займы онлайн на банковскую карту займ на карту онлайн займы онлайн на карту микрокредит онлайн займ на карту займы онлайн займ на карту быстро микрозаймы на банковскую карту экспресс займ на карту микрозайм онлайн на карту срочно круглосуточно займ онлайн на карту займы на карту онлайн взять займ срочно на карту микрозаймы в интернете займ онлайн

21 września 2011 22:52

niedoczytania: Latest post

Tomasz Pułka: Lutowanie wełny (5)

Już się wahałem, czy aby nie będzie (byłoby?) w tym tygodniu „Lutowania”, a to za sprawą spiritus movens (będąc sprawiedliwym: „Lutowanie” wymyślił Łukasz, ale – za chwilę wspomniany – kolega dorzuca węgla) tego cyklu, czyli – oczywiście – Arka Wierzby, bo mi Arek nagrał robotę przy tłumaczeniach i od wczoraj (poniedziałek) stukam w klawisze w nieliterackim celu, co rzadko mi się ostatnio zdarza. Ale tenże Arek przy ostatnim naszym spotkaniu (bywam u Arka średnio raz w tygodniu, na potrzeby „Lutowania”) wręczył mi, obok autobiografii polonistycznej Henryka Markiewicza (co za przedupcone dzieło!) i czegoś Mariana Stali, czego – koniec końców – nie zabrałem do Rudnika, wręczył mi Arek „Żywoty równoległe” Dehnela (jako zadanie do zlutowania) i numer „Na Głosu” z maja 1991. Jazda po Dehnelu – oczywiście, ale to trzeba by się porządnie przygotować i zaatakować te marmury dużym młotkiem, na co nie mam czasu, bo muszę spolszczać nazwy słowackich miejscowości i wbijać je (młotkiem) w tabelkę. Na szczęście jest „Na Głos”, a w nim nie kto inny, a Krzysztof Koehler ze swoim secikiem wierszy udekorowanym megahipsterskim portretem (załączam Wam zdjęcie zdjęcia). W seciku taki potworek:

Kraków

Podniosłem oczy i wolno się wdarła
W przestrzeń pokoju zatłoczonych rzeczy
Cicha, jak kryształ czystej górskiej rzeki
Majestatyczna sygnaturka z wieży.

Nim oczy przykryć zdążyłem, zawtórowały
Jej głośne dźwięki dzwonów,
I rozgadały się w godzinie zmierzchu
Wieże tych wszystkich, które są, kościołów.

Aż przebrzmiał dźwięk. I tylko echo niosło,
Jak z dala szum bitewny, kiedy wiatr przywieje
Do wojska, które jeszcze czeka na swój los,
Radość i strach, i gniew, i nadzieję…

Nie, no nie zmyślam, przepisuję jak stoi. Tak, naprawdę coś takiego. „Kraków”. Ja pierdolę. Prześledźmy tok wiersza: oto urodzony w Częstochowie, skacowany (ta radość z przenosin do „stolicy kultury”, gdzie nie obowiązuje prohibicyjna zona) podmiot, doktorant (przyjmijmy, że rzecz faktycznie dzieje się w `91) na polonistyce, budzi się z alkoholowego amoku, który trwa nieprzerwanie od „upadku komuny” i – co robi? – „podnosi oczy”. Wyobraźmy sobie ślepego Krzysztofa, którego jamy oczodołów wodzą za gałkami (ocznymi) leżącymi na podłodze. Podnosi je. Tak bym ratował obrazową interpretacją ten wiersz, ale przecież nie mogę, bo wiemy, że chodzi o naśladowanie ekstazy św. Teresy (patrzcie na zdjęcie Koehlera! modyfikujcie jego twarz na barokową modłę!). „Zatłoczone rzeczy” sugerują niechrześcijański dostatek, ale pomińmy tę uwagę, bo oto trzeci wers pierwszej strofy wita nas tak olśniewającym, że aż oślepiającym porównaniem (pamiętajcie – jest `91!): „Cicha, jak kryształ czystej górskiej rzeki”! Niewiarygodny kunszt, co za demaskatorska (?) oryginalność! Widzę naszego Papieża Jana Pawła Wielkiego jak schyla się ku temu potokowi, piuska spada z glacy i płynie jak miłoszowska łódeczka z kory, nabiera „kryształ czystej górskiej” i wciąga. Aaaach!

Wieża. W wieżę się wierzy. Nazywamy to „urynkowieniem”, czyli procesem, który zmienia wybitne postaci kultury w czczących płytę (Rynku) żuli. Heil Mitoraj! Elo Skrzynecki! Spotkajmy się wszyscy „pod Adasiem” i chodźmy na kawę do Zwisu! Makabra. Trupy. I trup Koehler, któremu dają po uszach, zdrowo napierdalają – dzwony. Popularne w latach siedemdziesiatych spodnie. Ich dźwięk, charakterystyczny szelest… Nie wolno sobie żartować. Oto wkraczamy w sferę sakrum. Świętą Polskę. Kiedy dzwony przestają bić po ryju zostaje echo, szum. Husaria na stanowiskach, „czekająca na swój los”, przed kolekturą, jeden z nich wszedł do środka i kupił zbiorowy kupon, piórka mu trzasnęły o futrynę, kilka jeszcze kołuje w powietrzu. Końcowy wers jest ważny, bo uzmysławia nam katolickie dychotomie podług których zorganizowana jest nasza państwowość. Której Kraków symbolem. Debilem.

patrzcie na zdjęcie Koehlera! modyfikujcie jego twarz na barokową modłę!

patrzcie na zdjęcie Koehlera! modyfikujcie jego twarz na barokową modłę!

Tomasz Pułka -

Podobne artykuły