займы онлайн на банковскую карту займ на карту онлайн займы онлайн на карту микрокредит онлайн займ на карту займы онлайн займ на карту быстро микрозаймы на банковскую карту экспресс займ на карту микрозайм онлайн на карту срочно круглосуточно займ онлайн на карту займы на карту онлайн взять займ срочно на карту микрозаймы в интернете займ онлайн

10 sierpnia 2010 22:38

niedoczytania: Latest post

O „nocach i pętlach” Łukasza Podgórniego

Power electronics

Drżącą ręką regulujesz odbiornik, prosimy nie regulować
drżenia. W trzasku i szumie proszę drążyć jamę
i osadzić szmer łąk, i osadzić obecność konia przy wodzie,
kiedy będzie gotowa.
Koń + pijące podkowy. Koń + przewrócona cysterna z ręcznym
hamulcem, zaciągniętym na oczy. Patrz: potrącone sprzęgło.
[Stay tuned, Łukasz Podgórni]

Didżej literackich bitów

„Drżącą ręką regulujesz odbiornik” – to musi trzaskać, piszczeć i huczeć, dopóki nie ustawimy odpowiedniego kanału. Poezja cybernetyczna „prosi nie regulować drżenia” – syci się bowiem awariami technicznymi i zakłóceniami dźwiękowymi.

Poezja cybernetyczna jest połączeniem poezji z technologią, w wyniki czego powstaje tworzywo tekstowo-wizualno-dźwiękowe. W Whirpool from Liverpool Łukasz Podgórni oferuje nam grę na klawiaturze, w której pod poszczególnymi przyciskami kryją się dźwięki i słowa. Odbiorca ma możliwość stworzenia własnej poezji pod warunkiem, że da się wciągnąć w tę: „grę o język i szeroko rozumiane znaczenie, które czytelnik, a właściwie użytkownik, dokonując serii wyborów i podejmując (nie)określone akcje, m o ż e „wygrać” – wytopić z nakładających się na siebie warstw: dźwiękowej, wizualnej i literackiej” [PATRZ TUTAJ – dostęp 08.07.2010]. Wygrana nie jest łatwa, bowiem trzeba zmierzyć się z kakofoniczną muzyką, która trzeszczy niczym zepsute radio czy uszkodzony silnik. Najeżdżając myszką na klawisze, dźwięki płynnie przechodzą w kolejne, wytwarzając miks szumów i słów. Gubiony po drodze fragment poezji przetwarzany jest w następny, który ponownie zostaje zniekształcany przez harmider kolejnych dźwięków. Whirpool from Liverpool nie oferuje czytelnikowi nic poza rozrywką – o ile można to w ogóle nazwać rozrywką, bowiem oprócz bólu głowy, narastającej halucynacji i otępienia niczego nie dostarcza. Zamiast artystycznego dzieła wychodzi antyutwór, ale czy właśnie nie to chodzi w poezji cybernetycznej, aby kreować tekst-dźwięk-obraz literacki poprzez negowanie dotychczasowej estetyki? Twórcy tworzą nowy rodzaj piękna inspirowany zdobyczami cywilizacyjnymi: trzeszczącym radiem, niesprawnym silnikiem, porysowaną płytą, zawieszonym komputerem, zniszczonym dyskiem czy zawirusowanym system oprogramowania. Utwory cybernetyczne osadzają się na komendach i informacjach: anuluj, remind, replay, wyłącz, skanuj, linia przerwana, brak zasięgu, zajęte itd.

Łukasz Podgórni przedstawia się jako didżej literackich bitów: przygarnia do siebie zagubione litery i dźwięki po to, by je zmiksować, zmontować i w efekcie uzyskać utwór multitaskingowy. Mimo iż utwór cybernetyczny pozostawia odbiorcom możliwość własnych uformowań, to jednak wiersz jest zaprogramowany na pewne działanie – rekonfiguracja dokonuje się tylko w pewnym ograniczonym zakresie.

Poezja cybernetyczna zależna jest od medium, w jakim jest tworzona i utrwalana, stąd komputer nie jest już tylko medium pośredniczącym, lecz także narzędziem komunikacji. Czy jednak literacki awatar może zostać unieruchomiony?

Cyberpoezja bez prądu

Tomik noce i pętle Łukasza Podgórniego dowodzi, że wiersze cyfrowe mogą istnieć również w formie analogowej. Podgórni chciał wykazać, że poezja cybernetyczna nie potrzebuje prądu – okazuje się jednak, że bez niego otrzymujemy jedynie jej poprzedniczkę – poezję futurystyczną, a nie jej spadkobierczynię, jaką jest cyberpoezja. Zamiast poezji dźwiękowej dostajemy poezję fonetyczną, zamiast ruchomej – wizualną.

Różnice między utworami cyfrowymi a papierowymi mają charakter jakościowy. W wersji digitalnej:
1) odbiorca penetruje przestrzeń w poszukiwaniu zagubionej części utworu (powierzchnia spłaszczona jest przez ekran);
2) lektura jest nielinearna, chaotyczna, osadza się na montażu;
3) odbiorca sam komponuje tekst (pozostawia swój ślad w utworze), autor dostarcza jedynie szkielet kompozycyjny i zestaw narzędzi;
4) utwór jest ruchomy, narażony na ciągłe interwencje, odbywa się tu nieustanne utekstowianie tekstu;
5) odtwarzanie tekstu ma charakter intuicyjny, porywczy czy wręcz kapryśny.

W wydaniu analogowym z kolei:
1) następuje pozbawienie przestrzenności – powierzchnia spłaszczona jest przez papier – obszar jest sztucznie symulowany poprzez formę zapisu;
2) lektura jest linearna, z wyznaczonym początkiem (tytuł) i końcem (puenta czy kropka);
3) odbiorca wchodzi w strukturę wiersza i próbuje go odczytać zgodnie z regułami poetyki;
4) utwór otwarty jest na interpretacje;
5) studiowanie utworu cybernetycznego-papierowego również ma charakter intuicyjny, bowiem czytelnik decyduje się odrzucić teorię na rzecz przeczucia.

Zasadnicza różnica pomiędzy obiema wersjami wiąże się ze środowiskiem, w którym powstają: z jednej strony otrzymujemy utwory żywe, ruchome i dźwiękowe, z drugiej strony -martwe, bierne i wyłączone. Fundamentalne cechy poezji cybernetycznej siłą rzeczy nie dają się przenieść na papier – poprzez wiadome ograniczenia druku – nie oznacza to jednak, że będą one całkowicie martwe. Cyberpoezja analogowa skupia się na strukturze i znaczeniu tekstu, bowiem przemawiać ma ona do czytelnika zarówno formą, jak i treścią. Dadaistyczny sposób zapisu ma odzwierciedlić „muzykę usterek”, futurystyczne motywy z kolei – przywołać problem technizacji życia, ukazać ważne opozycje jak: naturalne-sztuczne, natura- technika, wirtualne-realne.

Poezja chaosu i awarii

Tomik noce i pętle jest uszkodzony, można by napisać do redakcji Ha!artu i prosić o kompletne wydanie bez usterek, ale na nic to się zda – spis treści dalej będzie zamazany i nieczytelny, niektóre wiersze będę pozbawione tytułu, litery poprzestawiane, słowa niewydrukowane… Jak czytać i czy w ogóle da się czytać coś, co jest niepełne?

Łukasz Podgórni powinien dołączyć do tomiku instrukcję obsługi z informacją, jak krok po kroku „odtworzyć” poezję, aby nie eksplodowała. Niestety takiej instrukcji brak, stąd nie są to wiersze dla amatorów. Doświadczony cyberczytelnik przed lekturą wie, że musi odszukać falę odbioru, uregulować głośność i ustawić procesor, bowiem tylko wtedy usłyszy dobre literackie bity. „Odsłuchiwanie” poematów perkusyjnych i odczytywanie, co mi podyktował silnik apokryfu, wymaga ciągłej pracy: ściszania, pogłaśniania i montowania. Nieustannie trzeba coś miksować, doprowadzać do ostrej interakcji, spięcia, aby wiersze pulsowały, trzeszczały i błyskały. Nie ma tu miejsca na milczenie – to język krzyku, poezja chaosu i awarii.

Podgórni w nocach i pętlach – podobnie jak autorzy utworów cyfrowych  – również programuje swoje wiersze. Programowalność przyjmuje tu postać powtarzalności pewnej struktury zdeformowanej i zakłóconej. W niemal każdym wierszu czytelnik ma do czynienia z autonomią liter, zalewem znaków interpunkcyjnych i erozją kodu. Interfejsy nie działają, dźwięk jest wyłączony, litery unieruchomione – rolą odbiorcy jest „podłączenie wiersza do prądu”.

noce i pętle podporządkowane zostały kategorii usterkowości, bowiem każdy wiersz wysyła komunikat: error. Poezja zakłóceń należy do nurtu destrukcyjnego, gdyż zamiast harmonijnej całości odbiorca otrzymuje obok informacji szumy.

Awarię przywołują zwroty typu: „złamane radio”, „gałązkę dymu wrazić w ar programu, urodzajny skrzypi”, „niewyraźnie trzeszczeć”. Defekt widoczny jest w formie zapisu typu: „wsw wtw w[arst]w” – jest to przejaw zacinania się urządzenia czy też procesu montowania słów; „e f # g 7” – świadczy o nieodczytaniu przez system danego kodu, oznacza także słowa niecenzuralne; dwukolumnowego – informuje o pierwotnym zapisie ciągłym, który w wyniku awarii uległ wybrakowaniu.

Usterka symulowana jest też literówkami – na przykład: zamiast słowa „wyspa” pojawia się „wsypa”; cięciami – przenoszenie części wyrazu do kolejnego wersu; nagromadzeniem głoski dźwięcznej „r”: „d r eszczu (…) o r ganicznego (…) p r ecyzja (…) programu”; dwukropkami – oznaczają nie tyle milczenie, o ile przerwanie kontaktu czy niemożność odczytania danych; chaotycznym rozprzestrzenieniem liter – autor odtwarza tylko to, co się zachowało, reszta uległa zniszczeniu; różną wielkością czcionki, wyjustowaniem czy pogrubieniem oraz nagromadzeniem znaków interpunkcyjnych, które insynuują język oprogramowania.

Zakłócenia widoczne są w wierszu al way son mym ind, który jest rejestracją zasłyszanych informacji medialnych. Zalew wiadomości doprowadza do wywołania szumu, z którego nie da się wyłowić żadnej sensownej treści. Podgórni pozostawia jedynie ciągłe linie, które są symbolem ściszenia medium. 1/3 z kolei jest przykładem poezji smsowej, składa się bowiem tylko z 63 znaków, brakuje jednak odpowiedzi na przesłaną wiadomość – być może sms nie doszedł w wyniki braku zasięgu. „Stosują się nieopisane cd-ry/ bez kopert” – wyrażenie te z Slave stage I tłumaczy powód zakłóceń, a mianowicie zarysowana płyta, z której nie da się zregenerować kompletnej informacji. Podgórni w ten sposób sięga po zabieg mistyfikacji – odtwarza jedynie to, co się zachowało.

Futurystyczne hasło „miasto, masa, maszyna” w pełni zostało odzwierciedlone w nocach i pętlach. Tomik został zdominowany przez słownictwo związane z technizacją życia: „radio”, „baterie”, „program”, „lasery”, „magnetofon”, „kompakt”, „taśma”, „elektronics”, „gwiżdże elektryczność”, „silnik”, „prąd”, „trybik”, „antena”, „silnik”, „edytować”, „wyłączcie”, „procesor”, „dźwignia”, „konsola”, „wyloguj się”, „sterowane”, „wszystko gra”, „cd-ry”. Wyrażenie „power electronics” doskonale uzupełnia stwierdzenie: „we make ritual noise”.

Cyfryzacja życia doprowadziła do cyborgizacji człowieka. noce i pętle ukazują nieustanne pośredniczenie pomiędzy zachowaniem cielesności a ustawiczną jego wirtualnością. Wyrażenia takie jak: „przelotne pyski”, „moje tkaniny tracą”, „rozdzielają najgłębszego z moich móżdżków”, „farsz pod skórą twarzy”, „żywy organizm”, „gardło”, „rozdziawiać mięsa” – świadczą o utrzymywaniu naturalnego ciała. Z kolei zwroty: „biedaczyska sami wkręcili się WE pogrzeb: wyszli baterie”, „leci trybik”, „chwytają moje silnikowe przynależności”, „tu antena Zbieram trybik Silnik „widzi” antenę To witanie „się”/ jak w pracy”, „pachnę kołem”, „jak coś ważnego proszę na kom.: 69…”, „ja jestem głowa na hamulcu” – są dowodem na oprzyrządowanie człowieka – maszyny stają się protezą ludzkiego ciała.

Ars etc?

Znaczącym wierszem – podsumowującym niejako cały tomik i zapowiadający dalszą działalność literacko-artystyczną Podgórniego – jest utwór wizualny Kurek., przedstawiający nurt wody, z którego wyłania się tekst. Litery ulegają rozmyciu, w wyniku czego słowa są niepełne – litery spływają i giną w potoku. Ostatni wyraz „Ar” – jest niekompletnym słowem „ars” (sztuka), z kolei „ec” – „etc”, co oznacza ciąg dalszy nastąpi. Póki co dajmy się prowadzić poszarpanej lirze.

Urszula Pawlicka - (ur. 1987 r.) Studentka Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie na kierunkach dziennikarstwo i komunikacja społeczna oraz filologia polska. Publikowała w "Portrecie", "artPapierze", "Pograniczach" i "Perspektywach Kulturoznawczych". Fascynuje się związkiem pomiędzy literaturą, a mediami elektronicznymi (szczególnie wpływem nowych mediów). Interesuje się również zagadnieniem hiperrealności i popliteratury.

Podobne artykuły