займы онлайн на банковскую карту займ на карту онлайн займы онлайн на карту микрокредит онлайн займ на карту займы онлайн займ на карту быстро микрозаймы на банковскую карту экспресс займ на карту микрозайм онлайн на карту срочно круглосуточно займ онлайн на карту займы на карту онлайн взять займ срочно на карту микрозаймы в интернете займ онлайн

24 lipca 2011 19:40

niedoczytania: Latest post
grafa: Łukasz Libiszewski

Grafomania: Maciej Topolski – „O małpie” (cz.5)

Wiersz Marka K. E. Baczewskiego Kilka uwag na marginesie filmu Pasja z Wierszy nowych (zawartych w Fortepianie i jego cieniu, gdzie Krzysztof Siwczyk prezentuje się w naiwnym, napchanym taniuchnym liryzmem posłowiu – zaznaczam fakt, gdyż posłużę się tu i ówdzie tymi krytycznymi wypocinami) jest utworem, który otwiera przyjemną ścieżkę dla amatora wiedzy powszechnej albo inaczej: kreśli kratki dla miłośnika krzyżówek postmodernistycznych. Utwór ten stawia przy tym niejedno pytanie filozoficzne i bierze pod lupę problematykę podmiotowości, co, oddajmy głos Siwczykowi, „nie wymaga głębszego komentarza, biorąc pod uwagę solidną liczbę homonimów realnej osoby, tak a nie inaczej podpisującej swoje książki”.

Jako że wszystko zostało powiedziane (lub też poległo w przedbiegach, ścięte przez bełkot), spójrzmy na pierwszą i ostatnią strofę wiersza Baczewskiego:

Bardesanes miał rację: na krzyżu zginął aktor
grający Chrystusa. Jezus przepadł, z kretesem,
już na pierwszym castingu.

[…]

Albo weźmy ten wiersz. To nie jest mój wiersz.
Napisało go życie, które tajemniczo
i w zupełnej dyskrecji, pod nas się podszywa.

Czytanie Kilku uwag… musi akceptować statyczny ruch myśli, która toczy się martwa po kolejnych strofach, drgając (wciąż nieubita, nieprzygnieciona butem) w intelektualnych konwulsjach – i jakże blisko tutaj Baczewskiemu do Marty Podgórnik (sytuacja: ten lament utalentowanej poetki, która nie jest w stanie wyjść poza krąg rozterek damsko-męskich i lirycznych dowcipów), do Piotra Sommera (wystarczy przeczytać kilka tekstów ze zbioru szkiców Wyrazy życia: jakże się trudzą panowie krytycy i panie krytyczki, żeby jednak – najczęściej wbrew wszelkiemu smakowi – udowodnić, że autor Dni i nocy nie tylko tłumaczyć potrafi) czy do Bogusława Kierca (którego pochwalić można tylko za typowo proletariacką pracowitość). Ale, uwaga, z odsieczą idzie Siwczyk: „Baczewski stawał się dla mnie niedostępny, niedocieczony, niedoskonały w swojej doskonałości. Jego dorobek pęczniał odwrotnie proporcjonalnie do zainteresowania krytyki”. I nieco dalej: „Po lekturze jakiegokolwiek z jego tekstów marzymy o wiedzy w dawce homeopatycznej, takiej do jakiej przyzwyczaiła nas tradycja wierszy mainstreamowych, sygnowanych przez tzw. wielkie nazwiska”. Odsiecz to jednak dosyć śmieszna – pomijam koślawą składnię autora Listu otwartego – kiedy jedynym powodem, dla którego miałbym (czy też my, czytelnicy, mielibyśmy) sięgać po wiersze Baczewskiego, jest wiedza w tabletce, zacytujmy, z „seminarium Blanchota i Derridy”, gdzie większość poetów współczesnych (dajmy już spokój „tradycji wierszy mainstreamowych” – takich potworów, drodzy państwo, w żadnej bajce nie znajdziecie) chciałoby uczęszczać i uczęszcza, tyle że kursem weekendowym lub telefonicznym.

Utwór poetycki Baczewskiego jest bezbronny, został zapisany i zamknięty między okładkami (druk ma niebagatelne znaczenie: co posłużyć może za argument tym, którzy zechcieliby określić ten tekst jako zwykłe internetowe ględzenie, dalekie od licencjonowanych recenzyjek lub wyduszonych studiów w czasopismach literackich), i czeka na litościwe spojrzenie krytyka, który – jeśli już zdecyduje się cokolwiek napisać – markując poetę, zacznie topić się we frazeologii, popadnie w manię monologizującego tekstu.

Kliknij, by powiększyć
Kliknij, by powiększyć

„kiedyś – pisze dalej autor Kilku uwag… – dwaj kolesie/ dorwali w parku staruszkę Rzeczywistość,/ w celach bodaj lubieżnych. Gdy zdarli/ z niej ciuchy, stwierdzili naocznie/ stan niniejszy zgoła: nic nie miała pod spodem.” I ma rację Baczewski, i dzielnie nam się w jednym geście odsłania: wiersz jego nie domaga się z mojej strony (z naszej, czytelników, strony) żadnych, ale to żadnych dopowiedzeń, potrzebne mu są jedynie wymienniki – mój (nasz) litościwy wzrok, kiedy już napotka strofy tego utworu, może jedynie wypunktować, sparafrazować już powiedziane, zapisane.

Wiersz grafomański – na przykładzie Kilku uwag na marginesie filmu Pasja Marka K. E. Baczewskiego – to twór zamknięty i ograniczony, i żeby posłużyć się nomenklaturą polskiego krytyka literackiego Krzysztofa Siwczyka: tak doskonały, że aż niedosięgły. W przypadku utworu Baczewskiego małpowanie jest krytycznoliteracką próbą odpowiedzi, którą nazwać można pijaną kontynuacją, wydmuszką wydmuszki, grafomanią. Spełniającą się w sobie. Próżną. I martwą. Albowiem utwór ten w swojej perfekcji umożliwia jedynie odpisanie tekstu: krytyk podejmując się przedsięwzięcia interpretacyjnego, próbując dać odpowiedź musi stać się małpą lub papugą: popada w abstrakcję, kontynuuje monotonny popis. A naśladując: okazuje się grafomanem. Ale czy podważa w sposób bezmyślny swoją wartość? Neguje swoją rolę?

Maciej Topolski -

(1989) – prozaik, krytyk literacki. Publikował w „Odrze”, „Lampie”, „Korespondencji z Ojcem”, „Ricie Baum” i in. Współpracuje z Fundacją im. Tymoteusza Karpowicza i Biurem Literackim. Jeden z założycieli inicjatywy „Dworzec Wschodni”.

Podobne artykuły