займы онлайн на банковскую карту займ на карту онлайн займы онлайн на карту микрокредит онлайн займ на карту займы онлайн займ на карту быстро микрозаймы на банковскую карту экспресс займ на карту микрозайм онлайн на карту срочно круглосуточно займ онлайн на карту займы на карту онлайн взять займ срочно на карту микрозаймы в интернете займ онлайн

8 czerwca 2010 22:05

niedoczytania: Latest post
grafa: Robert Kuta

Proszę czekać – Coś się wygina, coś trze się, przepala, czyli o wierszach Łukasza Podgórniego

Wiersze Podgórniego to dziennik podróży po systemie, to po-widok wędrówki po neuronach oślepionych nieznanym blaskiem, to – wreszcie – moment przebudzenia po burzy: komputer zaczyna trzeszczeć; pojawiają się tytuły; ekran rozjaśnia się z wolna. Jeszcze chwilę litery mają znajomy kształt, jeszcze chwilę światełka migają radośnie. Ale router zaczyna wysyłać wiadomości i ciągi liczb. Spam zalewa pocztę. Router szuka pomocy. Po przewodach idzie ból. Wygasza, ustawia, zamyka. Sygnał! Coś dymi, coś wygina się! Mgnienie przechodzi przez system – czepia się palców, wdziera się pod powieki, rozchodzi po ciele.

I dopiero w tym mgnieniu system zaczyna mówić, dopiero w bólu, w rwaniu przewodów, wygięciach, w zwarciach i przeciążeniach znajduje słowa lub echo słów. Kiedy nie idzie „na rękę”, nie daje się używać, kiedy wiesz, że tylko w tym najprostszym, najbardziej prymitywnym programie możesz napisać/odczytać mgnienie.

„Różnica śniegu” ulega zatarciu, nie jest to już tylko sam szum wiatraka, nie możesz zmieniać czcionek ani justować. Pojawiają się rysy, zdania zawieszają się w połowie, urywają, przeskakują. Umysł zaczyna trzeszczeć, granica pomiędzy ciałem a systemem zaciera się: „zamiast przycisków pod palcami/ tętno”. Czujesz, jak żyła się otwiera, miesień pęka i ścięgno trze o kość. Gdzieś dochodzi do ciągłych spięć i przeciążeń. Gdzie? Tam, gdzie liczby zmieniają się w słowa, gdzie tętno poezji zaczyna pulsować.

Tak więc jeszcze raz: wiersze Podgórniego powstają w miejscu bolesnego zetknięcia z ciałem, w stapianiu się i przenikaniu, w przepływie prądu po przewodach i skórze, w niezwykłym odczuwaniu, w mgnieniach.

To, co sztuczne i podległe, staje się w tej poezji dziwnie bliskie, to, co czyścisz i brudzisz na zmianę, to, co zalewasz kawą i w co się wpatrujesz, i za sprawą czego ślepniesz, to, co na co dzień pomrukuje tylko i mruga czerwonym światełkiem twardego dysku – nagle zawiesza się i przepala. Słyszysz chrobot i granie iskier, wiesz, że teraz jesteś odpowiedzialny: „przesuń suwak w górę lub w dół”.

———

Burza uderzyła w mój router

trans | trans | trans
dosypałem ci prochów do liry
będziesz syp(i)ać jak kogut od teraz
rewaloryzacjo dzbanuszka! masz
wspaniałe popioły! ja dzwonię po gliny
detektyw poirot nakrył czaszkę
handlującą morfiną – skrawkiem płótna od razu!
powykręcało jej łapska w składni!
chcę krzyczeć!
napisałem wiersz w paincie!

wow!

205 Reset Content

[1]

miłość to nie jest wygaszacz ekranu.
gdy widok
bezczynnieje w komputerze dla niektórych
czas czuje się bardziej jak bang

nadmuchanej poduszki silnika.
w nieciągłość ponownego otwarcia
które wlecze się po full-screenie

podwójne kliknięcie podwójne kliknięcie.
gięcie w ostatnich sekundach
to boot.
musisz narzędzia i
dlaczego otwarte

zamiast przycisków pod palcami
tętno? nie używaj.
przystanek po zamknięciu czynnika okno:
przesuń suwak w górę lub w dół.

[2]

ekspres strony nie ekranu.
po chwili zobacz
komputery bezczynnieją z ustawień
kiedy czujesz się bardziej od głośno

jest to na poduszce. przeciągnij
kliknięcie jak ostatnie sekundy
nieciągłości ponownego otwarcia
które zwlokło się na twój ekran.

fleksja w ostatnich sekundach
to buty.
musisz narzędzia i
dlaczego otwarte

zamiast przycisków pod palcami ci
na rękę? nie używać.
zamknąć okno i agencję pomocy:
przesuwać kursor w górę lub w dół.

Bez tytułu

Różnica śniegu. Ta ulegnie
Zatarciu. Umysł trzeszczy w ciemnej czapce,
Odchodzi z dumą w kieliszku.
Mówiąc, że to stówka przypięta do gałęzi

Zawracam po płyn słynący z sekwencji,
Zawracam po płyn słynący. / Trze
Chory klawisz, którym się kieruję i którym ściągam domy.

Proszę czekać

grafa: Robert Kuta

Pytania:

1. W „Burza uderzyła w mój router” pojawia się wers: „dosypałem ci prochów do liry”. Tutaj tkwi początek przerażającego odczuwania, początek szaleństwa, a także niezdrowej podatności na bodźce. Fragment ten stanowi niejako podstawę Twojej poezji i nie wiem, czy nie jedyny sposób, w jaki można ją odczytywać. Myślisz, że tylko w narkotycznym stanie wrażliwości można odnaleźć lub próbować odnaleźć odpowiedź na Twoje wiersze?

Wers, który przytoczyłeś, w oderwaniu wystrugał się na wytrych, ale drzwi nie ustąpią, póki zdalnie nie zluzujesz alarmu, przyciskając czerwony guzik pilota (piękny!), co – wiadomo – chodzi (sic!) na baterie. Tzn. ustąpią, ale przy jednoczesnym uruchomieniu syreny. Nadruk na przycisku głosi: TECHNOLOGIE. Naraz sypiesz prochem (NARKOTYKI) i dociskasz guzik (TECHNOLOGIE). Wyobrażam sobie, że niełatwo ułożyć sobie wygodne koleiny interpretacyjne wobec tych tekstów bez choćby umownej sumy doświadczeń psychodelicznych, ale nie twierdzę też, że jest to niemożliwe, bo dochodzi na przykład takie patrzenie, że wiersz to wersja demonstracyjna pewnej fazy – nie „zapis”, ale interaktywny przewodnik. „Niezdrowa podatność na bodźce”? Raczej. Dym i multitasking!

2. Człowiek w Twojej poezji staje się narzędziem, narzędziem, które system wykorzystuje do przekazania informacji. Role się odwracają i to, co było do tej pory używane, staje się użytkownikiem, padają słowa: „musisz narzędzia i/ dlaczego otwarte”. W pytaniu: „dlaczego otwarte” tkwi cała naiwność, naiwność, która przemienia się jednak w coś śmiertelnie poważnego, coś, co człowiek, chcąc nie chcąc, musi odebrać. Pytanie tylko: dlaczego musi odebrać? Czy nie z tego względu, że to system jest narzędziem, a człowiek użytkownikiem? Czy jest to pierwotne pragnienie przywrócenia i zachowania „naturalnej” równowagi?

„Człowiek z mojej poezji” złapał chętkę na ludzi i oddalił się w kierunku poczciwej techniawy przedmieść; od dawna go nie widziałem. Wiadomo mi, że w godzinach porannych i popołudniowych obsługuje kserokopiarkę lub auto. Zamiast „człowiekiem” posłużmy się więc kategorią „operatora”, bo człowiek to system, a system – jak zauważasz – to narzędzie. To ostatnie zyskuje szacunek dopiero wtedy, gdy samo w sobie zaczyna się przestrajać.  Operator modeluje content sumy dezinformacji, jego właściwości są nieinteresujące. Powinienem Cię poznać z anteną mojego routera albo z usługami google – myślę, że ciekawiej odpowiedzieliby na pytania o ten konkretny wiersz, jako autorzy. Generalnie jednak nie jestem zwolennikiem przywracania utraconego, wolę aprobować.

3. Z Twoich słów wynika, że nie ma tutaj miejsca na dialog pomiędzy człowiekiem a urządzeniem (systemem? routerem? usługami google?). Jest to monolog albo lepiej – nihilog. Zastanawia mnie tylko, dlaczego powstaje on wyłącznie w momencie przeciążenia, zawieszenia systemu, schizofrenii kabli?

Na dialog – faktycznie – miejsca brak, co nie oznacza, że komunikat pomyślany został na podobieństwo „zrarowanego” kamulca ciśniętego w antyczny pomnik (przeciwnie), bo istnieją przecież modele wymiany informacji, gdzie konwersacja dwóch zaledwie siedzib podmiotowości to nawet nie śrubka w konstrukcji (np. fora internetowe oparte na sugerowanej domyślnie anon mode, gdzie informacja pochodzenia organicznego cudzołoży ze small talk botów). Wyobraźmy sobie *log tłustych żeberek z Rasputinem, didżejką i powietrzem wokół zgrzanego konia. Żeby odpowiedzieć na drugi człon pytania, odwołam się do literatury antropocentrycznej, dla której stan stabilizacji, prawidłowego funkcjonowania jednostki również jest mało zajmujący. Interesuje ją głównie „człowieczeństwo” „wystawione na próbę”, szalone, doświadczające kryzysu, zagrożone. Tymczasem komunikat SYSTEM FAILURE oraz następujące po nim kaskady pomniejszych błędów, wylewy baterii i spięcia – to zjawisko na miarę płonącego Rzymu.

———

Łukasz Podgórni (ur. 1984) – bawi się w trybie online. Jego największy wróg to przedsiębiorstwo: w osobach policjanta lub straży jasnogórskiej. W najbliższym czasie na pewno nie zajedzie pod klub walcem drogowym. Jego pozycję trudno zdefiniować za pomocą czasowników siedzieć, leżeć, stać. Wybiera monitor i połączenie kawy z papierosem. Na koniec dziękuje. Wkrótce nakładem wydawnictwa Ha!art ukaże się jego najnowszy tomik.

Maciej Topolski - (1989) - prozaik, krytyk literacki. Publikował w "Odrze", "Lampie", "Korespondencji z Ojcem", "Ricie Baum" i in. Współpracuje z Fundacją im. Tymoteusza Karpowicza i Biurem Literackim. Jeden z założycieli inicjatywy "Dworzec Wschodni".

Podobne artykuły