займы онлайн на банковскую карту займ на карту онлайн займы онлайн на карту микрокредит онлайн займ на карту займы онлайн займ на карту быстро микрозаймы на банковскую карту экспресс займ на карту микрозайм онлайн на карту срочно круглосуточно займ онлайн на карту займы на карту онлайн взять займ срочно на карту микрозаймы в интернете займ онлайн

10 kwietnia 2010 16:15

niedoczytania: Latest post

Przedsmak: Vincent Bugliosi, Curt Gentry – „Helter Skelter” – Wydawnictwo Szafa – 10 kwietnia 2010

Prezentujemy fragment książki Vincenta Bugliosiego i Curta Gentry „Helter Skelter” (wyd. Szafa).

KRÓTKI OPIS KSIĄŻKI: Prawdziwa historia morderstw Mansona autorstwa Vincenta Bugliosiego i Curta Gentry. Światowy bestseller; obok „Z zimną krwią” Trumana Capote’a najwybitniejsze i najlepiej się sprzedające w historii tego gatunku dzieło literatury faktu. 9 sierpnia 1969 roku w swoim domu przy Cielo Drive w zamożnej dzielnicy Los Angeles została zamordowana piękna aktorka, żona reżysera Romana Polańskiego Sharon Tate i ich nienarodzone dziecko. Oprócz Tate zginęli jej goście: słynny fryzjer hollywoodzkich gwiazd Jay Sebring, przyjaciel Polańskiego z czasów studiów w łódzkiej Filmówce Wojtek Frykowski i jego narzeczona, córka potentata kawowego Abigail Folger. Piątą, przypadkową ofiarą był 18-letni znajomy dozorcy. Mordercami były dzieci-kwiaty, członkowie hipisowskiej komuny zwanej Rodziną, wyznawcy charyzmatycznego przywódcy, Charlesa Mansona. Vincent Bugliosi, główny oskarżyciel w sprawie Mansona i trzech działających na jego rozkaz młodych zabójczyń, Susan Atkins, Patricii Krenwinkel i Leslie Van Houten, relacjonuje przebieg najgłośniejszego w dziejach USA procesu, dotyczącego zbrodni, której motyw był równie przerażający, jak jej okrucieństwo.

W czwartek, 6 listopada, około 16.45 Susan Atkins rozsiadła się na łóżku Virginii Graham. Skończyły już pracę, wyznaczoną na ten dzień, a Susan/Sadie miała ochotę sobie pogadać. Zaczęła paplać o swoich odjazdach na LSD, karmie, dobrych i złych wibracjach oraz o zamordowaniu Hinmana. Virginia ostrzegła ją, że nie powinna tyle mówić; znała faceta, którego oskarżono tylko na podstawie tego, co powiedział współwięźniowi z celi.

– Och, wiem – odparła Susan. – Z nikim innym o tym nie rozmawiam. Ale ciebie przejrzałam i wiem, że wszystko mogę ci powiedzieć.
Nie przejmowała się także policją. Jej zdaniem gliniarze nie byli wystarczająco cwani.
– Wiesz, toczy się teraz pewna sprawa, a oni w ogóle nie wiedzą, co jest grane.
– O czym ty mówisz? – spytała Virginia.
– O Benedict Canyon.
– Benedict Canyon? Masz na myśli Sharon Tate?
– Taaa.
Susan była bardzo podekscytowana, nie mogła powstrzymać się od mówienia.
– Wiesz, kto to zrobił? – spytała.
– Nie.
– No cóż, patrzysz na tę osobę.
Virginia zaniemówiła.
– Żartujesz!
Susan uśmiechnęła się i powiedziała:
– A jednak.

Później Virginia nie mogła sobie przypomnieć, jak długo trwała ta rozmowa, czy pewne szczegóły były omawiane tamtego popołudnia czy też podczas późniejszych rozmów, a także miała wątpliwości co do kolejności, w jakiej następowały po sobie określone tematy.
Pamiętała jednak treść. Powiedziała później, że nie zapomni tego wszystkiego do końca życia.
Najpierw zadała kluczowe pytanie:
– Ale dlaczego, Sadie, dlaczego?
Susan odparła, że „chcieli popełnić zbrodnię, która wstrząsnęłaby światem; chcieli, by świat stanął na baczność i wstrzymał oddech”. Ale dlaczego wybrali dom Tate? Odpowiedź przerażała swą prostotą: „Ponieważ stał na uboczu”. Miejsce zbrodni zostało wybrane przez przypadek. Terry?ego Melchera, syna Doris Day, znali mniej więcej od roku, ale nie wiedzieli, kogo zastaną w posiadłości, zresztą wcale ich to nie obchodziło; nieważne – jedna osoba czy dziesięć – przyszli tam przygotowani, żeby załatwić wszystkich.

– Chcesz powiedzieć – spytała Virginia – że nie znaliście Jaya Sebringa ani nikogo z pozostałych?
– Nie – odparła Susan.
– Nie przeszkadza ci, że o to pytam? Jestem po prostu ciekawa.
Susan to nie przeszkadzało, gdyż Virginia miała dobre brązowe oczy, a jeśli spojrzeć głęboko w oczy drugiej osoby, można dostrzec jej duszę.
Virginia powiedziała Susan, że chciałaby usłyszeć, jak właściwie się to wszystko odbyło.
– Umieram z ciekawości – dodała.
Susan zaspokoiła więc jej ciekawość. Przed opuszczeniem rancza Charlie udzielił im dokładnych instrukcji. Wszyscy mieli na sobie ciemne ubrania, a w samochodzie odzież na zmianę. Podjechali przed samą bramę, potem zjechali z powrotem do podnóża wzniesienia, zaparkowali samochód i poszli pieszo do rezydencji.
– Więc nie byłaś sama? – przerwała jej Virginia.
– Och, nie – odparła Susan. – Było nas czworo.
Towarzyszyły jej dwie dziewczyny i jeden mężczyzna. Kiedy dotarli do bramy, ciągnęła Susan, „on” przeciął przewody telefoniczne. Virginia ponownie jej przerwała, żeby spytać, czy nie obawiał się, że uszkodzi instalację elektryczną, co zaalarmowałoby ludzi przebywających w domu.
– Och, nie; dobrze wiedział, co robić.
Virginia odniosła wrażenie, że człowiek ten był tam już wcześniej.
Susan nie wspomniała o tym, jak przeszli przez bramę. Powiedziała natomiast, że najpierw zabili chłopaka. Gdy Virginia spytała dlaczego, Susan odparła, że ich widział.
– On musiał go zabić. Strzelił cztery razy.
Jeśli chodzi o ten fragment relacji, Virginia miała pewne wątpliwości. „Powiedziała mi chyba, że to Charles go zastrzelił”. Wcześniej Virginia odniosła wrażenie, że chociaż Charlie poinstruował morderców, co mają robić na miejscu, nie pojechał tam wraz z nimi. Teraz okazało się, że był tam.
Virginia nie wiedziała o tym, że w Rodzinie było dwóch mężczyzn o imieniu Charles: Charles Manson i Charles „Tex” Watson. Komplikacje wywołane przez to drobne nieporozumienie miały później poważne konsekwencje.

Po wejściu do domu – Susan nie powiedziała, jak się tam dostali – ujrzeli w salonie mężczyznę siedzącego na kanapie, a w fotelu dziewczynę czytającą książkę; nie podniosła wzroku. Susan zidentyfikowała kobietę jako „Ann Folger”.
Virginia spytała ją, skąd wiedziała, jak tamci się nazywają.
– Nie znaliśmy ich – odparła Susan – aż do następnego dnia.
W pewnym momencie grupa najwyraźniej się rozdzieliła; Susan poszła do sypialni, podczas gdy reszta została w salonie.
– Sharon siedziała w łóżku, a Jay na jego krawędzi i rozmawiał z nią.
– Doprawdy? – spytała Virginia. – A co miała na sobie?
– Kostium bikini.
– Żartujesz? I była w ciąży?
– Taaa. Ale byli zdziwieni, gdy mnie zobaczyli!
– Rany! Zrobiło się zamieszanie?
– Nie, byli zbyt zaskoczeni, a poza tym przypuszczali, że chcemy ubić jakiś interes.
Susan przeskakiwała z tematu na temat, jakby „odjeżdżała na haju”, przerzucając się chaotycznie z jednego wątku relacji na drugi.
Nagle wszyscy znaleźli się w salonie, a Sharon i Jay mieli pętle zawiązane dokoła szyj w taki sposób, że każdy ruch powodował duszenie. Virginia zapytała, dlaczego włożyli Sebringowi kaptur na głowę.
– Nie zakładaliśmy mu żadnego kaptura – poprawiła ją Susan.
– Tak pisali w gazetach, Sadie.
– No cóż, nie było tam żadnego kaptura – powtórzyła Susan zdecydowanie.
Potem ten drugi mężczyzna [Frykowski] wyrwał się i pobiegł do drzwi.
– Był cały we krwi – powiedziała Susan.
Pchnęła go nożem trzy czy cztery razy.
– Krwawiąc, pobiegł do frontowej części domu, wyleciał na trawnik i nie uwierzysz, ale wrzeszczał: „Na pomoc, na pomoc, niech mi ktoś pomoże”, ale nikt się nie zjawił!
– Potem wykończyliśmy go – powiedziała bez wdawania się w szczegóły.
Virginia nie zadawała już więcej pytań. To, co zaczęło się jak opowieść małej dziewczynki, przerodziło się w krwawy koszmar.

Kliknij na obrazek, by powiększyć

Redakcja Niedoczytania.pl - Serwis niedoczytania.pl jest przekraczającym granice funkcjonujące w kulturze katalogiem kopii myśli i kopii kopii myśli, które od bycia w ciągłym ruchu utraciły cechę czytelności.

Podobne artykuły