niedoczytania | Pisząc o J. G. Ballardzie, czyli przestrzeń w piekle za funty szterlingi | niedoczytania
займы онлайн на банковскую карту займ на карту онлайн займы онлайн на карту микрокредит онлайн займ на карту займы онлайн займ на карту быстро микрозаймы на банковскую карту экспресс займ на карту микрозайм онлайн на карту срочно круглосуточно займ онлайн на карту займы на карту онлайн взять займ срочно на карту микрозаймы в интернете займ онлайн

10 maja 2009 10:52

niedoczytania: Latest post

Pisząc o J. G. Ballardzie, czyli przestrzeń w piekle za funty szterlingi

Zabawmy się w mały eksperyment myślowy: Wyobraź sobie czytelniku, że stoisz na wyspie z „Władcy Much” S. Goldinga, otacza Cię grupa zdziczałych dzieci, które właśnie Ciebie wybrały na kolejny cel polowania. Teraz pomyśl, że ta sytuacja nie dzieje się na odległej, osamotnionej plaży a w parku osiedla, na którym mieszkasz od urodzenia i jest śmiertelnie realna. Właśnie w ten sposób obudzi Cię z poczucia bezpieczeństwa proza J. G. Ballarda.

Dźwięki Londynu przyszłości, by zrozumieć atmosferę:

Pytania i strzały

Myślisz, że to nie jest możliwe, że cywilizacja skutecznie chroni Cię przed zachowaniami przodków z epoki kamienia łupanego. Z drugiej jednak strony nie jest Ci łatwo poradzić sobie z opisywanymi w gazetach przypadkami, gdy sfrustrowani nastolatkowie umawiają się, na przyjście z bronią palną do szkoły, czy na uniwersytet i bez istotnej przyczyny zaczynają strzelać do ludzi. Co myślisz wtedy? Co sprawia, że człowiek jest wciąż zdolny do niewytłumaczalnych aktów agresji? Pytanie to było jednym z ulubionych tematów Ballarda. Skąd w nas takie pokłady mroku, które kultura nie tyle przezwyciężyła, co stłumiła – one czekają na wybuch, jak bomba z opóźnionym zapłonem.

Domator od katastrof

Bałbym się definiować Ballarda jako pisarza Science Fiction. Takie uproszczenie wobec autora „Imperium Słońca” czy też „Ludzi millenium” byłoby bardzo krzywdzące. Brytyjska prasa lubiła o nim mówić „seer of Shepperton” („jasnowidz z Shepperton” – miejscowości w Anglii gdzie autor spędził większość swojego dorosłego życia) w jednym wywiadów żartuje, że gdy tylko na świecie wydarzy się jakaś potworność, redaktorzy angielskich gazet krzyczą z głębin swoich gabinetów „Sprowadzić mi tutaj Ballarda!”. Później jego rolą jest przyjść i powiedzieć „A nie mówiłem?”. Był on ceniony za zdolności analityczne. „Observer” czy „Independent” prosiły go o zabranie głosu po śmierci księżnej Diany, ataku na Word Trade Center czy w trakcie wojny w Iraku. Gdzie tylko objawiała się mroczna natura człowieka, był potrzebny.

Piękne żądze…

To, co u autora „Wieżowca” czy „Kokainowych nocy” fascynujące, to zdolność do budowania pięknych zamków z piasku, które są misternie rzeźbione subtelną metaforyką, by ostatecznie zostać zmiażdżone nadchodzącym deszczem meteorytów. Przechadza się po nich główny bohater, najczęściej jest to niezorientowany obcy powoli odsłaniający kolejne powłoki społeczności do której trafia. Świat biegnie do nieuchronnej katastrofy a główni bohaterzy stają przed dylematem, czy przyjąć reguły gry a zrezygnować z wyuczonych zachowań społecznych, czy zginąć w roli niedopasowanego. Tak więc dla przykładu w „Wieżowcu” mamy do czynienia z czterdziestopiętrowym budynkiem, którego mieszkańcy, bogaci przedstawiciele klasy średniej początkowo spędzający czas na proszonych przyjęciach, zaczynają dzielić się na grupy, walczyć o kobiety, windy, seks dominację. Kończy się wszystko kanibalizmem i bezsensowną walką.

Seks, jako pierwotna siła w człowieku, to temat „Kraksy” – samochodowe stłuczki obrazują ukrytą potrzebę splątanych ze sobą seksu i śmierci. Grupa skupiona wokół telewizyjnego psychiatry, w zderzeniach z celebrytami, zaspokaja własne nienasycenie, którego nie zaspokoił pseudo świat popkultury.

W „Ludziach Millenium” świat a przynajmniej Londyn, przeżywa rewolucję klas średnich oraz akty terroru, które dzieją się nie w proteście a dla nich samych.. Cytując nakręcającą fabułę postać przywódcy terrorystów, pogodnego lekarza (zajmującego się dziećmi z wodogłowiem): „Najbardziej absurdalny cel, jest najwłaściwszy.”

..I piękne dystopie

Zupełnie inaczej podchodzą do degradacji, dezintegracji świata kreowanego wczesne opowiadania Ballarda. Polecam bardzo gorąco zbiór „Ogród Czasu”. Właśnie ten zbiór inspirował tytuł artykułu. Estetyczne, wysmakowane wizje surrealistycznego świata, w którym człowiek jest uwikłany i bezbronny. Poddany sile mechanizmów, które sam kiedyś stworzył, nie jest w stanie ich kontrolować. W dobie dzisiejszego kryzysu zaufania, te opowiadania sprzed trzydziestu lat to niemal profetyzm. Wypełniony jest ten świat opuszczonymi miastami, martwymi kinami i centrami rozrywki, post apokaliptyczny spokój wydaje się ostatnią harmonią, jaką możemy stworzyć. Miasto ciągnące się w nieskończoność, gdzie „wolna przestrzeń” jest konstruktem myślowym, miasta, gdze zakazano zegarów, wreszcie najbardziej malowniczy ogród, w którym każdy kwiat po zerwaniu cofa czas przed ostateczną klęską.

Dzieci olimpu

Na koniec zostawiłem sobie „Imperium Słońca”(Steven Spielberg zekranizował tą powieść pod tym samym tytułem), które jest kluczem do dzieciństwa Ballarda. Zanim został pisarzem, nim był pilotem RAF, copywriterem w firmie reklamowej, nim rzucił studia psychiatryczne przeżył jedną ze swoich opowieści. W dzieciństwie razem z rodzicami mieszkał w osiedlu międzynarodowym w Szanghaju. Tam, wśród luksusów Country Clubu zastała go wojna. Dopiero w 1984 roku postanawia opisać, okraszając sporą dozą fikcji swoje przeżycia z obozu jenieckiego do jakiego zostaje internowany wraz z rodzicami. Piękni olimpijczycy walcząc o życie, nagle stają się zwierzętami, zastraszonymi i zastraszającymi. W każdej niemal powieści czy opowiadaniu właśnie taki rodzaj przemiany ludzi, którzy teoretycznie są najszczęśliwsi na świecie, bogaci, wykształceni i niezdolni do agresji będzie się przewijał jak temat symfonii. Czasem będzie rwał się niespodziewanie, pokaże, że jest możliwy do przezwyciężenia, lub wybrzmi ostatecznymi konsekwencjami. Przy tym wizja ta będzie po prostu piękna. Tak jak w „Imperium Słońca”: Japończycy w oczach nic nie rozumiejącego dziecka stają się pięknymi panami życia i śmierci. Para wypudrowanych złodziei bez skrupułów, zostaje towarzyszami dziecka. Pogranicze, powojenny pas ziemi niczyjej, gdzie nie ma praw, gdzie rządzi broń, ma swój lepki urok. Wybuch atomowy staje się kosmicznym grzybem.

Pola wyobraźni

Jeśli istnieje coś takiego jak zbiorowa świadomość, pola wyobraźni należące do nikogo i do wszystkich, jeśli jest tam miejsce dla przegniłego, starzejącego się, apokaliptycznego świata, w który uciekamy obawiając się nas samych i golemów które wytwarzamy, to Ballard, o którym jeden z dziennikarzy mówi, że był w bezpośrednim kontakcie jak pogodny i ekscentryczny zarazem nauczyciel, oprowadzi nas po tej ziemi niczyjej, ziemi jałowej z radością. To nie „Jądro ciemności”, to nasze własne odbicia.

Straszyłem Cię tobą samym drogi czytelniku. Pozwól, że zostawię cię z obrazem z „Imperium słońca”. Na chwilę przed nadejściem wojny, na opuszczonym lotnisku, w pobliżu japońskiego obozu bawi się dziecko. Wchodzi do rozbitego samolotu, siada za sterami, niemal czuje duszę martwego lotnika gdzieś między wysokościomierzami i wskaźnikami stanu paliwa. Pozwala wystartować swojej fantazji w nieskończoną przestrzeń między naszymi marzeniami i lękami.

Autor korzystał między innymi ze strony http://www.jgballard.com/

krwawygrzes -

Podobne artykuły