займы онлайн на банковскую карту займ на карту онлайн займы онлайн на карту микрокредит онлайн займ на карту займы онлайн займ на карту быстро микрозаймы на банковскую карту экспресс займ на карту микрозайм онлайн на карту срочно круглосуточно займ онлайн на карту займы на карту онлайн взять займ срочно на карту микрозаймы в интернете займ онлайн

19 czerwca 2009 14:00

niedoczytania: Latest post

[rec:] Agata Tuszyńska ? ?Krzywicka. Długie życie gorszycielki?

W polskiej literaturze mamy kilku twórców, których określa się mianem przeklętych. Legenda o kaskaderach literatury jest ciągle żywa. Kiedy pojawia się pojęcie „poete maudit” od razu przyporządkowuje się mu nazwiska takich autorów, jak Poświatowska, Bursa czy Wojaczek. Niestety służebną rolę odgrywa proza, ponieważ jedynym reprezentantem był Marek Hłasko – buntowniczo usposobiony do życia literat, którego opowiadania swego czasu wywołały wielka burzę. O jego popularności stanowią także liczne romanse, związek z Osiecką czy tajemnicza śmierć. Śledząc biografie pisarzy, którzy nie zostali ujęci w tym „spisie”, często pojawia się pytanie – dlaczego pominięto tak wielkie osobowości jak na przykład: Maria Komornicka, Gabriela Zapolska. Co prawda – ta pierwsza – została przypomniana przez Izabelę Filipiak („Obszary odmienności. Rzecz o Marii Komornickiej”, „Księga Em”), natomiast autorka „Kaśki Kariatydy” wciąż domaga się uwagi. Zbiorowego comming outu polskich pisarzy dokonał Krzysztof Tomasik w antologii miniaturowych opowieści „Homobiografie”. Szczególnie zaskakujące są informacje o długoletniej zażyłości między Marią Konopnicką a jej portrecistką Marią Dulębianką.

Nie bez kozery przywołuję te wszystkie przykłady odbrązowienia, ponieważ życie Zapolskiej czy Komornickiej do złudzenia przypomina losy Ireny Krzywickiej. Wielu z nas pewnie ze strapieniem drapie się po głowie i przetrząsa szczelnie zamknięte szufladki w swojej pamięci. Literatura? Film? Polityka? Do którego worka wrzucić Krzywicką? Z którą dziedziną działalności społecznej wiązać tę osobę? W sukurs niezorientowanym idzie Agata Tuszyńska, autorka książki „Krzywicka. Długie życie gorszycielki”, pierwszej na polskim rynku wyczerpującej opowieści o życiu „robotnicy pióra”.

„Dość się już nasiusiałam w życiu, trzeba odejść” – powiedziała skłonna do żartów bohaterka. Pisząc o jej losach bardzo trudno posługiwać się kliszami. Skandalizująca aktywistka, którą uznaje się za pierwszą polską feministkę czy kobieta bezgranicznie poświęcająca się macierzyństwu? Barwne i pełne sprzeczności losy Krzywickiej nie ułatwiają odpowiedzi na to pytanie. Atmosferę przedwojennego życia kulturalnego poznała dzięki Tadeuszowi Boyowi-Żeleńskiemu, z którym łączył ją płomienny romans intelektualny („dopadła mnie miłość i to taka ostateczna, dożywotnia”). Tłumacz literatury francuskiej, krytyk teatralny fascynował początkującą pisarkę swoją spontanicznością, szeroką wiedzą o literaturze i niebanalnym spojrzeniem na aktualne sprawy. Pomimo sformalizowanego związku z Jerzym Krzywickim, całym sercem angażowała się w relację z autorem „Słówek”. Niestety ten element biografii, który zdominował późniejsze losy Krzywickiej nie jest w „Długim życiu…” rozbudowany. Pojawia się tylko i wyłącznie w kontekstowych wspomnieniach, brakuje relacji na gorąco.

Za sprawą „najważniejszego w jej życiu mężczyzny” Krzywicka włącza się w działania na rzecz poprawy stanu wiedzy o świadomym macierzyństwie („Jestem urodzoną matką”). Oburzają ją potajemne aborcje dokonywane w kamienicy, w której mieszka. Z jej inicjatywy do „Wiadomości Literackich” dołączono broszurę „Życie świadome”. Czytelniczkami były ówczesne emancypantki, dla których Krzywicka okazała się bardzo ważną postacią, dowodem, że wspólne działanie może doprowadzić do ustanowienia nowego porządku. Ważnym elementem biografii Krzywickiej jest jej działalność polityczna, do której odnosiła się z wielkim sceptycyzmem, ponieważ irytował ją nepotyzm i karierowiczostwo. Po wojnie dążyła do odświeżenia atmosfery, zakłóconej przez trudną sytuację społeczno-polityczną. Substytutem tamtego okresu miał być prowadzony przez nią salon, gdzie gromadziła się czołówka kulturalna stolicy. Ze szczyptą złośliwości pisze o nim Tyrmand w „Życiu towarzyskim i uczuciowym” (tekst „Salon Pani Stoll”). Niewyjaśniona pozostaje zagadka jej śmierci. Długoletnie nieporozumienie z synową Wandą owocujące wieloma konfliktami. Kto wymierzył Krzywickiej śmiertelny cios? Dlaczego nikt nie zainteresował się tajemniczą deklaracją „Zabiła mnie moja synowa”?

Opowieści snute przez bliskie Krzywickiej osoby wzajemnie się oświetlają. Agata Tuszyńska formułuje swoje pytania w bardzo zręczny i przekonujący sposób, dzięki temu udaje się jej naprowadzić interlokutora na właściwe tory, tak, aby wyłuskać z jego opowieści najciekawsze elementy. Przeprowadzane przez nią rozmowy tylko na pierwszy rzut oka maja charakter biograficznych dociekań. Autorka posuwa się nieco dalej, czerpie wzorce z dziennikarstwa śledczego – tropi nie tylko wydarzenia z przeszłości, ale także stara się zarysować ich konsekwencje. Przyjaciele autorki „Pierwszej krwi” zgodnie twierdzili, że Krzywicka stroniła od publicznego poklasku, wynoszenia jej osoby na piedestał. Potwierdza to Tuszyńska, pisząc, że „artysta w szlafroku jest ciekawszy niż artysta na cokole”.

Największą zaletą tej pozycji jest jej autentyczność. Tuszyńska włączyła do książki również negatywne sądy zarówno na temat twórczości autorki „Ucieczki z ciemności”, jak i jej radykalnych poglądów. Przyjaciele nie obawiają się przekroczenia granicy koleżeńskiej solidarności, karcąc Krzywicką za iluzoryczne wizje na temat ówczesnej Polski czy brak wyobraźni, który jest dla pisarza katastrofalny. Nawet, jeśli przyjmiemy, że nie tworzyła dzieł najwyższej próby, trudno zaprzeczyć, że jej biografia nie pasuje do losów nietuzinkowych bohaterów literackich. Paweł Hertz – zagorzały przeciwnik Krzywickiej – pisał: „To była banalna osoba w swojej naiwnej postępowości, chęci wykastrowania kobiet. Była nieszczęściem Boya, który może – gdyby nie ona – zająłby się czymś innym.” Hertz nie jest w swych opiniach odosobniony, wtórują mu inni. Mira Michałowska motywuje swoją niechęć silnie zaakcentowana apodyktycznością Krzywickiej. („Nie budziła ciepłych uczuć”).

Biografka udawania, że Krzywicka wyszła poza papierowy horyzont literatury, przekroczyła granicę stosowności, aby swoją postawą dać świadectwo konieczności zmian. Sednem jej działalności była ukoronowana sukcesem batalia o swobodę seksualną. Z „biografii opowiedzianej” wyłania się ulepiony z wielu elementów, niesyntetyczny obraz Ireny Krzywickiej. Żałuję, że oprócz kronikarskiego odnotowania punktów orientacyjnych w życiu bohaterki, zabrakło w tej książce wnikliwej, pogłębionej analizy psychologicznej. Co prawda autorka dociera do niepoznanych dotąd faktów, stara się tłumaczyć niektóre zachowania, ale trudno jej przeniknąć tę niewidzialną barierę, pod która kryją się prawdziwe emocje Krzywickiej.

Agata Tuszyńska, Krzywicka. Długie życie gorszycielki, Wydawnictwo Literackie, Kraków, 2009

Damian Gajda - krytyk literacki, wielki miłośnik słowa pisanego, przede wszystkim polskiej prozy współczesnej. Pisanie o książkach uważa za niezbędy element obcowania z literaturą. Współpracował m.in. z Przystanią Literacką, Independent, Granicami, Biblionetką, Internetowym Imperium Książki. Obecnie pisze dla Czytelni Onetu (recenzent redakcyjny), ogólnopolskiego pismem kulturalno- literackiego BLUSZCZ, Nowych Książek, Opcji, REDu.

Podobne artykuły