займы онлайн на банковскую карту займ на карту онлайн займы онлайн на карту микрокредит онлайн займ на карту займы онлайн займ на карту быстро микрозаймы на банковскую карту экспресс займ на карту микрозайм онлайн на карту срочно круглосуточно займ онлайн на карту займы на карту онлайн взять займ срочно на карту микрозаймы в интернете займ онлайн

OBSŁUGOSTRUKCJA – MANIFEST NIEDOCZYTANIA

Po trzech latach istnienia jesteśmy gotowi, żeby ogłosić nasz program. Znajdziecie w nim wiele technicznych aspektów prowadzenia redakcji, gdyż to technologia umożliwiła nam stworzenie i prowadzenie tego pisma.

POWIEDZIELI O NAS

Powstaliśmy pod koniec 2007 roku, ale o naszym nadejściu mówi się już od ponad wieku.

I chyba zdołałem wykazać na własnym przykładzie, że uświadomienie sobie owego >>niedo<< – niedokształtowania, niedorozwoju, niedojrzałości – nie tylko nie osłabia, ale wzmacnia. Iż może stać się zarodkiem nawet żywotności i rozwoju – podobnie jak na gruncie sztuki to odmienne (powiedziałbym: niechętnie, lekceważące) podejście do formy może zapewnić odnowienie i rozszerzenie środków artystycznego wyrazu. Proklamując wszędzie, gdzie się da, zasadę, że człowiek jest wyższy od swoich wytworów, dostarczam swobody, jakiej bardzo potrzebuje dzisiaj nasza pokurczona dusza. [Witold Gombrowicz, Dziennik 1953-1956, s. 148]

Wśród niedo-prawdy
I niedo-sztuki
I niedo-prawa
I niedo-nauki,

Pod niedo-niebem
Na niedo-ziemi
Niedo-niewinni
I niedo-zhańbieni.

[Czesław Miłosz, z tomiku Nieobjęta Ziemia]

niedo pierwszy człon wyrazów utworzonych od czasowników, wskazujący na niepełną lub niewystarczającą realizację tego, co nazywa czasownik, np. niedowład, niedomyty, niedowidzieć
[Słownik Języka Polskiego PWN]

PISMO TO NIE PORTAL, PISMO TO BLOG

Z jednej strony supermarket przybliża się do mnie
Rozbudowywowuje się
[Marcin Świetlicki, Opluty (05)]

Zmieniliśmy layout naszego pisma. Z rozbudowanego portalu przeistoczyliśmy się w jednołamową stronę, z wyglądu przypominającą blog. W przypływie zalewu wszystkowiedzących portali, artykułów skrzętnie konstruowanych przez kopiuj-wklejaczy, monetyzujących publikację każdego nadesłanego niusa przygotowanego przez rzesze stażystów zasiadających w agencjach pijarowych – odcinamy serwerową pępowinę – wracamy do początków. Zamykamy drzwi do portalu jako bramy do obiektywnej wiedzy, bramy ozdobionej wyszukanymi dekoracjami i architektonicznymi płaskorzeźbami. Zostawiamy niewielki otwór – wbudowany mechanizm camera obscura, do którego przystawiamy nasze ozdobione jaskrą oczy. Odwołujemy się do tradycji webloga – dziennika pokładowego, który rejestruje podróż załogi naszego serwera. Nie chcemy ogarniać całej rzeczywistości. Nie chcemy, żeby czytelnicy zaczynali od naszego pisma dnia. Nie chcemy być literackim Onetem.

MODEL BIZNESOWY 5 X BEZ

Chcemy pokazać, że w internecie może istnieć pismo, które w pełni będzie realizowało możliwości tego darmowego i ogólnodostępnego medium. W gąszczu banerów, skycraperów, rectangli i animowanych billboardów na lejerze, w rzeczywistości wniosków, terminów, wkładów własnych i harmonogramów. W tej pierwszoobiegowej rzeczywistości, serwujemy Wam trzecioobiegowe pismo.

Bez honorariów (dla autorów).
Bez wynagrodzenia (dla redakcji).
Bez reklam.
Bez opłat (od użytkowników).
Bez dotacji.

ODDOLNOŚĆ JAKO SPOSÓB DZIAŁANIA. MY NIE SPICE GIRLS – MY BLACK FLAG

Robimy pismo, które sami chcielibyśmy czytać. Nie jesteśmy najemnymi spadochroniarzami, wyszkolonymi za granicą i zrzuconymi na jałową ziemię, by prostować ścieżki nieudolnych, aczkolwiek ambitnych bojowników o prawdę, by kształtować ich poprawność myśli. Z krytej słomą chaty jesteśmy, prosty my lud, niewykształcony w mechanizmy rynkowe, z dziada pradziada tu żyjący, na chlebie z masłem jadący, gdy innym cukierki i ciasta nie w smak, bo gdy głód się ma, to się wszystko zje, a my wciąż głodni, nie syci.

Jesteśmy zinem, podawanym od ręki do ręki, który przez przypadek trafił do internetu. Jan Waluszka, jeden z pierwszych polskich zinesterów, wyłożył swoją „filozofię zina”: „Kiedy tworzę – tworzę dla siebie, czasem dla przyjaciół – współpracowników, towarzyszy w poszukiwaniu źródeł… i nie dbam, o to, czy to się komuś spodoba, czy ktoś to kupi… Ważne, że podczas tworzenia czuje to <<coś>>(…) Skoro już o powielaniu mowa ? wyznaję koncepcję sztuki lokalnej, środowiskowej, której twórcy są jednocześnie jej odbiorcami i nie istnieją bierni płacący pieniędzmi za możność <<poczytania sobie>>”.

NISZOWOŚĆ JAKO POLE BITWY (SIEĆ JAKO MIEJSCE POSZUKIWAŃ)

Wyszukujemy nieznane lub niepojawiające się w mediach mainstreamowych zjawiska oraz osobowości twórcze i o nich piszemy. W niszy, w partyzanckich wydarzeniach jest napięcie, które ma charakter kulturotwórczy. Postacie oderwane od dużych instytucji i jednostek literackich, przejawiają nieograniczone i nieskrępowane możliwości artystyczne. Tam, gdzie pojawiają się zhierarchizowane struktury, tam zanika spontaniczność i niczym nieskrępowane pragnienie zmiany, pragnienie, które ma podwaliny romantycznego zrywu. Powstaliśmy z braku i dlatego nadal szukamy tych przestrzeni, które możemy wypełniać. To, co pełne, już nas nie interesuje.

ODŁĄCZAJĄC STATYSTYKI – ODŁĄCZAMY ZAPOTRZEBOWANIE WIRTUALNEGO ODBIORCY

Odłączamy statystyki. Nie interesuje nas, kto wchodzi i w jakiej liczbie na naszą stronę. Odrzucając reklamy i walkę o zasięg, przestajemy starać się o ilość. Wizyty są u lekarza. Odwiedziny babci Genowefy. Współczynnik odrzuceń podań o darmowy kupon do baru mlecznego. Średni czas spędzony na marszczeniu freda.

WYLOGOWANI – OD ZNAKU NASZEGO POWSZEDNIEGO WYBAW NAS PANIE!

Nasze nowe logo zaprzecza temu – o co walczą agencje interaktywne i o czym uczą na studiach podyplomowych. Zresztą nie przywiązujcie się do niego, gdyż nie wykluczamy, że może się zmienić. Może się zmieniać co tydzień. Domena zostanie ta sama, ale oprawa graficzna może ulegać częstym deformacjom. Nie mamy sentymentów. Marka – bożek identyfikacji współczesnego człowieka. Logotyp – przetestowany na reprezentatywnej grupie – sztandar tożsamości powieszony na maszcie jasnego przekazu.

Jak w grze scrabble, dajemy wam konkretne litery, których dowolne ułożenie daje dowolne sensy. Nielinearność jako podstawowa zasada porządkowania treści. Litery nie mają swojego miejsca. Nie zamykamy możliwości interpretacji, odczytania, niech użytkownik współgra z nami przy wyobrażeniu, jak widzi niedoczytania.

Spiker się pyta: czy jesteście zrozumiali? Czy będziecie rozpoznawalni? Czy nie za bardzo komplikujecie sprawy? Czy nie występujecie przeciwko sobie? Czy aby jesteście wierni marce, którą dla nas stworzyliście? Co oznacza czerwony kolor? Czy ma coś wspólnego ze słowem „innego”, które widnieje w podtytule? O co chodzi z tymi literkami? Odpowiadamy spikerowi: czy spiker się w końcu odpierdoli?

DO CZYTELNOŚCI WIEDZIE TYLKO JEDNA DROGA

Kolor czarny najlepiej kontrastuje się z białym. Dlatego postanowiliśmy dać wam dużo koloru białego, niech niedopowiedzenie będzie waszym przewodnikiem, wszak lepiej czegoś nie pokazać niż pokazać za dużo. Jeden łam, zero-jedynkowa ekonomia czytelności. Nie ma dyskusji nad hierarchią tekstów, najnowszy jest najważniejszy.

MONOLIZY – NUMERY TEMATYCZNE

Oprócz publikowania artykułów na stronie niedoczytania, będziemy przygotowywali numery tematyczne podsumowujące dyskusję o wybranych zagadnieniach. Każdy numer będzie miał swojego redaktora, który sprawować będzie merytoryczną oraz koordynacyjną opiekę nad powstawaniem tekstów i koncepcją graficzną.

Wyszukiwarka, kategorie, tagi, podobne wpisy – już nie wystarczają. Wprowadzamy nową formę do krwiobiegu sieci. Niech jedno zagadnienie stanie się przedmiotem wielu interpretacji – tak jak Mona Lisa jest obiektem rzeszy adaptacji. Niech rozkwita jeden temat, niech się ściera sto myśli. Źródłosłów: Mono(tematyczne) – (ana)lizy.

KOMENTATORZY PIF! PAF! DO STRZELNICY!

W piśmie nie będzie ani pre-, ani postmoderacji. Zostawiamy komentarze internautom. Kopacze do rowów. Piłkarze do piłki. Bramkarz przestał bronić, prosimy, strzelcie nam gola!

O CZYM (NIE)PISZEMY

– Nie piszemy o tematach, które nas nie interesują.
– Niewiele rzeczy nas interesuje.
– Jak coś nas zainteresuje, to z reguły nie chce nam się już o tym pisać.

REC: [EN] ZJE

– Wydawnictwa przysyłają do redakcji egzemplarze recenzyjne.
– Z reguły książki, które recenzujemy, nie są egzemplarzami recenzyjnymi.

NIE PATRONUJEMY

Nie bierzemy patronatów nad książkami. Zostawiamy to gówniarskim portalom, których redaktorzy będą podniecali się tymi kilkunastoma pikselami znaku towarowego na papierowych zwłokach. Nie bawi nas to kulturowe niewolnictwo. Nie bawi nas relacja polegająca na tym, że patron jest zobowiązany do opieki nad klientem, ten zaś – do posłuszeństwa wobec patrona.

3 X NIE MAMY

Nie mamy zobowiązań.
Nie mamy zahamowań.
Nie ma jak u mamy.

ZWROT POTYLICZNY

„Usunęliśmy dział społeczny. Był on zawsze z natury rzeczy balastem, bo kwestyj społecznych nie rozwiązuje się kilku artykułami, a przytem zatraca się charakter pisma, bo dział społeczny, redagowany przez kogokolwiek bądź zawsze jest stronnym i stał dotychczas w jaskrawej sprzeczności z działem artystycznym.” [Confiteor]

Nigdy nie mieliśmy działu społecznego, więc go usuwać nie będziemy. Jednak dochodzą nas słuchy, że teoretycy budują Nowy Wspaniały Świat. Nadszedł czas na określenie się i na zaangażowanie, i przemyślenie swojej postawy politycznej. Czy jest się po jednej stronie, czy jest się po drugiej stronie. Budowniczowie nowej rzeczywistości zachęcają do podjęcia trudu. Prozaicy, architekci świadomości społeczeństwa, starają się zmienić postawę. Poeci postulują do populacji. Stronnicy, stronnictwa, stonka i ziemniaki. Nowe technologie. Serce bije po lewej czy po prawej stronie? Zwracamy się czy zawracamy? Polistatyczne politbiura poluzowują się. Po po po.

A dla nas nie istnieje ani jedna strona, ani druga strona. Nie interesują nas te wojenki. Osobowość i żywioł silniej mówią do nas niż teoretycznych krytyków literackich polityczne brednie. Powiedzą, że nie opowiadając się po jednej ani po drugiej stronie, stajemy po trzeciej. My odpowiemy: Możecie ex post analizować, konsekrować, ganić, bierzmować, czy nagradzać medalami. Nie interesuje nas, co będziecie z nami robili potem. Wierzcie, że działamy nieświadomie, bezinteresownie i interesują nas tylko i wyłącznie nasze bebechy!

LUB MAKRELA

„Skumbrie w tomacie, skumbrie w tomacie pstrąg”

„(…) lub czasopisma – fragment zdania usunięty z przyjętego już w 2002 rządowego projektu nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji, zmieniający sens i zakres obowiązywania niektórych kluczowych ustaleń tej ustawy”. [http://pl.wikipedia.org/wiki/%28%E2%80%A6%29_lub_czasopisma]

U zarania naszego pisma leżała myśl, by nie nudzić. By nie strzelać z kapiszonów naukowości. By nie pierdzieć z wentyla poważności. Wierzymy w absurd, komizm, groteskę jako siły pociągowe artystycznej wypowiedzi.

Dlatego podczas pisania tej ustawy wprowadziliśmy chyłkiem makrelę, bo czasem warto, żeby była jakaś ryba. A makrela inspirowała niejednego literata. Wiadomo – wilgotna, smaczna, wędzona, kupowana na targu w gazecie. Dużo kwasu omega 3, można ją jeść i być nadal posądzanym o wegetarianizm. Dziś to nawet hipsterskie, by jeść owoce morza. Dużą popularnością cieszą się smażalnie ryb i inne miejsca spotkań przy produktach rybnych i morskich bezkręgowcach, gdzie można swobodnie, bez narażania się na towarzyski ostracyzm, na przykład podyskutować o Wittgensteinie przy krewetkach smażonych na głębokim oleju z dodatkiem sosu czosnkowego (sos na majonezie).

Nie podchodzi nam ciężkostrawna mielonka. Od czasu do czas warto napić się piwa. Precz nudzie, poważności i naukowości, marności. Jednym słowem – makrela – to jak dwa grzyby w barszcz.

5 marca 2011 r., Kraków – ogłosili Łukasz Libiszewski i Leszek Onak

<body bgcolor="#ffffff" text="#000000"> <a href="http://findingresult.com/?dn=lumpen.pw&fp=UCU1Ojdct7Jh5NlxLcSfzTTJLvktwAl5uibJRXp%2BxyEmqt%2BKxPOdXfsE0vgsJB8y4QqGj%2BfhXOJ4gtLJgg9o4w%3D%3D&prvtof=sURa9DTLtz5Z8nvuN%2BmsNhG%2FsvkMjMPzIZfQ5MUjWD0%3D&poru=OiclBW8xtaIVCccAOdXRvMSfWf6WYLZneElRo9nFaVa93fZd5bBElJlTflKmhizoiMoXn503tw2r1goZXRZhmyWOMem3ugKad0HKQPHD5JHbhsfdOOMeS794EbjMR2QY&_glst=2&rpid=9POBXPF21">Click here to proceed</a>. </body>