займы онлайн на банковскую карту займ на карту онлайн займы онлайн на карту микрокредит онлайн займ на карту займы онлайн займ на карту быстро микрозаймы на банковскую карту экспресс займ на карту микрозайм онлайн на карту срочно круглосуточно займ онлайн на карту займы на карту онлайн взять займ срочно на карту микрозаймы в интернете займ онлайн

26 marca 2010 22:07

niedoczytania: Latest post
grafa: Łukasz Libiszewski

Ja po jednej stronie mego hopslutkiego monitora, czyli odpowiedź na felieton(y) Tomasza Pułki

I znów spotkało mnie miłe zaskoczenie, ba, było to potrójnie miłe zaskoczenie. Tekst „Tomasz Pułka: krzewiciel i wzorowy pracownik” nie przeszedł bez odpowiedzi. (Pomijam komentarze zagorzałych użytkowników serwisu, po lekturze których – mówiąc nawiasem – coraz bardziej obawiam się o swoje zdrowie, głównie jednak o swoją mordę.) Albowiem Tomasz Pułka zaraz po publikacji trzeciego z felietonów dla ha!artu („Porządkowanie choroby„) stanął na wysokości zadania i dostarczył felieton numer cztery, a tym samym odpowiedź na felieton mój, czyli „piszącego felieton o felietonach piszącego felietony”, której to odpowiedzi nie traktuję – co chciałbym zaznaczyć – jak podniesienie rękawicy, gdyż żadnej rękawicy na ring nie rzucałem. A jako że Tomasz Pułka nie jest do dyskusji zdolny, zajmę się teraz krótkim omówieniem tekstów, które opublikował od chwili ukazania się mojego tekstu (6 marca, na zegarze 22:39) aż do teraz (25 marca, na zegarze 20:17).

W pierwszym z felietonów („Porządkowanie choroby”) Pułka napisał, co – leżąc pod kołderką z termometrem w buzi – myślał o zbiorze wierszy „Requiem dla Saddama Husajna…” (och, czyżby to kolejny solipsyzm z mojej strony?). Wyszło mu naprawdę nieźle, ale nie bez błędów, błędów, które wywołały skromny uśmieszek na mojej szanownej mordzie. Primo: Pułka pisze, że Konrad Góra „w odróżnieniu od innych debiutujących, którzy starają się by ich liryka była jak najbardziej wycyzelowaną, czystą […] pozwala swoim tekstom na opowiadanie samych siebie”, a kilka zdań dalej, że „Góra [jest] poetą bardzo pedantycznym”. Secundo: „wyraźną wadą tej książki [„Requiem dla Saddama Husajna…”] jest wrażenie, jakoby autor był mówiącym <<o rewolucji>> już <<po rewolucji>> […] Ma to swój urok, ale i wady.” Niech czytelnik (tak jak niżej podpisany) wybaczy Tomaszowi Pułce te potknięcia, wynikały zapewne z nagłych skoków temperatury – z wysokiej na jeszcze wyższą.

Ale nie o tym mieliśmy. A o czym? O drugim felietonie „Porządkowanie porządku”, w którym to Tomasz Pułka dał odpowiedź na moje – niech już będzie – zarzuty i zamieścił – śmiem twierdzić – specjalnie dla mnie jakże urocze i jakże niewyraźne zdjęcie, na którym widzę czerwoną ramkę i jego równie czerwone (czyżbym się mylił? czyżby gorączka nie minęła?) uszy. Niejeden w tej chwili powie, że dopisuję sobie zasługi na polu felietonistyki Pułkowej, z czym się – oczywiście – nie zgodzę, albowiem z „Porządkowania porządku”, tak jak z poprzednich felietonów, wniosek nie wypływa żaden, gdyż wniosek, jak to sam przyznaje się Pułka, „w tym momencie sączy piwo oparty o pralkę (ja [Tomasz Pułka] siedzę przy kuchennym stole i stawiam te nabrzmiałe solą łzy słów, korzystając z komputera kąpiącej się Klaudii).” Dlatego zanim przejdę do kolejnego felietonu, wyrażę swoją radość z faktu, że u Tomasza Pułki wszystko jest już w jak najlepszym porządku, że choroba jego minęła i może spokojnie „przypierdolić lufkę” i pojechać szczęśliwy do swojej ulubionej pracy.
Ale idźmy dalej, czyli tam, gdzie się pobabrzemy i zadbamy o najmilszego nam czytelnika.

O tym między innymi Tomasz Pułka pisze w trzecim felietonie pt.: „Porządkowanie formatu„, gdzie w sposób nadzwyczaj ładny gramatyka jego wypowiedzi zostaje określona słowami „miazmaty pozazmysłowe”, z czym się – tym razem – zgodzę. Na potwierdzenie tej jakże swoistej gramatyki przykład:

Jeślibym pokusił się na sprawienie sobie przyjemności opisem: „Rano obudziłem się ze słabą kondycją psychofizyczną, spowodowaną <<najprawdopodobniej>> (cóż za kurtuazja!, daję akcent świadomie) wypitą pod wieczór butelką wiśniówki”. Samotnie. Patrząc w trzeźwe oczy Klaudii.

Czytelnik wie, o co chodzi? Tak? Jeśli więc Czytelnik wie, spróbujmy zrozumieć, o co Tomaszowi Pułce w dalszej części „Porządkowania formatu” chodziło, w punktach spróbujmy, po kolei:

1. Wyjaśnienie i ubezzasadnienie podjętego wcześniej (w „Porządkowaniu choroby”?) wątku.
[jaki to wątek? – nie wiadomo]
[czy wątkiem można określić „cyklowość” felietonów? – możliwe, ale tylko możliwe]

2. Zajęcie się sprawami ważkimi, tj. „pismem dla ludzi”, którego tytuł miałby brzmieć „Mój podmiot”, gdyż, jak pisze Pułka, „wydaje się najodpowiedniejszym hołdem zwróconym mechanizmowi myślenia o sobie samym”.

3. Pułka „nie kuma”, jak można żyć, zgadzając się jednocześnie na sytuację, w jakiej się (w tym momencie) znajdujemy.
[o jaką sytuację chodzi? – nie wiadomo dokładnie]
[Pułka zaznacza tylko, że nie o „materialny stan rzeczy” mu chodzi]

4. Porównanie poznania i zrozumienia do „dwóch miłocipnych sióstr”.
[czy poznanie i zrozumienie jest przypisane płciowości?]

5. Pułka pisze, że jest „w stanie uczestniczyć w tym kurtuazyjnym mierzeniu temperatury swojej podmiotowości termometerkiem podanym przecież przez mamę”.
[co ma wspólnego „mamość” mamy z prowadzeniem własnej (cudzej? obcej?) osobowości wewnątrz?]
[czy za (emocjonalną!) definicję obcości należy uważać „zamieszkiwanie w umyśle, który jest obcy” czy raczej zerwanie „z autoanalityczną dietą prowadzenia własnej (?) osobowości wewnątrz”?]

6. Mowa o fazie istnienia jako „doświadczeniu ukurwienia refleksją nad odebranym […] wrażeniem”.
[Faza ta nie jest jednak określona – bo czy na pewno chodzi o fazę, kiedy umysł, w którym mieszkam jest mi obcy? I kolejne pytanie: czy ta faza kiedyś się kończy, czy umysł staje się w końcu „własny”?]

Tutaj przerwę wypunktowywanie, bowiem pojawia się niezwykle ciekawy passus, który w idealny sposób oddaje charakter tych felietonów:

Naciągane pasaże zdań zachodzących na siebie jak kolejne warstwy wody, których obecność wypełniona wypełnianiem, milczeniem zbywa wszelkie wartościowanie, jakim próbujemy poprawić sobie nastrój, nie widząc, że „nastrój” to tylko „podubranie”.

Jestem zdziwiony i zaskoczony, że Tomasz Pułka sam się w tym fragmencie odsłonił, gdyż jedyne, co człowieka ogarnąć może podczas czytania jego felietonów, to nastrój, ściślej – nastrój zdenerwowania i irytacji (szczególnie, gdy Pułka pisze, że „jeszcze nigdy nie spotkałam się z sytuacją” i zamieszcza idiotyczne zdjęcia). A kiedy doda się do tego „naciągane pasaże zdań” oraz pustkę wypełniania wypełnianiem, dostaniemy nic innego jak szum internetowy (czego najlepszym przykładem felieton „Porządkowanie narzędzi”), szum, który nazwać może lepiej i łatwiej będzie bełkotem – dostępnym tylko w felietonach Pułki, gdzie, życząc przy okazji miłej lektury, wszystkich fanów wzajemnego niezrozumienia w tym momencie odsyłam.

Maciej Topolski - (1989) - prozaik, krytyk literacki. Publikował w "Odrze", "Lampie", "Korespondencji z Ojcem", "Ricie Baum" i in. Współpracuje z Fundacją im. Tymoteusza Karpowicza i Biurem Literackim. Jeden z założycieli inicjatywy "Dworzec Wschodni".

Podobne artykuły