займы онлайн на банковскую карту займ на карту онлайн займы онлайн на карту микрокредит онлайн займ на карту займы онлайн займ на карту быстро микрозаймы на банковскую карту экспресс займ на карту микрозайм онлайн на карту срочно круглосуточно займ онлайн на карту займы на карту онлайн взять займ срочно на карту микрозаймы в интернете займ онлайн

7 lipca 2011 23:10

niedoczytania: Latest post
grafa: Łukasz Libiszewski

Grafomania: Maciej Topolski – „O potrzebie” (cz.2)

Barbie Krzysztofa Kuczkowskiego pochodząca z tomu Wiersze [masowe] i inne (wydanego przez „Bibliotekę >>Toposu<<„, tj. czasopisma, którego – fakt godny zaznaczenia i zapamiętania – wspomniany poeta jest założycielem i redaktorem naczelnym) zaczyna się w ten sposób: „Miała być z tych/ nieśmiertelnych – wiecznie/ młoda,/ trwalsza niż wzorzec/ metra w Sevres.” Kuczkowski posługuje się w swoim utworze najprostszym skojarzeniem, jakiego można użyć w wierszu napisanym na rocznicę powstania najsłynniejszej z plastikowych lalek. Pisze: trwała, wiecznie młoda, aktualna… A w kolejnej całostce: „- Patrz, co mówi/ instrukcja: co siedem lat będzie/ zmieniać skórę,/ kolor włosów, poglądy,/ karty kredytowe.” Okazuje się więc, że Barbie nie jest tak trwała jakby się w 1959 roku wydawało (wtedy też zadebiutowała na targach zabawek); za chwilę jednak: „To proszę państwa/ cofamy się o sto lat/ wstecz.”

I tutaj się zatrzymajmy, zróbmy, co poeta każe.

Cofamy się wstecz i dowiadujemy, że „Syntetyczne/ oczy jak żywe/ wymyślą później”. Żeby zobaczyć, co z tego wyszło lecimy do nieokreślonego (i wyróżnionego przez samego poetę & założyciela) tutaj i teraz. Co tam mamy? „zamiast oczu” – „srebrne kapsle”. A więc nic nowego, prosty rachunek: śmierć, która – jak mówi odwieczna instrukcja obsługi – „działa tylko na/ dotyk” i „nie reaguje na głos/ ani podczerwień”. Tam i tu, tu i tam: pozbawione ciepła ciała, wieczna „Hipoteza” przyszłości i „bezchmurne niebo”, które się przetacza – niejeden powiedziałby nieubłaganie – „nad Łowiczem”.

U Kuczkowskiego odnalezienie analogii pomiędzy plastikową Barbie a śmiercią (związek między znakami czasu, ale jednocześnie znak „bezczasowości”: z dwóch stron ujmowany) domaga się formy, słowem: poeta, łaskotany przez swoją próżność, musi napisać wiersz. Przy czym jeden z wyżej wymienionych elementów można odrzucić i wstawić w jego miejsce inny, np. pluszowego misia. Krzysztof Kuczkowski na taką „misiowatość” nie jest oczywiście w stanie sobie pozwolić, gdyż zamiast odzwierciedlenia kruchego ideału człowieka (lub też próby stworzenia takowego) oraz „dostosowującej się” do niego śmierci, zyskałby pewien „pierwiastek pałubiczny” i pozbawił swój wiersz charakteru „masowości”. (Rzecz jasna, otworzyć się może przed nami cały kontekst postmodernistycznej tożsamości oraz związanej z tym np. kwestii cyber-ciała.) Co prawda – jak już uważny czytelnik zauważył – poeta, by urozmaicić nieco złożone przez siebie strofoidy, posługuje się błędami językowymi i podporządkowuje im warstwę semantyczną utworu. Okazuje się jednak, że Barbie – należy rozumieć to dosłownie i w przenośni – rozpoczyna i kończy się na wykorzystaniu od-ruchowych skojarzeń („srebrne kapsle”, „działa tylko na/ dotyk”) czy wspomnianej już retoryce błędu.

Kliknij, by powiększyć
Kliknij, by powiększyć

Wiersz powstaje: zostaje zrobiony, wydrukowany – Kuczkowski to przecież nie tylko doświadczony poeta, ale też wydawca – i ofiarowany kolejnym „czytającym leniwcom”, przytłoczonym przez nadmiar, którego źródłem jest niedający się skrócić przez żadne czytanie czy pisanie dystans. Kuczkowski nadmiar ten (koncept/związek) rozplanowuje i wpisuje w schemat. Jednakże taki zabieg skreśla dystans i niweluje inność, a więc niszczy wszystko to, co sprawia, że literatura jest doświadczeniem spotkania z nieoczekiwanym. Tak czy owak – pisanie, a następnie druk i odbiór, będące wyrazem pragnienia, stają się tutaj, jak pisze Nietzsche, czymś „jak potrzeba naturalna”, o której – jako że ujęta została przez syntetyczną formę – brzydzę się pisać nawet w przenośni. Dlatego podsumujmy: wiersz staje się grafomański, kiedy nadmiar, od którego wychodzi autor, przyobleka się (napisałem, że za sprawą próżności, ale powodem może być też lenistwo, głupota czy brak tzw. talentu) w formy, jakie w miarę rozgarnięty czytelnik mógłby wymyślić na poczekaniu, tj. możliwie „oczekiwane” ze strony odbiorcy. Wiersz grafomański to temat i jego najprostsza realizacja. To opętanie schematem i niewiara w czytelnika. To zagranie tam, gdzie już jestem.

Maciej Topolski -

(1989) – prozaik, krytyk literacki. Publikował w „Odrze”, „Lampie”, „Korespondencji z Ojcem”, „Ricie Baum” i in. Współpracuje z Fundacją im. Tymoteusza Karpowicza i Biurem Literackim. Jeden z założycieli inicjatywy „Dworzec Wschodni”.

Podobne artykuły