайм онлайн на карту срочно круглосуточно займ онлайн на карту займы на карту онлайн взять займ срочно на карту микрозаймы в интернете займ онлайн

6 kwietnia 2010 0:08

niedoczytania: Latest post

Trailery literackie – o reklamie literatury pisanej „żywą kamerą”

„Jeden obraz wart jest tysiąca słów” (1) – słowa amerykańskiej pisarki i eseistki Susan Sontag trafnie oddają specyfikę kultury wizualnej, która narodziła się wraz z pojawieniem medium telewizyjnego. Społeczeństwo zdominowane zostało przez obraz w momencie rozwoju Internetu, który obecnie jest głównym przekaźnikiem treści. „Zwrot piktoralny” spowodował upadek słowa, które związane z epoką gutenbergowską kojarzy się z czymś archaicznym. Obraz przenosi nas do epoki wizualnej, w której człowiek postrzega świat i interpretuje go za pomocą obrazów, często utartych, narzuconych i schematycznych. Tak zwany „Homo videns”, czyli istota preferująca obraz, zostaje wprzęgnięta w kulturę wizualną. Obraz przekształca wrażliwość człowieka, oddziałuje na jego świadomość i sposób percepcji świata. Wizualność wpływa na estetykę kultury ikonograficznej, stąd zwycięża tylko to, co jest przesycone emocjonalnością, sensacyjnością i oryginalnością. Obrazy mają przeogromną siłę oddziaływania na społeczeństwo, ponieważ przedstawiają już gotową interpretację, nie zmuszają do wyobrażania, ponieważ same ukazują już to, co wyobrażone:

„Oddziałują holistycznie, raczej na zmysły niźli na intelekt, odwołując się do myślowych form apriorycznych, kształtujących momentową percepcję zmysłową. Zanika linearny, spójny dyskurs, charakterystyczny dla druku, którego istotą jest pobudzenie czytelnika do tego, aby własnym wysiłkiem zbudował wyobrażenie „wewnątrz głowy”(2).

Media wizualne są szybciej przekazywane i lepiej rozpowszechniane, obrazy atakują nas zewsząd:

„Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że tych obrazów jest dużo, być może za dużo, że są one dostępne zawsze i wszędzie, że nasza ikonosfera jest nimi wypełniona do cna, że świat stał się po prostu jednym wielkim >>światoobrazem<<, a epoka nasza zasłużyła na miano >>epoki rozpaczliwej multiplikacji obrazów<< bądź >>epoki dryfujących obrazów<<"(3).

Pasywny człowiek staje się ofiarą mediów wizualnych, symultanicznie jest uczestnikiem telewizji i Internetu, dodatkowo „wzbogacany” o treści przesyłane drogą telefonii komórkowej i o dźwięk płynący z radia. Zjawisko to zwane multitaskingiem powoduje, że nasza uwaga, czujność, krytyczność i wrażliwość są narażone, wypaczone, a w końcu zniszczone. Głównym współużytkownikiem z innymi mediami jest Internet, który współcześnie wyznacza warunki funkcjonowania innych przekaźników.

Przestrzenie literatury
Słowo zatem odchodzi do lamusa – idąc tym tropem wnioskowania można by przypuszczać, że dominacja obrazu wypiera literaturę. Nic bardziej mylnego. Oczywiste, że jej status jest zagrożony i aby przetrwać, musi dostosować się nowej rzeczywistości, w związku z czym zmuszona jest stać się jednym z elementów mechanizmu komercyjnego. Literatura walczy o odbiorcę, wychodzi mu naprzeciw, sięga po różne techniki popularyzatorskie, aby zostać zauważoną. Wskazać tu można akcję „Wiersze chodnikowe”, która pierwszy raz odbyła się w Krakowie w 2002 roku, oraz Inicjatywę Nowego Teatru oraz korporacji Ha!art, dzięki której powstała Miejska Powieść Odcinkowa. Można ją było czytać w środkach komunikacji miejskiej oraz w innych miejscach publicznych. Kolejną metodą rozpowszechniania literatury są vlepki, czyli treści artystyczne umieszczane w autobusach i na przystankach, slamy poetyckie oraz spotkania autorskie. Podstawowym jednak warunkiem zaistnienia literatury w kulturze wizualnej jest jej wejście w przestrzeń internetową. W obliczu medium sieciowego literatura zmieniła swój charakter – to medialność wyznaczyła jej właściwości, strukturę i funkcję. Stała się sztuką multitransmisyjną i multigatunkową. Nowymi formami pisarskimi w necie są: blog, strona autorska, powieść interaktywna, e-booki, poezja cybernetyczna oraz hipertekst. Wszystkie wymienione sposoby funkcjonowania literatury w sieci stanowią jednocześnie jej promocję. Reklamami on-line są także: serwisy poświęcone tematyce literackiej, strony internetowe czasopism oraz trailery. Ostatni wymieniony sposób popularyzacji literatury zasadniczo różni się od poprzednich, jest bowiem efektem symbiozy trzech sztuk posługujących się różnym narzędziem: literatura-słowem, film-obrazem, muzyka-dźwiękiem. Trailer to literacki klip pisany „żywą kamerą”.

Charakteryzacja trailerów
Pierwszy trailer literacki powstał w 1994 roku, jak powiedział Tadeusz Pilas, twórca głównego serwisu internetowego poświęconego trailerom Książki.tv:

„Był to trzyipółminutowy film promujący książkę >>Amnesia<< kanadyjskiego autora Douglasa Coopera. W USA można go było zobaczyć w telewizji, w księgarniach, klubach czytelników czy na spotkaniach autorskich. Przełom zaczął się w 2003 roku, kiedy powstał pierwszy internetowy zwiastun książki >>Dark Symphony<< Christine Feehan. No i się zaczęło... a wszystko wraz z rozwojem internetu"(4).

Polski zwiastun książki ukazał się prawdopodobnie dopiero w 2006 roku i dotyczył „Chłopaków Anansiego” Neila Gaimana. Trailery literackie w naszym kraju jeszcze raczkują – po pierwsze cechują się amatorszczyzną, a po drugie są zbyt mało rozpowszechnione. Pokazywane wyłącznie w internecie napotkać je można dwoma sposobami: albo świadomie wchodząc na stronę książki.tv, albo przypadkowo „wyłowić” wśród setek filmików na YouToubie. Jak widać zapowiedź nie jest reklamą nachalną czy irytującą, ponieważ jej odbiór zależy tylko i wyłącznie od woli „surfowicza”, on też wyznacza długość czasu obcowania z nią naciskając przycisk „play” lub „stop”.

Funkcja traileru jest analogiczna do funkcji reklamy: jego celem jest zwrócenie uwagi odbiorcy, podtrzymywanie zainteresowania, rozbudzenie ciekawości, wywołanie chęci poznania ciągu dalszego fabuły, co wiąże się z pobudzeniem chęci nabycia książki, aż do końcowej realizacji zakupu będącej uwieńczeniem sukcesu. Najistotniejszymi cechami każdego przekazu są czytelność, komunikatywność i atrakcyjność, one są gwarantem skutecznego zwrócenia uwagi i wywołania zamierzonych emocji:

„Z punktu widzenia autora dzieła najchętniej widziane byłoby wyposażenie przekazu w czytelny, zwrotny sygnał poświadczający, jeśli nie zrozumienie czy porozumienie, to przynajmniej zatrzymanie choćby na chwilę uwagi odbiorcy. Widomym sygnałem interakcji z dziełem byłaby więc natychmiastowa reakcja w postaci niekontrolowanej, np. szoku, zdziwienia, zachwytu czy ironii”(5).

Trailer literacki należy postrzegać jako formę sztuki, która za pomocą kamery próbuje „pisać obrazami”. Określić go można jako sztukę hybrydyczną, gdyż jest z pogranicza literatury, muzyki , filmu i reklamy. Ten specyficzny „tekst” kultury to „literatura reklamowana obrazami”, posługuje się zarówno materiałem językowym, jak i elementami pozajęzykowymi: dźwiękiem, ruchem, animacją, obrazem, grą aktorską, symboliką, rekwizytami i inscenizacją. Przy wskazaniu cech traileru należy posługiwać się pojęciami zarówno z dziedziny literatury, jak i filmu.

Budowa traileru jest schematyczna. Po pierwsze, pojawiają się napisy dookreślające obraz lub wprowadzające nowe informacje, lecz zawsze posługujące się skrótem, niedopowiedzeniem i zwięzłością. Ich celem jest pobudzenie ciekawości i wywołanie określonych emocji poprzez tradycyjną percepcję, czyli oddziaływanie na wyobraźnię. Słowom towarzyszą w tle ekspresyjne obrazy, zmieniające się lub nakładające się na siebie. Ruch aktywizuje odbiór i tworzy złudzenie sensacyjnej, rozbudowanej fabuły. Ponadto krótkie montaże i wielość ujęć dynamizują akcję i tworzą z niej bardziej interesujący materiał. Trzecim istotnym składnikiem, można rzec najważniejszym, jest muzyka, która ma ogromną moc budowania napięcia. To właśnie dźwięk wywołuje zamierzone uczucie u odbiorcy, szczególnie strach. Niepokój towarzyszy prawie wszystkim zapowiedziom literackim, gdyż odnoszą się głównie do kryminałów, bazujących na grozie i lęku. Następnym elementem traileru jest narracja, występująca w postaci głosu z offu. Narratorem jest bohater filmu, autor książki bądź lektor reklamujący utwór; bardzo rzadko zaś występują dialogi. Istotnym elementem filmu jest aktor, którego rola w trailerach jest drugoplanowa – pierwszoplanowa z kolei należy do wszystkich składników wymienionych powyżej. Fabuła zapowiedzi jest jednowątkowa, przeważnie ogranicza się do jednego motywu i jednej postaci. Każdy zwiastun kończy się zbliżeniem okładki książki, która zgodnie z zamiarem ma utkwić w pamięci widza. Całość zamyka się w niecałej minucie, a właściwy czas trwania sprzyjający przekazowi to od 30 do 50 sekund.

Prawidłowy trailer powinien posiadać wszystkie te elementy, ponieważ warunkują one atrakcyjny przekaz, upodobniający do scen filmowych. Zrozumiałość i iluzja prawdziwości obrazu zapowiedzi tkwi w ich synchronizacji i spójności. Przykładem braku adekwatności między gatunkiem książki, a muzyką i akcją filmu jest trailer „Na psa urok” Spencera Quinna, reklamowany hasłem: „pierwszy kryminał opowiedziany z perspektywy psa”. Już od pierwszego napisu „Snowy day dreams” odbiorca ma do czynienia nie z kryminałem, lecz raczej z jego parodią. Zwiastun ten jest przykładem budowania napięcia tylko i wyłącznie za pomocą dźwięku, co jest niemożliwe i mało skuteczne. Tajemnicza muzyka zostaje osłabiona przez akcję filmu, która rozgrywa się podczas śnieżnego popołudnia. Pies i kot w czasie „śnieżnych seansów” wyobrażają sobie miskę z kością i puszkę hod-doga. Taki sposób ujęcia raczej negatywnie wpłynie na poziom czytelności książki.

Nie zachęcają również zapowiedzi, w których narrator-lektor czyta tekst, znajdujący się poniżej traileru literackiego – tak jest w przypadku książki „Dracula. Nieumarły” Dacre’a Stokera i Iana Holta. Odbiorca przed wciśnięciem „play” zapewne przeczytał krótką notkę, a od filmu oczekuje dynamicznego i rzeczywistego przedstawienia fabuły. Lektor nie spełnia zatem żadnej roli, a wręcz obniża poziom zainteresowania, gdyż odczuwa się suche i automatyczne czytanie z kartki.

Można tu przytoczyć również trailer („I nie wódź nas na pokuszenie” Clausa Corneliusa Fischera), który to za pomocą napisów stara się osiągnąć wyżej wymieniony cel. Zbudowany jest tylko z jednego obrazu: z prawej strony ekrany widnieje lampa, w tle burzowe i mroczne niebo. Dominuje kolorystyka czerni i szarości. Dynamizm tego ujęcia polega na mknących chmurach, grze intensywności barw oraz chwianiu się lampy, która informuje o obecności wiatru. Napięcie zbudować miał tylko jeden moment: nagłe zgaszenie żarówki i nastanie ciemności. Obraz ten miał zasygnalizować poczucie zagrożenia. Zapowiedź ta, jeśli skuteczna, miała udowodnić siłę słowa – moc podstawowego tworzywa literatury.

Inną formą stworzenia zwiastuna jest przedstawienie nakładających się na siebie fotografii. Film reklamujący „Szczury i wilki” Grzegorza Gortata składa się wyłącznie ze zdjęć z czasów wojennych. Atrakcyjność sprowadza się do połączeń montażowych, których rozmaitość jest zbędna, gdyż nie tylko nie pasuje do tematyki zdjęć, lecz także odwraca od nich uwagę.

Powyżej opisane trailery dowodzą, że nie wystarczy oprzeć się na jednym narzędziu, czy to na muzyce, narracji, ujęciu, czy fotografii, aby stworzyć interesującą i zachęcającą do lektury reklamę. Ważne jest współgranie całości i kondensacja składników.

Specyfiką traileru jest mieszanie trzech przestrzeni: wirtualnej, literackiej i rzeczywistej. Ruchome obrazy i gra aktorska mają naśladować rzeczywistość. Ciekawym przykładem połączenia wskazanych obszarów jest zapowiedź książki „Południk 21” Jarosława Klejnockiego. Tematem kryminału jest morderstwo emerytowanego warszawskiego architekta, przy czym dochodzenie prowadzi komisarz Ireneusz Nawrocki z pomocą asystenta Mirka, tzw. Zomowca, i osadzonego w więzieniu polonisty. Trailer rozpoczyna się szwenkowaniem – okiem kamery widz obserwuje ulicę i stare, drewniane drzwi, na których białą kredą zaznaczono kontur postaci – znak zamordowanej osoby. Następnie akcja przeniesiona została do pomieszczenia, które przywodzi na myśl mroczne bunkry, opuszczoną piwnicę czy podziemne lochy. Słychać dźwięk kapiącej wody, a w ciemnej przestrzeni dostrzega się smugę światła, próbującą rozświetlić znajdującą się tam postać. Padają niepokojące pytania – „Gdzie jestem, kim panowie są, o co chodzi?” – z ust… samego autora Jarosława Klejnockiego. Podczas przesłuchania wyjawia on prawdę o zamordowaniu architekta. Kogo zatem gra Klejnocki: bohatera książki czy pisarza? Opowiada o fikcji literackiej czy o wydarzeniu autentycznym?…

Granica między fikcją a realnością wyraźnie zatarła się – autor „spowiada” się podwójnie: zarówno w sprawie napisania kryminału o zabiciu architekta jak i w kwestii rzeczywistego zamordowania człowieka. Konwencja przesłuchania tworzy iluzję książki zakazanej, gdyż jest morderczo prawdziwa. Zapowiedź ta to doskonały przykład urzeczywistnienia fabuły, nadania jej pierwiastków autentycznych. Trailer ten jest wart uwagi również ze względu na dbałość o detale, jak np. zbliżenie kamery na nerwowe ruchy dłoni, wspomniany dźwięk kapiącej wody, odgłos wystukiwania na maszynie, co kojarzy się z dokumentowaniem raportu. Ponadto film ten cechuje się zmianą miejsca i czasu akcji – oprócz przesłuchania pojawiają się migawkowe ujęcia z miejsca zbrodni – widz zostaje przeniesiony do lasu i spostrzega zwłoki okryte czarnym workiem, a wszystkiemu temu towarzyszy dźwięk deptanych, szeleszczących liści. Podobny zabieg mieszania fikcji z realnością zastosował Łukasz Orbitowski w zwiastunie książki „Święty Wrocław”.

W standardowych trailerach literackich odbiorca nie ma do czynienia z iluzją autentyczności, która ujawnia się w występowaniu autora w roli bohatera – lecz z podwojeniem fikcji. Wyreżyserowany film, nasadzający się na wymyśle twórcy, odwołuje widza nie do realności, lecz do fikcji literackiej. Obraz jest interpretantem, czyli „jest w swoim podstawowym ujęciu przetłumaczeniem znaku na inny system znaków”(6) – co oznacza, że przekłada język filmowy na język literacki. Film to obrazowy sposób ujęcia fabuły książki, pewne jej wyobrażenie. Wątpliwości budzi jednak fakt, na ile obraz jest propozycją wyobrażenia, a na ile jego narzuceniem. Mając jednak świadomość silnego oddziaływania obrazów na człowieka, prawdziwość drugiego stwierdzenia nie pozostawia złudzeń.

Kolejną cechą zapowiedzi literackich jest korzystanie ze znaków i symboli. Sięganie po metaforyczne obrazowanie wiąże się z jego czasowym ograniczeniem – autor filmu chce jak najwięcej przekazać w jak najkrótszym czasie. Z tych przyczyn technicznych twórca sięga po symbole utarte i powszechne, aby w prosty i szybki sposób zostały skutecznie odczytane. Nagromadzone tajemnicze ujęcia wprowadzają dodatkowe informacje oraz przez swoją zagadkowość tworzą atmosferę niepokoju. Przykładem jest zapowiedź „Proroctwa sióstr” Michelle Zink, w której ciekawie zaprezentowano „dwie siostry, jedno proroctwo”. Przedstawiono połowę twarzy dziewczyny z prawej strony ekranu i drugą połowę z lewej strony ekranu, w ten sposób oddano jedność sióstr. Ponadto pojawia się obraz nadgarstka, na którym uwidacznia się tajemnicze koło, odczytywane jako znamię, skaza czy znak owego proroctwa.

Trailery literackie mają za zadanie zaciekawić widza-czytelnika poprzez wzbudzenie zamierzonych uczuć. Zapowiedź filmowa „nastraja” odbiorcę emocjonalnie, poniekąd obiecuje mu i zapewnia go o tym, że książka jest kontynuacją owych odczuć. Lektura jest w pewnym stopniu zwolniona z początkowych etapów budowania atmosfery, ale z kolei jej funkcja jest zaostrzona – ma tak skutecznie przytrzymać utworzone wcześniej napięcie, aby nie tylko nie zawieść czytelnika, lecz także zaciekawić go jeszcze bardziej. Zwiastuny zatem w imieniu książki walczą o uwagę odbiorcy, sięgając często po hiperbolizację napięcia i wyolbrzymiony obraz grozy.

Trailery zagrożeniem?
W badaniu trailerów literackich wyznaczyć można niepokojące zjawiska i zagrożenia dla literatury i czytelnika. Najważniejsze zastrzeżenia to: 1) obnażenie literatury z prywatności; pierwszy kontakt z lekturą pozbawiony jest magii i poczucia intymności, 2) utrata własnej zdolności interpretacyjnej przez indywidualnego odbiorcę, 3) zniewolenie wyobraźni odbiorcy, 4) zubożenie jego rozumowania, 5) upraszczanie treści książki do akcji jednowątkowej i jednopostaciowej, bez konieczności ukazywania jej w kontekście szerszych strukturalnych powiązań, 6) sprowadzanie fabuły do jednego obrazu i jednych emocji, 7) obniżenie literatury do poziomu, w którym, aby istnieć musi sięgać po tworzywo wizualne.

Najbardziej przejmujący wydaje się fakt „skradzionej” wyobraźni, gdyż to właśnie na niej opiera się literatura. Wiąże się to ze złudzeniem, że kamera „czyta za nas” i „wyobraża za nas”. Badając kulturę wizualną i obrazkową Piotr Kawiecki zauważa:

„Literatura, będąc ekspresją towarzyszących jej procesów świadomościowych, jest w stanie pobudzać nas do budowania fikcyjnego doświadczenia zmysłowego, będącego raczej grą imaginacji niźli percepcją nadsyłanych obrazów, które narzuca nam zewnętrzne, wizualne medium komunikacyjne. […] Sztuka wizualna jawi się zatem jako pokaz cudzej wrażliwości i cudzej pomysłowości”(7).

Trailery są formą wnikania literatury w mechanizmy medialne i dowodem dostosowywania się do wymogów współczesności, którymi są: skrótowość, szybkość, migawkowość i fragmentaryczność obrazu. Wymienione warunki kłócą się z tradycyjnymi właściwościami literatury, ale to nie znaczy, że nie mamy powiększać obszaru jej funkcjonowania.

Trailer jako (auto)reklama
Analizując trailery literackie można wyznaczyć ich typologię, w zależności od odwoływania się do konkretnej sztuki: reklamowej, filmowej i muzycznej (wideoklipowej).
Jak wspomniano już wcześniej, każdy trailer literacki jest formą reklamy, nie wszystkie jednak reklamy posiadają cechy filmu czy muzycznego teledysku. Zapowiedź książki jako jej promocja cechuje się sugestywnym doborem elementów, które mają podnieść atrakcyjność przekazu i tym samym perswazyjnie wpłynąć na zachowania widzów-czytelników-konsumentów. Trailerami czysto reklamowymi są wypowiedzi celebrietes oraz samych autorów. Autoreklama może przybierać również wiele form, przykładami niech będą zwiastuny książek „Gra w chowanego” Przemysława Borkowskiego, „Stosunek seksualny nie istnieje” Jasia Kapeli, „Margot” Michała Witkowskiego oraz opisany już wcześniej „Południk 21” Jarosława Klejnockiego. W zapowiedzi pierwszej wymienionej książki autor staje przed kamerą i wyraźnie, osobiście zachęca do przeczytania lektury, krótko informując o jej treści. W przypadku drugiego z tytułów sam autor również wypowiada się przed kamerą, ale pojawiają się już elementy reżyserskie. Jaś Kapela sygnalizuje swoją książkę w konwencji anonsu:

„Jestem Jaś Kapela i chętnie poznałbym którąś z was, dlatego napisałem powieść pod tytułem >>Stosunek seksualny nie istnieje<<, mam nadzieję, że przekonacie mnie, że to nieprawda"(8).

Z kolei trailer „Margot” jest połączeniem elementów filmu i reklamy. Zapowiedź pod tytułem: „Groźny wypadek Michała Witkowskiego” wyraźnie nawiązuje do stylizacji tabloidowej. Autor-aktor filmu przechodzi przez ulicę i nagle zostaje „potrącony” przez ciężarówkę (nie bez znaczenia dla tej lektury jest przywołanie właśnie tego pojazdu). Podbiegają do niego kobiety (odwołujące się wizerunkiem do głównej bohaterki książki Margot – kobiety kierowca tira) i próbują mu pomóc, po czym autor wstaje i zwraca się do kamery, mówiąc: „Czytajcie >>Margot<< naprawdę warto"(9). Wypowiedzenie tych słów w takiej a nie innej scenerii nasuwa skojarzenia z doznaniem podobnych emocji podczas lektury. Ostatni zaś trailer – „Południka 21” – posiada cechy filmu, o właściwościach autoreklamy zadecydowała w nim gra autora w roli bohatera książki.

…jako film

„Adaptacja zatem […] wymaga >>zorkiestrowania<< tematu literackiego na wielobrzmieniowy ton dzieła wielotworzywowego. Nie koniec jednak na tym. Z uwagi na odrębny charakter języka literackiego i języka filmowego zachodzi konieczność wyszukania takich znaczących elementów "pozajęzykowych" (poza oboma systemami), które stworzyłyby płaszczyznę stylu. Stąd nie tylko konieczność interpretacji wyboru, nieunikniona subiektywizacja przekładu, ale transformacja wieloogniwowa, dodatkowo deformująca pierwowzór"(10)

– słowa Wojciecha Wierzewskiego charakteryzują relacje, jakie zachodzą między filmem a literaturą. Autor wyznaje konieczność poszukiwania ich wspólnych elementów, aby stworzyć „płaszczyznę stylu”. Przekładanie języka literackiego na język filmowy wiąże się z nieuniknioną subiektywizacją i deformacją utworu. Zwiastuny literackie jako minifilmy również narażone są na powyższe ułomności.

Ciekawym przykładem realizacji jest trailer książki „Przebudzenie Jenny Fox” Mary E. Pearson. Widz oglądając go może odnieść wrażenie, że jest to zapowiedź filmu, nie brak tu bowiem zmiany miejsca i czasu akcji, następstwa zdarzeń, głównej bohaterki oraz narracji. Książka opowiada o siedemnastolatce, która budzi się ze śpiączki po wypadku – ten moment wyznacza również początek zwiastuna. Ujęcia w filmie przedstawiają cały proces wtórnych narodzin: nauka chodzenia, pisania, pojmowanie siebie i świata. W konwencji podglądania rzeczywistości widz poznaje bohaterkę, obserwuje fragmentaryczne obrazy jej postaci poprzez zbliżenie kamery na jej oko, włosy, stopy, usta i dłoń. Niepewne odsłanianie ukradkiem firany, spoglądanie na własne odbicie w lustrze, dłoń lekko zsuwająca się po poręczy, uważne stawianie kroków – wszystkie te kadry są znakiem powolnego oswajania ze światem. Z czasem bohaterka słyszy tajemnicze głosy… Co naprawdę się wydarzyło? Czyje głosy słyszy dziewczyna? I czy w ogóle jest Jenną Fox? Na te postawione pytania nie odpowiada trailer – on tylko zakreśla sytuacją wyjściową, ukazuje to, co poprzedza główny czas akcji, oraz zachęca do poznania dalszych losów bohaterki i do odkrycia prawdy.

Interesującym zwiastunem jest filmik „Opętani – Chucka Palahniuka, w którym, odwrotnie niż w poprzednio omówionym trailerze, twórca przedstawia zakończenie. Ukazana końcowa faza fabuły jednego z opowiadań jest na tyle intrygująca, przerażająca i tajemnicza, że widz z pewnością przekona się do lektury. Zapowiedź rozpoczyna się od ukazania opustoszałej przestrzeni, z której zieje chłodem i strachem; miejsca, w którym działy się niebezpieczne eksperymenty. Pozostawiły one zniszczone, obdrapane ściany; czarne, niepokojące napisy oraz statyw bez kamery. W pewnym momencie następuje przebłysk obrazów, przedstawiających powieszonego mężczyznę oraz niewyraźne zarysy innych postaci. Zwiastun jest wart uwagi ze względu na technikę realizacji, która przypomina amatorski film kręcony z ukrycia telefonem komórkowym. Obraz nieustannie porusza się, migocze, co jakiś czas zamazuje, zanika, psuje się widoczność – tworzy to iluzję utraty kontaktu, nagłych usterek aparatu, kręcenia czegoś zakazanego w miejscu odległym, bez zasięgu – niczym poza światem rzeczywistym. Atmosferę niepokoju dopełniają napisy: „Tykanie nigdy się nie kończy”, „Nie poznasz prawdziwego koszmaru, dopóki sam go nie doświadczysz”, „Jesteś martwy. Zawsze najłatwiejszym wyjaśnieniem jest samobójstwo. Ale ty i ja znamy prawdę. Tykanie znów się zacznie. Ktoś inny dowie się prawdy”. Trailery literackie atrakcyjnie i prawidłowo wykonane z dbałością o każde ujęcie i detal mają szanse przekonać czytelnika do autentyczności fabuły poprzez ukazanie realnych postaci i prawdziwych, przekonujących emocji.

…jako teledysk
Zwiastuny odwołujące się do sztuki muzycznej, mogą przybierać kształt teledysku. Obecnie odnaleźć można jeden wideoklip do „Poczekajki” Katarzyny Michalak. Tę pozycję, należącą do literatury kobiecej, reklamuje się następująco: „Książka dla samotnych, dla szczęśliwie i nieszczęśliwie zakochanych. Dla każdej z nas!”. Bijąca ze słów infantylność zdominowała klip muzyczny. Sielankowa akcja toczy się na łonie natury, wśród zieleni drzew wyłania się mężczyzna galopujący na koniu, obrazowi zaś towarzyszy muzyka rodem z Rubika. Główna bohaterka dobiega do drewnianej chatki w lesie, następuje zbliżenie na okładkę książki „Poczekajka”, którą trzyma w dłoniach. Widok z okładki zgadza się z tym, który ma przed sobą. Następujące miłosne perypetie są niczym ucieleśnienie literackiej fikcji – dziewczyna staje się bohaterką książki. Urzeczywistnienie fabuły jest (mało odkrywczym) znakiem tego, że życie „każdej z nas” jest splotem szczęśliwych i nieszczęśliwych chwil, na końcu których czeka upragniona miłość. Teledysk ociera się o banał i schematyczność, jednak nie można zaprzeczyć, że dostosowany jest do stylu lektury, dzięki czemu zarówno książka jak i jej zapowiedź skierowane są do tej samej grupy docelowej. Pozostaje tylko cierpliwie i z nadzieją oczekiwać na teledyski do książek innych gatunkowo.

Odbiorca trailerów
Badając zjawisko trailerów literackich należy postawić pytanie: kim jest odbiorca? Do kogo skierowane są zapowiedzi książek w formie filmów czy teledysków? Wprzęgnięcie literatury w przestrzeń medialną związane jest z dostosowywaniem się do zmian w rzeczywistości (wirtualnej) i pozyskaniem nowej grupy czytelniczej:

„Niebagatelny wpływ na skład publiczności literackiej mają przemiany samej literatury. Rozwój literatury audialnej oraz literatury cyfrowej obok mających długą tradycję utworów i książek drukowanych najprawdopodobniej współdecyduje o wielu nowych odbiorcach”(11).

Do publiczności czytającej wstępuje tzw. pokolenie MTV, Gadu-Gadu czy YouToube. Generacja wychowana przed ekranem monitora, nawigująca po stronach internetowych, charakteryzującą się fragmentarycznością, migawkowością, ulotnością oraz obsesyjnym podglądaniem innych i nagrywaniem wszystkiego telefonami komórkowymi. Za odbiorców uznać należy wszystkich uczestników kultury wizualnej, którzy przedkładają obraz nad słowa, oraz tych, którzy cenią swobodę, samodzielne wyszukiwanie informacji i niezależność w decydowaniu o odbiorze przekazów. Trailery pozyskują pokolenie, które ciągle jest on-line, dlatego też wyzwaniem dla literatury jest wybicie się z internetowego szumu.

Interesującym dowodem na dotarcie do „pokolenia MTV” jest „Konkurs filmowy >>Kręć Vademecum!<<, czyli ...60 sekund z życia książki", wyraźnie skierowany do uczniów szkół ponadgimnazjalnych:

„Wystarczy według własnego, autorskiego pomysłu nakręcić krótki film (do 60 sekund), którego akcja toczy się wokół dowolnie wybranej książki z serii >>Matura 2010. Vademecum. Operon<< i umieścić go w serwisie YouTube"(12).

Nagrodą za najlepszy, oryginalny i niekonwencjonalny filmik jest kamera cyfrowa, czyli owo medium symbolizujące rzeczywistość. Hasło reklamy brzmi: „Teocentryzm, antropocentryzm, geocentryzm, …a gdyby tak w centrum znalazła się książka? Lub została mistrzem drugiego planu?”. Książka w centrum czy bohater drugiego planu? – dwie alternatywy dla pozycji literatury w kulturze wizualnej.

Pierwodruk tekstu: „Portret” 2009, nr 2 (29)

__________________________________________________

1. M. Szpunar, Kultura obrazu a ikonosfera Internetu, „Studia Medioznawcze” 2008, nr 3, s. 107.
2. P. Kawiecki, Zagadnienie statusu dzieła literackiego we współczesnym otoczeniu ikonicznym [w:] Ekspansja obrazów. Sztuka i media w świecie współczesnym pod red. Beaty Frydryczak, Zielona Góra-Warszawa 2000, s. 257.
3. A. Kuczyńska, Zamknąć oczy, aby widzieć?, „Konteksty” 2006, nr 2, s. 106.
4. http://ksiazki.tv/n/602 [dostęp 12.10.2009].
5. A. Kuczyńska, dz. cyt., s. 107.
6. A. Dziadek, Obraz jako interpretant, „Pamiętnik Literacki” 2001, z. 2, s. 128.
7. P. Kawiecki, dz. cyt., s. 257.
8. http://www.krytykapolityczna.pl/Seria-Literacka/Stosunek-seksualny-nie-istnieje/menu-id-110.html [dostęp 10.10.2009].
9. http://ksiazki.tv/n/1087 [dostęp 12.10.2009].
10. W. Wierzewski, Film i literatura, Warszawa 1983, s.32.
11. M. Hopfinger, Zmiana miejsca? [w:] Co dalej literaturo? Jak zmienia się współcześnie pojęcie i sytuacja literatury pod red. A. Brodzkiej-Wald, H. Gosk, A. Wernera, Warszawa 2008, s. 159.
12. http://www.operon.pl/krec_vademecum [dostęp 27.10.2009].
Urszula Pawlicka - (ur. 1987 r.) Studentka Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie na kierunkach dziennikarstwo i komunikacja społeczna oraz filologia polska. Publikowała w "Portrecie", "artPapierze", "Pograniczach" i "Perspektywach Kulturoznawczych". Fascynuje się związkiem pomiędzy literaturą, a mediami elektronicznymi (szczególnie wpływem nowych mediów). Interesuje się również zagadnieniem hiperrealności i popliteratury.

Podobne artykuły