займы онлайн на банковскую карту займ на карту онлайн займы онлайн на карту микрокредит онлайн займ на карту займы онлайн займ на карту быстро микрозаймы на банковскую карту экспресс займ на карту микрозайм онлайн на карту срочно круглосуточно займ онлайн на карту займы на карту онлайн взять займ срочно на карту микрозаймы в интернете займ онлайн

15 września 2010 12:39

niedoczytania: Latest post
[grafa: Marcin Lewicki]

RzKŚ odc.33 – Wyrzutki strumienia

Kiedy jeszcze mieszkałem w Krakowie, lubiłem chodzić nad Wisłę – kontemplować korki samochodowe na Moście Dębnickim. Siadywałem wtedy na szachach od strony Wawelu lub na podjeździe od strony Nadwiślana i gapiłem się na tę cudowną perspektywę.

Most po brzegi wypełoniony wszelkiej marki pojazdami. Od mdląco biało-niebieskich autobusów miejskiej komunikacji, poprzez niezniszczalne koreańskie wariacje na temat samochodu, aż po perły konsumpcji w postaci czarujących dżeniferlopezowym zadem mini cooperów.

Wszystko naraz jechało zazwyczaj w tym samym kierunku. Rano na lewą, popołudniem na prawą stronę rzeki. Wszystko pierdziało spalinami, wypełniając szczelnie Kotlinę Krakowską smogiem, jakiego pewnie cały Nowy Jork nie widział. Ja się w tym pławiłem jak Wanda w Wiśle.

Przy okazji upadku wielkich narracji, przekreślono zupełnie narrację jako taką. Życie stało się bezładną zbieraniną obrazów zapisanych na nośnikach i wrzuconych na portal społecznościowy. Człowiek ma coraz większy problem, żeby uzgodnić swoje życie z jego obrazem twrzonym na potrzeby autopromocji. Nie lubi człowiek, jak mu się uważniej przyglądać. W razie czego, bierze, co ma pod ręką i wali.
Krwioobieg miasta, myślałem, może trochę zasmarowany cholesterolem, ale jednak dość wartki. Cieszyło mnie wtedy, że mogłem się mu przypatrywać z dystansu. Odkryłem w sobie bowiem temperament mnicha buddyjskiego. Siedziałem tak sobie i czekałem aż przejadą na tyle, aby się zorientować, że coś się zmieniło, aby pozostało takie samo.

Tajemnica była w tym, że to się wszystko ruszało. Te samochody, autobusy, tramwaje, rowery, piesi, statki pod mosterm i wioślarze dookoła. Wszyscy pędzili wolniej lub szybciej na spotkanie czegoś. Czego? Czego się gapisz? Tak mnie zapytał w końcu jeden z szachistów albo wioślarzy. Chyba jednak szachista, bo dostałem w głowę pionkiem a nie wiosłem.

Ruszało się, żeby wypełnić. Wypełnić most, ulicę, miasto, czas, życie. Jeden człowiek drugiego wypełnia, po czym wypełniają dom, a zarazem samochód. Jest ich coraz więcej i czują się lepiej. W kupie raźniej. Nie każdemu może, ale ci, którym nie pasuje, mogą zawsze popatrzeć na wszystko z szachów albo Nadwiślana. Dopóki nie dostaną pionkiem albo wiosłem.

Jednego się tam, na bulwarach nadwiślańskich, dowiedziałem na pewno. Nie ma sensu tak siedzieć i myśleć, bo i tak gówno do głowy przyjdzie. Przesiedziałem tak z rok albo i więcej, to wiem. Niczego na tym moście nie ma. Zupełnie. Choć stale się wypełnia, to ciągle jest pusty. A wioślarzy i szachistów łatwo wkurwić.

Pustka jest tym pełniejsza im się wydaje gęstsza. Ostatnio można odnieść wrażenie, że osiąga swoją wielkość krytyczną. Ludzie ruszają się coraz szybciej, bo wokół nich robi się coraz puściej. Zagęszczają ruchy, żeby jakoś uzasadnić swoją obecność. Zasmarować wielką japę egzystencji. Nic dziwnego, że czasem robią się agresywni.

Przy okazji upadku wielkich narracji, przekreślono zupełnie narrację jako taką. Życie stało się bezładną zbieraniną obrazów zapisanych na nośnikach i wrzuconych na portal społecznościowy. Człowiek ma coraz większy problem, żeby uzgodnić swoje życie z jego obrazem twrzonym na potrzeby autopromocji. Nie lubi człowiek, jak mu się uważniej przyglądać. W razie czego, bierze, co ma pod ręką i wali.

Spotykam coraz więcej ludzi, którzy nie są w stanie myśleć w sposób fabularny. Nie widzą początku, rozwinięcia i zakończenia, ale tylko tu i teraz przedstawioną sytuację. Ten oto most z tymi oto tramwajami, samochodami i rowerami zamiast drogi między jednym a drugim wydarzeniem połączonych związekiem przyczynowo-skutkowym. Ha, ale ja z kolei nie patrząc za daleko, nie zauważyłem niebezpieczeństwa.

Widzą co widzą, ich sprawa, tylko czemu się tak obnoszą z tym swoim zezem zbieżnym? Czy oni muszą mi to zaraz sprzedawać jako jedynie słuszną perspektywę? Nie mogą zostać z tym jarmarcznym badziewiem w korku na Moście Dębnickim? Muszą się pchać na mój punkt obserwacyjno-kontemplacyjny?

Won, mi z tym wiosłem! Spadówa. Nie ma was. Nie widzę, nie słyszę! Kontempluję. Kontempluję. Nie rzucać pionkami, medytację mam. Szanuj odmieńca, szanuj. Zostaw, nie zasłaniaj. Egzystuję sobie tutaj, ty nie umiesz. Odłóż wiosło! Ślepy jesteś!? Nie widzisz, że tu się Koniec Świata odbywa. Odjebało ci, kurwa, tej!?

Marcin Muth - filozof, pisarz internetowy, propagator patriotyzmu optymistycznego, twórca legumizmu. Od jesieni 2006 redaktor bloga Warzywo (www.warzywo.blogspot.com). Od lat 90. współredaktor Biuletynu, który teraz występuje w sieci (http://stronawww.blogspot.com), a kiedyś występował w rzeczywistości. Założyciel i właściciel firmy "Radosna Twórczość", służącej do sprzedawania siebie i innych produktów. Pisze powieść, która już jest legendarna, choć nikt jej jeszcze na oczy nie widział.

Podobne artykuły