niedoczytania | [rec:] ?Podziemne przejścia staną się omijanymi?, czyli na temat ?Zawsze wszędzie indziej? Macieja Meleckiego. | niedoczytania
займы онлайн на банковскую карту займ на карту онлайн займы онлайн на карту микрокредит онлайн займ на карту займы онлайн займ на карту быстро микрозаймы на банковскую карту экспресс займ на карту микрозайм онлайн на карту срочно круглосуточно займ онлайн на карту займы на карту онлайн взять займ срочно на карту микрозаймы в интернете займ онлайн

7 maja 2009 10:54

niedoczytania: Latest post

[rec:] ?Podziemne przejścia staną się omijanymi?, czyli na temat ?Zawsze wszędzie indziej? Macieja Meleckiego.

Wydany w zeszłym roku przez olsztyński „Portret” wybór z twórczości Macieja Meleckiego jest kolejnym przekrojem twórczości poety, który miał swój ważny wkład w to, jak wyglądała nowa polska poezja w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia. Pozycje tego rodzaju mają zazwyczaj dwojaki cel: mianowicie chcą one zaprezentować poezję danej osoby w refleksyjnym, prawie że historycznym, świetle oraz pragną odświeżyć utwory opublikowane już kilka, kilkanaście lat wcześniej z nadzieją że i dzisiaj posiadają one niezbędny ładunek liryczny pozwalający zainteresować się tekstem i dać się przez niego inspirować. Dopiero wybór wierszy daje nam w pełni odpowiedź czy twórca przetrwał próbę czasu, nawet jeżeli chodzi o tak niewielki odcinek jak dekada z haczykiem. Z przyjemnością śpieszę zakomunikować, że Maciej Melecki z próby tej wychodzi zwycięsko.

Autor „Zawsze wszędzie indziej” jest założycielem i filarem grupy poetyckiej Na Dziko, prezentującej tzw. śląską szkołę poezji. Poezja ta w początkowych latach dziewięćdziesiątych realizowała idiom „chodzę, widzę, opisuję”, gdzie wiele zależało nie tyle od spostrzegawczości autora, ile od jego wrażliwości na egzystencjalny wymiar rzeczywistości. Podmiot liryczny był tam wiecznym flaneurem, zawsze otoczonym większym lub mniejszym bruit miasta, w najlepszym przypadku przemieszczającym się między nimi w głośnych, zatłoczonych pociągach. Paradoksalnie, ulotność i pospolitość otoczenia były tam najbardziej trwałymi i dojmującymi doświadczeniami, a traktująca o nich poezja stawała się współczesną przypowieścią ponowoczesnego zbieracza próbującego z odłamków codzienności skleić swój dzień. Odważną i ciekawą atmosferę tej liryki daje się wyraźnie zauważyć w utworze W środku zamieszczonym pierwotnie w tomiku „Niebezpiecznie blisko”

W środku

Grupa Cyganek, stojących przy wejściu
Ulicy, zaczepia przechodniów. Właśnie
Skończyło się południe. Trębacz odłożył
trąbkę i zrobił już ostatnie kroki.
Ze szkoły zaczyna wychodzić coraz więcej
znudzonych. Tramwaje dowożą i odwożą
po obu stronach przystanku.

Za parę godzin wszystko potoczy się
zgodnie ze swoim kierunkiem. Do przodu.
Cofać zaczną się jedynie auta na postojach.
Rzeka wypluje swoją porcję piany.
Podziemne przejścia staną się omijanymi.
Z kin znikną neony. Straty będą
Tylko w ludziach. W środku.

(W środku, str. 46)

Pod koniec dwudziestego wieku skupienie twórcy uległo pewnej kalibracji w stronę zainteresowania językiem. Podobnie jak u erudycyjnych literatów Warszawy (Sosnowski, Pióro, Sommer) język jest raczej pułapką niż ocaleniem. Konsekwencją takiego postrzegania są wprowadzone przez autora zabiegi stylistyczne jak np. liczne pytania puentujące lub otwierające utwory. Innym skutkiem wspominanego podejścia do kwestii la parole/la langue jest bardziej introspektywna perspektywa jaką przyjmuje podmiot liryczny. Późniejsze tomiki Macieja Meleckiego są niewątpliwym krokiem naprzód w jego poetyckiej ewolucji. Jak zostało nadmienione w tytule recenzji, „podziemne przejścia staną się omijanymi”, czyli ciężar ontologiczny otaczającego nas środowiska zostaje zastąpiony eksploracjami naszego zanurzenia w języku. Porównując fragmenty otwierającego „Zimnych ogrodników” (1999) wiersza „Opowiedziane od tyłu” z wyżej przytoczonym „W środku” można z łatwością wyczuć tą zmianę:

(…) Czy tak wygląda sedno? Tym bardziej, że
problemy znikają z oczu, a nas okradają do reszty i
rozmieniają jeszcze na drobne. Kogo to ślady,
wiadomo. Lecz cóż ponadto, jeżeli chodzi o inne
oznakowania, po których i tak nie wiadomo którędy.
Cały jesteś z tego, o czym się do nas
mówi, chociaż nigdy nie było tak wcześnie.

Czyli mają nas dosyć? Z wiedzy nie
Sposób korzystać, jak chcieliby tego ci, co ją
przekazują, sami bezradni przed swoim cieniem.
Z nawiązką wracają jedynie ptaki,
górskie echa, tutejsze dymy. Jak
ci zagrają, tak im zawiejesz?

(Opowiedziane od tyłu, str. 63)

Mam nadzieję że te dwie próbki przekonają ewentualnych czytelników do „Zawsze wszędzie indziej”, zwłaszcza że poezja Macieja Meleckiego była w latach dziewięćdziesiątych poezją znaczącą i wpływową, a i teraz poeta z Mikołowa stawia w swojej liryce istotne pytania. Publikacja Portretu jest o tyle bardziej godna polecenia, że wszystkie książki omawianego autora (typowo „śląskie” „Te sprawy” i „Niebezpiecznie blisko” oraz bardziej poststrukturalistyczne „Zimni ogrodnicy”, „Przypadki i odmiany” oraz „Bermudzkie historie”) zaprezentowane są w sposób niezmiernie obszerny. Z każdego tomiku otrzymujemy około dwudziestu pięciu utworów, co jest gwarancją, że żaden z utworów istotnych dla całościowego oglądu dorobku autora nie został pominięty. Dopełnieniem wyboru jest interesujące posłowie autorstwa Krzysztofa Siwczyka. Nie można sobie chyba wyobrazić pełniejsze przedstawienie twórczości tego skądinąd ciekawego pety niż „Zawsze wszędzie indziej” i przynajmniej z tego powodu warto polecić tą pozycję każdemu zainteresowanemu współczesną poezją naszego kraju.

Maciej Melecki, Zawsze wszędzie indziej (Wybór wierszy z lat 1995 – 2005), Wydawnictwo Portret, Olsztyn 2008.

Rafał Derda -

Podobne artykuły