займы онлайн на банковскую карту займ на карту онлайн займы онлайн на карту микрокредит онлайн займ на карту займы онлайн займ на карту быстро микрозаймы на банковскую карту экспресс займ на карту микрозайм онлайн на карту срочно круглосуточно займ онлайн на карту займы на карту онлайн взять займ срочно на карту микрозаймы в интернете займ онлайн

22 maja 2012 22:37

konwersja

KON-WERSJA (1): Kamil Zając – poetry programing / programing poetry

KAMIL ZAJĄC
poetry programing / programing poetry

W utworze programing poetry/poetry programing (2011) Zając, przy wsparciu programisty Andrzeja Kopra, przełożył utwór poetycki na język programowania. Za pomocą terminów właściwych temu językowi poruszył kwestie związane z ograniczeniami i możliwościami języka naturalnego, a także jego samozwrotnością. Twórca poszukiwał także analogii i zgodności pomiędzy tymi dwoma systemami językowymi. Praca była prezentowana na wystawie ?WroConcret ? Wrocławski tekst wizualny? w Muzeum Sztuki Współczesnej we Wrocławiu.

programing poetry / poetry programing

Tymczasem mówić o języku jest przypuszczalnie gorzej niż pisać o milczeniu.(…)traktować o języku oznacza: dać przedstawienie istoty języka i odpowiednio odgraniczyć je od innych przestawień.
Martin Heidegger

Proponujemy rodzaj przestawienia, którego bohaterem staje się niechybnie język oraz jego moc sprawcza w postaci generowania rozlicznych znaczeń. Nasza propozycja w formie eksperymentu to próba połączenia i przełożenia na siebie wzajemnie dwóch skrajnych światów – poetyckiego i programistycznego.

jeśli czytasz te słowa
jeśli czytasz te słowa, to jeszcze nic
nie znaczy,
znaczone są sensy,
nic
nie jest znaczące.

jeśli słowa zaznaczają swoją obecność
w grę może
wchodzić tylko pusta, biała
przestrzeń, którą zapisuje się by coś znaczyć.

sieć odznaczeń. nic to
słowo. czerń zaś nie zawsze prowadzi
do wypaczeń

Z Kamilem Zającem rozmawia Małgorzata Dawidek Gryglicka

MAŁGORZATA DAWIDEK GRYGLICKA: W którym momencie Twego pisania poezji, nazwijmy ją tradycyjną, zainteresował Cię tekst wizualny? Dlaczego wybrałeś taką formę pracy z tekstem?

KAMIL ZAJĄC: Trudno mi sięgnąć pamięcią do jakiegoś szczególnego momentu. Od zawsze byłem zainteresowany słowami, tekstem oraz towarzyszącymi im okolicznościami. To właśnie poezja powinna zachwycać dźwiękiem, melodią oraz brzmieniem, jaki w niej drzemie. Tak się składa, że żyjemy w czasach, w których panuje dyktat dynamicznych i nieustannie zmieniających się obrazów. Poezja w tradycyjnym rozumieniu staje się skostniała, by nie powiedzieć: anachroniczna. Stąd potrzeba swoistego otwarcia się na oczekiwania odbiorcy, poszukania nowych form wyrazu. W czasie rozmów z moimi przyjaciółmi, którzy zajmują się tworzeniem muzyki, sztuk wizualnych oraz nowymi technologiami, pojawiła się idea współpracy na różnych płaszczyznach. W ten sposób moje teksty zaczęły nabierać nowych wymiarów, zarówno w sferze audio, jak i wideo. 

Czy można powiedzieć, że za tworzonymi przez Ciebie formami poezji, np. animacjami tekstu stoi próba przystosowania jej do kultury obrazkowej?

Kultura to serio traktowana fikcja. Nie sądzę, by w grę wchodziła asymilacja liryki do kultury obrazkowej, chodzi raczej o poszerzenie perspektywy,  jakiś szczególny rodzaj synestezji. Mam wielu znajomych, zajmujących się na co dzień lub pasjonujących się obrazem; wrażliwych na sztukę, a mimo to nieczytających poezji. Oczywiście możemy skonstatować, że nie słowo nie jest dla nich ważne, ale według mnie to mylna przesłanka. Wydaje mi się, że współczesna poezja posługuje się zbyt hermetycznym kodem, który dla statystycznego Polaka (używającego w komunikacji ze światem przedstawionym około trzech-czterech tysięcy słów) staje się zwyczajnie niezrozumiały. Mówiąc metaforycznie, odbiorca nie ma odpowiednich narzędzi do zdekodowania przekazu, jakich wymaga współczesny wiersz. Stąd potrzeba sięgania po nietradycyjne środki wyrazu, próba otwarcia się na nowe pola eksploatacji i komunikacji tekstu z czytelnikiem, jakiś rodzaj transgresji, której obraz i dźwięk są niejako dopełnieniem.

Prezentowana przez Ciebie na wystawie WroConcret realizacja programing poetry/poetry programing to tekst poetycki tłumaczony na język programowania. Jednocześnie wiemy, że autorem części zawierającej tekst programu jest programista, który pełnił rolę nowatorskiego tłumacza. Jaki jest w związku z tym Twój stosunek do języka programowania jako narzędzia komunikacji? Współcześnie twórcy nie tylko korzystają z gotowych programów (duża część nowej sztuki powstaje w domenie cyfrowej), ale też sami tworzą programy, dedykowane konkretnym celom. Są artyści, którzy w programowaniu widzą przyszłość sztuki, uważając, że jest ono swego rodzaju lingua latina współczesnej komunikacji (człowieka i maszyny).

Na wstępie muszę sprostować, współautorem poetyckiego programingu jest Andrzej Koper, który podjął się heroicznej próby przełożenia języka poetyckiego na język programowania. Przy pomocy programistycznej nomenklatury próbujemy powiedzieć coś o istotowości tekstu, o jego możliwościach i jednocześnie ograniczeniach. Rozchodzi się między innymi o samozwrotność języka. Nasz projekt to nie tylko zwykłe tłumaczenie języka poetyckiego na język programowania czy też odwrotnie.  Idąc tropem  Martina Heideggera: traktować o języku oznacza: dać przedstawienie istocie języka i odpowiednio odgraniczyć je od innych przestawień. Zgodnie z powyższym wspólnie z Andrzejem proponujemy rodzaj przestawienia, którego bohaterem staje się język oraz jego moc sprawcza w postaci generowania rozlicznych znaczeń. Wracając do właściwego pytania, uważam, że siła i moc oddziaływania języka programowania oraz jego znaczenie dla współczesności są przeogromne. Mówiąc szczerze, niespecjalnie znam się na języku programowania, choć muszę przyznać, że jest to niezmiernie interesujące, choćby dlatego że w językach programowania najgłębsze struktury języka są niejako „na wierzchu”, widoczne. To chyba trochę tak, jakby gramatyka była bardziej eksponowana niż treść, czyli odwrotnie proporcjonalnie niż w wierszu, i to właśnie z mojej perspektywy wydaje się najciekawsze. Co się zaś tyczy programowania jako narzędzia sztuki, wydaje mi się, że jest to narzędzie jak każde inne. Jego zastosowanie jest o wiele bardziej interesujące w rękach (a w zasadzie w opuszkach palców) inżynierów czy kosmonautów. Artyści, którzy widzą przyszłość sztuki wyłącznie w programowaniu, zdają się mieć ograniczone horyzonty.

Rozumiem więc, że w języku programowania najbardziej interesuje Cię struktura. Na ile zatem Twój wiersz jest przetłumaczony, a na ile dostosowany do składni języka programowania? Czy w utworze zauważalne są w pewne specyficzne elementy języka programowania, np. pętle, wyrażenia warunkowe lub definiowanie zmiennych? Innymi słowy, jak bardzo Twój wiersz jest ukształtowany przez syntax? Pisząc, inspirowałeś się konkretną składnią czy też tłumaczenie jest stosunkowo niezależne?

Jak pisał w poemacie „Gdzie koniec tęczy nie dotyka ziemi” Andrzej Sosnowski: Do życia powołują się struktury/ żeby usuwać, powolne struktury/ nawołują siebie do życia, one są/ dziwnie elokwentne, one ćwiczą/ małe dewastacje – Nie dla struktury ciepły szept i melodramat tkanek. Ten trop poetycki jest mi bardzo bliski. Słowo „struktura” brzmi odrobinę przerażająco przy całej swojej semantycznej złożoności. Moje pisanie samo w sobie jest proste, bardziej intuicyjne. Mówiąc metaforycznie, to jakiś rodzaj szeptu lub krzyku. Cała reszta (również ta interpretacyjna) zostaje naddana. Co zaś się tyczy pracy poetry programing/programing poetry, jest to pewna idée fixe. Wydaje mi się, że niemożliwe jest przełożenie wiersza w stosunku 1:1 na język programowania – choćby ze względu na zupełnie inną strukturę; nazwijmy ją gramatyczną. Stąd nasza propozycja w formie eksperymentu, będącego próbą połączenia i przełożenia na siebie wzajemnie dwóch skrajnych światów – poetyckiego i programistycznego.

Twoja praca to rodzaj żartu, puszczenia oka, ironiczna forma przedstawienia technicznego czy to raczej akt wyznania wiary ? przepisania na język programowania treści „metafizycznych”? I kwestia, która się z tym wiąże: kod najczęściej posiada funkcje użytkowe, przy jego użyciu tworzymy narzędzia, pozwalające osiągnąć wyznaczone cele. Jak postrzegasz funkcję kodu w przekładach poetyckich? Czy uważasz, że ma on szansę w jakimś wymiarze pokrywać się z funkcją i przekazem wiersza?

Za pewne to kwestia perspektywy. Dla kogoś, kto zawodowo zajmuje się językiem programowania, nasza propozycja może być potraktowana jako rodzaj sympatycznej zagwozdki, humorystycznego errora, choćby dlatego że nie ma żadnej mocy sprawczej; zaproponowany przez nas kod nie jest jednorodny i nie generuje czegoś użytecznego. Z drugiej strony, dla osoby parającej się pisaniem wierszy nasza praca może być niezrozumiała albo nawet wprowadzać w konfuzję (co samo w sobie nie byłoby wyjątkowo niepożądanym stanem). Bawimy się konwencją tekstu oraz jego znaczeniem. Mam nadzieję, że nie jest to tylko zabawa dla samej zabawy, choć tę kwestię ostatecznie pozostawiam odbiorcom naszego eksperymentu, przedstawienia. Jeśli chodzi o funkcje kodu w przekładach poetyckich, to nie mam żadnych doświadczeń w tym zakresie, dotychczas nie spotkałem się z tego typu pracami. Jaka będzie ich przyszłość? Czas niechybnie pokaże.

[wywiad ukazał się w Jednodniówce MWW, Wrocław 16.12.2011]

Urszula Pawlicka - (ur. 1987 r.) Studentka Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie na kierunkach dziennikarstwo i komunikacja społeczna oraz filologia polska. Publikowała w "Portrecie", "artPapierze", "Pograniczach" i "Perspektywach Kulturoznawczych". Fascynuje się związkiem pomiędzy literaturą, a mediami elektronicznymi (szczególnie wpływem nowych mediów). Interesuje się również zagadnieniem hiperrealności i popliteratury.

Podobne artykuły