займы онлайн на банковскую карту займ на карту онлайн займы онлайн на карту микрокредит онлайн займ на карту займы онлайн займ на карту быстро микрозаймы на банковскую карту экспресс займ на карту микрозайм онлайн на карту срочно круглосуточно займ онлайн на карту займы на карту онлайн взять займ срочно на карту микрозаймы в интернете займ онлайн

3 czerwca 2010 21:59

niedoczytania: Latest post

O czynie, który wyprzedza myśl. Ze Sławomirem Shutym rozmawiała Urszula Pawlicka

1. Po siedmiu latach, od pojawienia się BLOKU, wciąż jesteś przywoływany w dyskursie na temat hipertekstu jako autor pierwszej w Polsce powieści hipertekstowej. Oprócz pisarza antykonsumpcjonistycznego na etykiecie pojawia się również hasło „autor hipertekstu”. Czy prekursorskie wykorzystanie nowych mediów wiąże się z poczuciem odpowiedzialności? Jaki cel przyświecał Ci w urzeczywistnianiu formy literatury sieciowej?

Pracując nad BLOKIEM, nie miałem zamiaru urzeczywistniać form literatury sieciowej, nie kierowało mną także poczucie odpowiedzialności. Zainteresowanie hipertekstem było czysto spontaniczne, a wręcz hasłowe – zainspirował mnie artykuł w jednym ze starych numerów Brulionu zatytułowany „Super Mario Brothers Karamazow”. Jako dziecko postmodernizmu zapaliłem się do związku sieci i tekstu. W rezultacie postanowiłem dokonać recyklingu swoich tekstów związanych z życiem w bloku. Przyznam, że w moim przypadku czyn wyprzedza myśl, o ile ta w ogóle się pojawia; moje działania nie mają z reguły podbudowy intelektualnej.

2. BLOK jest projektem hipertekstowym czy powieścią hipertekstową, a może obiema realizacjami? W zamierzeniu był kolejnym dziełem literackim czy raczej czystym eksperymentem formalnym?

Jak wspomniałem powyżej BLOK to zbiór tekstów poddanych recyklingowi, pochodzą ze zbiorów „Nowy Wspaniały Smak”, częściowo z „Cukru w normie” oraz z noweli „Bełkot”. Ponadto BLOK ma strukturę zbioru opowiadań powiązanych tematycznie. Nie kieruje nim jeden fabularny porządek. BLOK to raczej eksperyment, zabawa.

3. Powiada się, że dzieło literackie jest zależne od medium, w jakim zostało utrwalone. Jak mocno BLOK jest zależny od macierzystego tekstu?

Jest w zasadzie wierny tekstom, które zostały podlinkowane. Częściowo są to teksty zredagowane na nowo lub – używając żargonu filmowego – zmontowane w nowy sposób. BLOK stanowi jednak spójną całość, którą można odbierać bez znajomości tekstów, z których jest skompilowany.

4. Jakimi kryteriami kierowałeś się, „rozdrabniając” tekst tradycyjny na leksje?

Szczerze powiedziawszy, nie pamiętam. Dawno nie miałem kontaktu z BLOKIEM. Zapomniałem o nim praktycznie w chwili, kiedy pokazał się w sieci. Odwiedziłem go zaledwie kilka razy.

5. Co przeważa w lekturze hipertekstu BLOKU: treść – spójność semantyczna czy forma- struktura nielinearna?

BLOK to zbiór opowiadań związanych tematycznie, a jednocześnie nawiązanie do formuły opowieści dygresyjnej. Formuła hipertekstu pozwala powiązać opowiedziane tu historie w większą całość, pozwala ujawnić się treści.

6. Hipertekst to dzieło Sławomira Shutego czy Mariusza Pisarskiego i Piotra Mareckiego? Hipertekst nadał informatykowi rangę artysty czy odwrotnie – to twórcy literackiemu przypisał rolę informatyka?

Piotr M. nakręcił całą akcję, skontaktował mnie z kolegą Mariuszem P., który zajął się obróbką cyfrową tekstu przygotowanego przeze mnie. Wstawieniem odpowiednich olinkowań we właściwych miejscach i tak dalej. Gdyby do tej współpracy nie doszło, nie byłoby BLOKU, osobiście nie jestem zaprzyjaźniony z cyberprzestrzenią, choć korzystam z niej z przyjemnością. Co do drugiej części pytania, myślę, że – opierając się na przykładzie BLOKU – artysta może po prostu współpracować z informatykiem i vice versa. Osobiście często współpracuję ze znajomymi przy okazji różnych projektów, muzycznych, malarskich, trudno oceniać, kto staje się kim, jaka ranga i odpowiedzialność na kogo spada. Najważniejszy jest efekt i klimacik wspólnych działań. Sztuka ludowa, które opierała się na działaniach – spotkaniach, interakcjach międzyludzkich jest mi bardzo bliska.

7. Gdy mowa o polskich hipertekstach wciąż padają te same nazwiska: Sławomir Shuty, Radosław Nowakowski, Zenon Fajfer, Aneta Kamińska, Dr Muto… Od trzech lat nie pojawił się żaden hipertekst wart uwagi. Czy dyskurs na temat hipertekstu stał się w tej sytuacji metadyskursem?

Niestety nie śledzę polskiej sceny hipertekstowej, nie jestem też zaznajomiony z dyskursem wokół tego tematu. Jeżeli nie pojawia się świeża krew, być może w istocie można mówić tylko o metadyskursie. Problem z hipertekstem jest taki, że trzeba poświęcić mu tyle samo czasu jak książce papierowej, o ile nie więcej; trzeba przecież dodatkowo wymyślić przestrzeń, w której można tekst umiejscowić i opracować temat technicznie. Jest to więc zabawa dla amatorów, fanatyków i eksperymentatorów, którzy mogą sobie pozwolić na taki luksus.

8. Ile jest hipertekstu w hipertekście „Blok”? Mówiąc inaczej: jakie elementy świadczą o tym, że utwór ten jest powieścią hipertekstową, a jakie cechy przesądzają o zdeterminowaniu „gutenbergowskim” myśleniem?

Myślę, że BLOK to coś pomiędzy. BLOK nie został napisany pod hipertekst, funkcjonuje jednak w środowisku hipertekstowym i wydaje mi się sprawdza się tutaj. Gdybym od początku przystąpił do pracy nad BLOKIEM jako hipertekstem z pewnością miałby inny kształt. Biorąc pod uwagę odpowiedź na poprzednie pytanie – luksus tworzenia hipertekstu powiem, że między innymi dlatego byłem zmuszony wybrać wyjście pomiędzy – recykling. Jako kolażysta nie widzę nic złego w takiej metodzie.

9. Tworząc hipertekst, zastanawiałeś się nad potencjalnymi odbiorcami? Jaką drogę nawigacji podpowiadasz swoim czytelnikom?

Pracując, nie zastanawiam się nad potencjalnym odbiorcą. Praca twórcza wynika z moich wewnętrznych potrzeb, co nie znaczy, że nie dostrzegam odbiorcy; jego obecność staje się dla mnie namacalna dopiero po akcie. Dopiero wówczas zastanawiam się nad komunikacją na linii ja – odbiorca. Co do nawigacji, oczywiście wedle uznania. Na tym to właśnie polega.

10. Czy zgadzasz się ze słowami Piotra Czerskiego: „Do zamiany na hipertekst nadają się tak naprawdę tylko książki złożone z niewielkich leksji, będących samoistną, mniej lub bardziej zamkniętą całością”?

Dużo w tym racji, ale w sztuce podobnie jak w religii nie warto ufać dogmatom.

Dziękuję za rozmowę.

—–

„Blok” a polskie powieści hipertekstowe

„Blok” Sławomira Shutego należy do czołówki polskich powieści hipertekstowych, których chronologia nastręcza problemów. Który hipertekst był pierwszy: „AE” Roberta Szczerbowskiego, „Koniec świata według Emeryka” Radosława Nowakowskiego czy „Blok” Shutego? „Blok”  raz reklamowany jest jako pierwsza polska powieść hipertekstowa, innym razem zaś przywoływany jest jako trzeci w kolejności hipertekst. Diametralne rozbieżności w datowaniu literackich hipertekstów tkwią w przyjętych kategoriach. Wydany w 1996 roku przez wydawnictwo Pusty Obłok anonimowy i pozbawiony utwór, zapisany na dyskietce, nazwano roboczo „Elektropisem znalezionym w Krzeszowicach”. W tym samy roku udało się badaczom przekonać autora, Roberta Szczerbowskiego do nadania utworowi tytułu, który brzmi „AE”. Mariusz Pisarski zaznacza jednak, że pierwszy hipertekstowy utwór w formie elektronicznej nie jest hipertekstową powieścią. W 2003 roku podczas sesji „Liternet.pl” Radosław Nowakowski opowiada o swoim hipertekście „Koniec świata według Emeryka”, który jest pierwszą polską powieścią hipertekstową wydaną na CD – jej oficjalna premiera miała miejsce 19 marca 2005 roku. Wcześniej wychodzi hipertekst „Blok” Sławomira Shutego – stąd można uznać go za pierwszą polską powieścią hipertekstowa wydaną w listopadzie 2003 roku.

„Blok” jest recyclingiem utworu „Cukier w normie” (2002) – jest to zatem zjawisko cyfryzacji lektury tradycyjnej. Remediacja, zachodząca na tak zwanym polu pisma (dla książki drukowanej polem pisma jest strona, natomiast dla tekstu zdigitalizowanego stał się nim ekran komputera), wymaga zdefiniowania hipertekstu, będącego połączeniem cech tekstu tradycyjnego ( elementy „gutenbergowskie” to: strona tytułowa, autor, spis treści, podział na rozdziały, ilustracje,) z właściwościami nowych mediów (porządek linkowy, występowanie odsyłaczy, leksji; multimedialność, trójwymiarowość tekstu). W kontekście „Bloku” przywołać należy wypowiedź George?a Landowa, który wyjaśnia hipertekst w odniesieniu do paradygmatu sieci: „Pojedyncze utwory drukowane przeniesione do hipertekstu przyjmują formę bloków, węzłów lub leksji połączonych siecią linków i ścieżek. Sieć w tym znaczeniu odnosi się do jednego rodzaju elektronicznie połączonych elektronicznych ekwiwalentów drukowanego tekstu” [G. Landow, Hipertekst a teoria krytyczna [w:] Ekrany piśmienności red. A. Gwóźdź, Warszawa 2008, s. 227.]. Hipertekst w perspektywie projektu Shutego jest eksperymentem formalnym, polegającym na przeniesieniu lektury tradycyjnej do przestrzeni elektronicznej, poprzez realizację procesu montażu i linkowania.

Czytelnik otrzymuje zatem treści już znane, lecz zreprodukowane w nowatorski sposób. Treść linearna, przedstawiona na papierze, ulega uprzestrzennieniu i wizualizacji – w ten sposób Shuty zwraca uwagę na sam akt wytworzenia, twierdząc, że: „Sztuka niekoniecznie powinna wiązać się z wyraźnym społecznym przekazem. Istnieje coś takiego jak sztuka dla sztuki i wcale nie musimy tego wiązać z rozpasaniem i dekadencją” [http://artpapier.com/?pid=2&cid=1&aid=1282 (dostęp 03.03.2009; 18.20) ]. „Blok” nie okazał się metasztuką, lecz ważnym wyznacznikiem rozwoju polskiej powieści hipertekstowej. Po siedmiu latach wciąż przywoływany jest w dyskursie naukowym na temat polskiego środowiska hipertekstowego.

—–

Nawigowanie windą i z mapą

Autor: Sławek Shuty. Tytuł: „Blok”. Ilustracja: dwóch mężczyzn, stosujących przemoc. Hasło: „otwórz drzwi”. Tak przedstawia się „okładka” powieści hipertekstowej, która jest zapowiedzią niespokojnego, agresywnego i burzliwego obrazu życia mieszkańców bloku. Bohaterem hiperfikcji jest tytułowy blok – jeden z wielu mogących tworzyć osiedle każdego z miast. Shuty dokonuje kumulacji cech charakteryzujących Polaków, obdziela nimi powieściowe rodziny, a następnie wprowadza je do jednego budynku. W ten sposób tworzy ironiczny i komiczny obraz życia polskich rodzin.

Po wciśnięciu w link „otwórz drzwi” wyświetla się spis lokatorów, będący wizualizacją domofonu bądź atrapą windy. Spis treści pełni również funkcję mapy hipertekstowej, z której odbiorca wybiera link z nazwiskiem rodziny i po jego kliknięciu odwiedza ich mieszkanie. Już we wstępie Shuty tworzy zarys zbiorowej karykatury Polaków poprzez przywołanie wymyślnych nazwisk, których czytanie ciągiem wyzwala komizm: Pyrdoł, Kogutowie, Jeleń, Smyrgała, Dziadoń, Lorek i wiele innych rodzin. Na „domofonie” nie zostały wyświetlone wszystkie nazwiska, być może mieszkańcy chcą chronić swoją prywatność – zabieg będący formą gry z czytelnikiem, którego przekonuje się w ten sposób o wiarygodności opisywanych wypadków.

Shuty udogodnił przybyłym do bloku sposób przemieszczania się, wprowadzając w miejsce windy – belkę przewijania. Czytelnicy zapoznają się z historią poszczególnych mieszkańców, która przeplata się z opowieściami o innych lokatorach, a dzięki odsyłaczom, prowadzonym głównie od dialogów, mogą przenosić się z mieszkania do mieszkania. Shuty zastosował jedną z podstawowych figur retorycznych hipertekstu: cyklu. Przejawia się ona we fragmencie o Boryczkach, skąd przechodzimy za pomocą łącza do tekstu o Kogutach, a stamtąd odsyłacze przenoszą tylko do jednego miejsca – do mieszkania Boryczków. Shuty z jednej strony ogranicza nawigowanie czytelnikowi, każe mu „powrócić na parter i ponownie zadzwonić przez domofon”. Z drugiej strony ułatwia mu hipertekstową podróż, ponieważ w „Bloku” nie ma szans na zagubienie się i dezorientację. W hiperfikcji Shutego nie ma ani gąszczu linków, ani mocnego rozgałęzienia się tekstu. Zastosowany przez niego cykl, nazwany przez Mariusza Pisarskiego „kołem Shutego”, można zatem uznać albo za zabieg celowy, albo za „nieumiejętność poruszania się w środowisku hipertekstowym” [M. Pisarski, Kartografowie i kompilatorzy. Pół żartem, pół serio o praktyce i teorii hiperfikcji w Polsce [w:] Liternet.pl red. P. Marecki, Kraków 2003, s. 19.].

Nawigacja w hipertekście została podporządkowana poetyce plotki: „Shuty zrealizował w bloku dyskurs plotki, wypowiedzi z natury już naszpikowanej odnośnikami do jednej lub wielu osób, opisującej łączące je relacje, i rozgałęziającej się w miarę rozpędu nadawcy i przychylności odbiorcy. Tutaj, dzięki zastosowaniu hiperłączy, plotka jednego z lokatorów przenosi czytelnika do sąsiada z wieżowca, łączy się z jego plotką, i tak dalej i tak dalej” [Tamże.]. Plotkowanie i wścibskość są domeną mieszkańców, każdy ich ruch jest kontrolowany i oceniany przez lokatorów. Podglądanie innych jest formą rozrywki, niczym detektywi czy dziennikarze próbują odpowiedzieć na pytania: kto, co, gdzie, kiedy, jak i dlaczego.

Omawiając strukturę „Bloku” należy zwrócić uwagę na zastosowane dymków javascript, pojawiających się przy poszczególnych linkach i stanowiących odautorski komentarz. Odwołują się do przytoczonego fragmentu tekstu lub są zapowiedzią następnej leksji. Dymki są pomysłem nowatorskim – odświeżają tekst tradycyjny. Dzięki nim Shuty udowadnia, że formy hipertekstowej nie można przenieść na papier, możliwy jest jedynie odwrotny kierunek.

—–

„Bogactwo kulturowe i spuścizna duchowa”- obraz polskiej rzeczywistości

„Blok” utrzymany jest w tonacjach szarości, odzwierciedlających polską rzeczywistość, poprzez występowanie czarno-białych rysunków, będących satyrycznym dopełnieniem tekstu. Shuty ukazał monotonię życia, które toczy się między supermarketem, a „okiem Judasza”. W sposób karykaturalny przedstawił „bogactwo kulturowe i spuściznę duchową”. „Blok” jest potwierdzeniem etykietki, jaką przypięto Shutemu, krytyka konsumpcjonizmu, bowiem od literackiego debiutu porusza się w danej tematyce – z ironią wytyka ludzkie postawy, podsumowujące się w stwierdzeniu: być to mieć. Antykonsumpcjonizm staje się niemal autorską fobią: „Shuty opisuje totalitaryzm konsumpcyjny, który ochoczo przyjęli rodacy uciskani wcześniej przez inny, mniej wyrafinowany system. Codzienność mieszkańców Bloku można opisać przy pomocy paru bezokoliczników: „kupić”, „jeść”, „mieć”, „iść”, „stać”, „siedzieć”, „leżeć” [J. Ablewicz, Dziennik Usera – cykl felietonów [w:] Liternet.pl red. P. Marecki, Kraków 2003, s. 267.]. Shuty przedstawia ludzi manipulowanych przez rynek konsumpcji, dzieli rodziny na dwa typy: pierwsza cechuje się maniakalnym odwiedzaniem supermarketów, któremu towarzyszy oszukiwanie siebie, że na wszystko mogą sobie pozwolić. Epatowanie gadżetami czy nawet prostymi przedmiotami jest zjawiskiem naturalnym i służy dowartościowaniu, kształtowaniu wizerunku na pokaz oraz poczuciu wybicia się ponad przeciętność. Drugi rodzaj rodzin charakteryzuje się ciągłym narzekaniem na brak pieniędzy i na to, że wszystkie produkty są zbyt drogie.

Obok konsumpcjonizmu pojawiają się inne wytykane i ośmieszane wady: upodobanie do chorób i litowanie się nad własnym rzekomo ciężkim stanem; powierzchowność religijna (przykładem są dobra materialne będące synonimem komunii świętej); erotyka, która jest znakiem rozpoznawczym współczesności i narzędziem napędzającym maszynę medialną i rynkową oraz patologie rodzinne przejawiające się w przemocy i w alkoholizmie.

Hipertekst Shutego na plan pierwszy wysuwa nie treść, lecz formę przekazu – świadczy to o eksperymentalnym przeniesieniu lektury tradycyjnej do środowiska hipertekstowego.

Urszula Pawlicka - (ur. 1987 r.) Studentka Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie na kierunkach dziennikarstwo i komunikacja społeczna oraz filologia polska. Publikowała w "Portrecie", "artPapierze", "Pograniczach" i "Perspektywach Kulturoznawczych". Fascynuje się związkiem pomiędzy literaturą, a mediami elektronicznymi (szczególnie wpływem nowych mediów). Interesuje się również zagadnieniem hiperrealności i popliteratury.

Podobne artykuły