займы онлайн на банковскую карту займ на карту онлайн займы онлайн на карту микрокредит онлайн займ на карту займы онлайн займ на карту быстро микрозаймы на банковскую карту экспресс займ на карту микрозайм онлайн на карту срочно круглосуточно займ онлайн на карту займы на карту онлайн взять займ срочно на карту микрозаймы в интернете займ онлайн

6 marca 2010 22:39

niedoczytania: Latest post

Tomasz Pułka: krzewiciel i wzorowy pracownik

Jakież było moje zaskoczenie, kiedy pewnego ranka siadłem przed komputerem z kawą i świeżo upieczoną bagietką, i przeglądając Internet, wpadłem na felieton Tomasz Pułki na stronie ha!artu. Popatrzyłem, kto jeszcze pisze dla tego serwisu (lub wydawnictwa), skrzywiłem się i wróciłem do Pułki, bo to jednak człowiek z rodzaju młodych i dobrze się zapowiadających. Składając te słowa autor „Mixtape” i laureata Dżonki za rok 2007 ma już za sobą publikację drugiego felietonu – i w tych to właśnie dwóch tekstach (tytuły kolejno: „Porządkowanie magazynu” oraz „Porządkowanie odpoczynku”) skupiają się moje zaskoczenie i ostatecznie – moje serdeczne gratulacje.

Po lekturze felietonów Pułki pierwsze, co rzuca się w oczy to fakt, że początkowe zdania ma Pułka bardzo dobre, co zapowiada równie ciekawy ciąg dalszy, czyli tak zwane rozwinięcie i zakończenie. Dalej jednak następuje zaskoczenie, gdyż „ciąg dalszy” okazuje się być bardzo zły. Moim skromnym zdaniem problem ten zasadza się na tym, że Pułka „urozmaica sobie pracę przyjebaniem lufy”. Ale czy w tej chwili mogę określić to słowem „tendencja”? Oczywiście, że nie, jest na to za wcześnie, w dziwny jednak sposób łączy mi się ten fakt z poezją Tomasz Pułki, którego – na ten przykład – udział w zbiorze „Kryzys” Paweł Kozioł podsumował słowami: „najbardziej chyba w całym biuletynie nierówny”. Tak, Pułka jest również „nierówny” w swoich felietonach. Wynikać to może z braków warsztatowych, wynikać może z wielu innych rzeczy, które nie są przedmiotem tego krótkiego tekstu, nie ulega jednak wątpliwości, że wiąże się to z „soczystym skrętem” czy „przyjebaniem lufy”.

Oba sformułowania wraz z pojawieniem się w felietonie Pułki okazują się mieć magiczną moc – „bardzo dobre” zmieniają w „bardzo złe”. Pułka próbuje się bronić: „językowe niedomagania pozwalają na nagięcie terminu <<porządek>>, co może nas poprowadzić do beztroskiego opierdalactwa i rzewnych podróży”, tyle tylko, że nie chodzi tu tylko i wyłącznie o „językowe niedomagania”, które z pewnością doszlifuje serwis (lub wydawnictwo), albo i nie, czego przykładów nie będę podawał, gdyż każdy znajdzie je bez problemu. Gorzej jednak jeśli chodzi o treść lub brak takowej treści. Ale tu też Pułka próbuje się bronić. Kończy bowiem pierwszy ze swoich felietonów w taki oto sposób: „Ale nie o tym. A o czym?”. I choć w drugim kontynuuje podjęty wątek, to po skończeniu lektury pytanie „a o czym” pozostaje aktualne. Ktoś wykrzyknie: „Przecież to cykl jest, poza tym w <<Porządkowaniu odpoczynku>> Pułka stawia kolejne pytania!”. Ba, Pułka stawia tych pytań ho-ho i jeszcze trochę, dlatego i ja (który podejmuję się krytyki) jestem bardzo ciekawy, czy choćby na jedno z nich znajdzie się odpowiedź.

Aż nazbyt widoczną wadą felietonów Tomasza Pułki jest totalny brak pomysłu albo raczej tylko jeden pomysł, który w nich dominuje i który obawiam się dominuje w prywatnym życiu autora, gdzie z buciorami wkraczać nie chcę i nie mam najmniejszej ochoty.

Okazuje się bowiem, że „gotowość do pisania felietonów” nie wystarcza, trzeba jeszcze O CZYMŚ pisać. A pisze Pułka na pewno o pracy (co autora tych słów nie dziwi) w supermarketach i o „montażu metalowych paneli na pustostanach”, a więc (no przecież!) o odpoczynku od pracy w postaci „soczystego skręta podanego do ust przez kochającą partnerkę tuż po przekroczeniu progu”. Zaraz jednak Pułka łączy oba pojęcia, twierdząc: „praca w hipermarkecie została stworzona przede wszystkim ku krzewieniu kultury jarania – już po dwóch buchach jesteśmy w stanie opracować sobie film fabularny oparty na kanwie robotniczej klasyki”. Śmiem twierdzić, że tak też wygląda praca nad felietonami dla ha!artu. Otóż Pułka zaczyna jednym buchem i pisze w miarę jasno i logicznie, a kończy na trzech, czterech i pisze tak, że konia z rzędem temu, co ten młody człowiek chciał nam przekazać. Na drugi dzień oczywiście lekkie poprawki, bo wczoraj się to już nie udało, i tekst dostaje redaktor serwisu. Po kilku minutach tekst trafia do Internetu, czytelnik czyta i się bardzo mocno zastanawia, co poecie po głowie w trakcie pisania chodziło. Czytelnik tak długo się zastanawia, że w końcu sięga do szuflady i wyjmuje „soczysty skręt”, pali, po czym z nowymi siłami wraca do tekstu Pułki – i zaczyna rozumieć, zaczyna mu się w głowie wszystko porządkować jak, nie przymierzając, w magazynie hipermarketu Tesco.

Nie ulega wątpliwości, że dwa pierwsze felietony Tomasza Pułki próbują krzewić „kulturę jarania”. Czas pokaże, czy robią to z dobrym skutkiem. W tym jednak momencie chciałbym serdecznie pogratulować marketom Tesco, Carrefour, Leroy Merlin oraz innym pracodawcom tak rewelacyjnego pracownika, jakim jest Tomasz Pułka. Gratulacje!

Maciej Topolski - (1989) - prozaik, krytyk literacki. Publikował w "Odrze", "Lampie", "Korespondencji z Ojcem", "Ricie Baum" i in. Współpracuje z Fundacją im. Tymoteusza Karpowicza i Biurem Literackim. Jeden z założycieli inicjatywy "Dworzec Wschodni".

Podobne artykuły