займы онлайн на банковскую карту займ на карту онлайн займы онлайн на карту микрокредит онлайн займ на карту займы онлайн займ на карту быстро микрозаймы на банковскую карту экспресс займ на карту микрозайм онлайн на карту срочно круглосуточно займ онлайн на карту займы на карту онлайн взять займ срочно на карту микрозаймы в интернете займ онлайн

4 lipca 2010 22:15

niedoczytania: Latest post

Emeryk w Liberlandii?

Emeryk: o wyparciu p-papieru przez e-papier

Koniec świata według Emeryka powstał w 2003 roku jako internetowa realizacja jego wcześniejszej drukowanej wersji Hasa Rapasa, która przez swój trójkątny kształt nie miała możliwości ukazania się. Hipertekst miał uwolnić utwór literacki od jakichkolwiek ograniczeń formalnych, w przypadku utworu Hasa Rapasa forma cyfrowa okazała się jak najbardziej adekwatna do poruszanej treści. Tytuł bowiem jest nawiązaniem do zaklęcia, znalezionego przez Nowakowskiego w przedwojennym piśmie Radostowa: „hasa rapasa mila parali kaśnender kośnefinder kominder” [Rashmon do potęgi entej. O hipertekstowej i hasarapańskiej opowieści „Koniec świata według Emeryka”, z Radosławem Nowakowskim rozmawia Piotr Marecki, „Ha!art” 2003, nr 2, (b.s.)]. Nowakowski wykorzystuje przytoczone zaklęcie na określenie zjawiska zwrotnego w historii cywilizacji: przejście p-papieru w e-papier. Fabuła Emeryka toczy się wokół końca świata, który ma nastąpić w momencie, kiedy figurka św. Emeryka, przesuwając się co roku o ziarenko piasku, osiągnie Święty Krzyż na Łysej Górze. Będzie to czas przełomu, nastąpi remediacja literatury.

Ostatni dzień przed proroczym końcem świata opisany jest z perspektywy przyrody i przedmiotów fizycznych, których życie toczy się w naturalnym tempie. Czytelnik spogląda na wielowarstwowy świat z różnych stron, a dzięki nawigacji staje się naocznym świadkiem zbliżania epokowego wydarzenia. Poznaje „mikroświat podwórkowy” od brzasku po mrok. Rzeczywistość sensualistyczną i intuicyjną poznaje z punktu widzenia kreta, psa czy orła.

Gdyby nie poruszenie ludzi, żadna istota żywa i żaden przedmiot materialny nie zauważyłyby jakichkolwiek apokaliptycznych zmian. W oczekiwaniu na kres życia dostrzega się pierwiastki teatralności i sztuczności. Potrzeba sensacyjności i atrakcyjnego newsu powoduje, że ludzie gotowi są sami zainsynuować koniec świata. Na miejsce przybywają: dziennikarze, kasjerka, wójt, wikary, tajemniczy przybysz, ogólnie znani pantoflarze, lokalna piękność, miejscowy elegant, narciarz, kierownik klubu karcianego, nienawistnik kart. Słowo odnoszące się do wymienionej postaci jest jednocześnie odsyłaczem do kolejnej odsłony hipertekstu. Po kliknięciu w wybrany link na ekranie pojawia się but, którego właścicielem jest dana osoba. Spersonifikowany but wyraża własne myśli i spostrzeżenia na temat dziejących się zdarzeń.

Im głębiej hipertekstu, tym obraz tłumu jest bardziej nacechowany negatywnie.

W ostatnich partiach następuje zwiększenie głodu sensacji, konsekwencją tego są zniszczone spodnie podróżnych, podarte buty, wyschnięte usta i zmęczony od paplania język. Świat u Nowakowskiego nie jest przychylny człowiekowi, bowiem nie traktuje go z należytą troską. Istoty żywe, rzeczy materialne czy w tym przypadku również ludzkie narządy, opisują swój dzień z życia, w czasie którego boleśnie odczuli obecność człowieka. To właśnie pojawienie się ludzi jest dla nich przyczynkiem i przejawem końca świata.

W Emeryku dostrzega się problem dehumanizacji. W ciągu całej powieści nie pojawia się ani razu słowo „człowiek”. Bohaterowie hipertekstu mówią o człowieku w sposób opisowy, sięgają po metafory lub nazywają go po prostu „zdezintegrowanym potworem”: skarlałym, stłamszonym, uwstecznionym, sparaliżowanym, zatęchłym, rachitycznym, atroficznym. Człowiek widziany oczami natury jawi się nie jako istota rozumna, lecz jako prymitywna, odznaczająca się cechami zaprzeczającymi człowieczeństwu; istota, która w toku cywilizacji pozbawiona została wartości fundamentalnych, w tym wrażliwości i wyobraźni. Można przypuszczać, że kolejny przełom w rozwoju społeczeństwa – stworzenie e-papieru – będzie właśnie dla Człowieczeństwa, przez duże C, rychłym końcem.

Liberlandia – kraina wolnych książek

Nic bardziej mylnego. Tekst wyparty przez hipertekst, rzeczywistość przez symulacrum, społeczeństwo tradycyjne przez społeczeństwo post-biologiczne – to tylko niektóre konsekwencje, obok e-papieru, elektronicznego rozwoju. W chaosie zmian i apokaliptycznych wizji wyłania się Liberlandia – państwo o ustroju hipertekstowym. Kraj, który jest przejawem połączenia elektroniki z tradycyjnością. Nadchodzi czas uporządkowania, stabilizacji i wolności wyboru.

Liberlandię Nowakowskiego można interpretować trojako: ideologicznie, z punktu widzenia liberatury oraz lingwistyki.

Ujęcie ideologiczne

Nowakowski rozszerzył zakres pojęcia hipertekst: oprócz znaczenia czysto gatunkowego wprowadził go w obręb terminów politycznych, tworząc określenie „ustroju hipertekstowego”. Liberlandia jawi się jako kraina swobody: liber w tym przypadku wiąże się z pojęciem wolności. Punktem wyjścia do interpretacji ideologicznej jest wskazanie na podstawowe cechy hipertekstu: przewaga odbiorcy nad twórcą, nawigacja w głąb tekstu zgodna jest z kaprysem czytelnika, z każdej strony można wejść do hipertekstowego labiryntu, brak ograniczeń i wszelkich praw – słowem: wolność i czysta anarchia.

Do Liberlandii możemy przyjechać taksówką z sześciu stron świata m.in. z: com, org, eu. Liberlandia nie jest narodem, nie ma obywateli, nie ma i praw. Jak zatem można przyjeżdżać do czegoś, co nie istnieje? Jak zostać członkiem wyimaginowanego świata? Nowakowski wskazuje na sam proces lektury, który może być przepustką do abstrakcyjnego świata: „Pomyśl – czytasz to, więc już tu jesteś. Jesteś zatem Czytelnikiem. Lepszego statusu już uzyskać nie możesz”. Czytanie jest zatem warunkiem i sensem egzystencji; jest dowodem na uzyskanie nieistniejącego paszportu do Liberlandii. Lektura książki wiąże się z poczuciem wolności i swobody twórczej, każda zatem recepcja tekstu zbliża nas do Liberlandii. Czytając, tworzymy niewidzialną sieć społeczeństwa, nieważne, czy gutenbergowskiego, czy postgutenbergowskiego. „Co zatem powinien okazać przybysz wkraczając-wjeżdżając-wlatując-wpływa-jąc-wczołgując-się-wchodząc-wbiegając-wślizgując-się-wtaczając-się-i-tak-dalej na obszar Liberlandii? Książkę, którą właśnie czyta”.

Ujęcie liberackie

Liber z łacińskiego oznacza również „książkę”, która w tym w ujęciu została utożsamiona z wolnością. Liberlandię można zatem interpretować z perspektywy liberackiej. Nowakowski jako twórca niekonwencjonalnych książek przypisuje im wartość samą w sobie; uwydatnia ich autonomiczność i niezależność od jakichkolwiek konwenansów. Książki uwolniły się od praw biblioteki, tak jak człowiek od aparatu państwowego. Każdy obywatel staje się metaforyczną książką, z własną fabułą, motywami i bohaterami. Każdy jest „chodzącą biblioteką” – zbiorem różnorodnych i pomieszanych powieści. Pojedyncza zapisana historia współtworzy dzieje wspólne – „hiperksiążkę”.

Ujęcie lingwistyczne

Fundamentem tekstu jest litera – interpretacja lingwistyczna wiąże się zatem z jej hegemonią, bowiem ma ona moc nazywania i wytwarzania znaczeń. U Nowakowskiego litery co rusz wiją się, mnożą, przenikają, bawią, łapią za rączki, produkując raz po raz nowe słowa. Cechują się zatem dynamicznością, nieprzewidywalnością i ulotnością. Litery są częścią alfabetu, który składa się na językowe widzenie świata. Nowakowski proponuje zatem wprowadzić alfabet osiowo symetryczny, który by choć po części wzbogacił ograniczone słownictwo i pomógł opisać to co nieopisane.

Fundamentem Liberlandii – analogicznie do tekstu – jest człowiek, który na wzór litery buduje więzi i kreuje świat: „Lecz gdybyś chciał, to mógłbyś być literą w książce”. Być literą to znaczy swobodnie komponować, wprowadzać do życia nowe twory, aranżować i organizować rzeczywistość zgodnie własnym wyobrażeniem świata. To również zdolność do podróżowania, nawigowania między różnymi „tekstami”. „A jeśli się tak zdarzy, że popełnisz przestępstwo, to pójdziesz do więzienia. Jakie przestępstwo? Ano, na przykład, przekręcisz słowo. Albo wyprostujesz słowo przekręcone. Pokręcone. Pokrętne. Wykręcone i wykrętne…  Czyli, ogólnie rzecz biorąc, kara za brak uwagi. Za niechlujstwo… Zostaniesz uwięziony w tekście. Zostaniesz wtrącony do tekstu” – karą jest skazanie na bierność i pozbawienie szansy aktywnego działania.
Zasadniczą wartością Liberlandii jest zatem wolność i swoboda kreacji. Celem egzystencji człowieka jest czytanie, pisanie, wytwarzanie… Przekleństwem jednak okazuje się dana wolność i byt, który nie jest, lecz ciągle staje się.

Końca świata nie będzie

Emeryk jest hipertekstem sfabularyzowanym, zawierającym konteksty literackie (wejście literatury tradycyjnej w przestrzeń wirtualną) oraz społeczne (przemiany człowieka i społeczeństwa w zbiorowość post-biologiczną, żyjącą w świecie cyfryzacji). Narodziny hipertekstu wzbudziły wiele wątpliwości i obaw o stan literatury tradycyjnej. Nowa forma zmusiła teoretyków do podjęcia starań o zdefiniowanie novum, do wyznaczenia, określenia i zdefiniowania zjawiska. Kontekst społeczny przejawia się w tekstach o sieci i gąszczu, w których gubią się fragmenty ciał istot żywych. Nowakowski wyraźnie ukazuje strach człowieka przed wejściem do nowej przestrzeni wirtualnej, która zapoczątkowała kulturę cybernetyczną. Emeryk to hiperfikcja o dążeniu do końca, o jego poszukiwaniu i pragnieniu doświadczenia. To podróż w odkryciu czegoś abstrakcyjnego, pozbawionego realnych kształtów. Podobnie jest z poszukiwaniem świata wirtualnego, który jest „niemożnością opisania”.

Liberlandia z kolei jest utworem steoretyzowanym, podsumowującym autorską działalność hipertekstową i liberacką.

Emeryk powstał w okresie wielkich pytań o dalsze losy literatury w obliczu cyfryzacji, w chaosie kształtujących się terminów i haseł o degradacji kultury. Liberlandia urzeczywistniona jest w okresie stabilizacji, uporządkowania bezładnych idei i pogodzenia równoprawnych światów. Wskazuje na czas wykrystalizowania się pojęć kategoryzujących odmiany literatury: literaturę totalną, poezję cybernetyczną, hipertekst, liberaturę, e-liberaturę. Udowadnia, że Emeryk jako przedstawiciel p-papieru może być wolnym członkiem Liberlandii.

Kliknij tutaj, żeby przeczytać Koniec świata według Emeryka

Urszula Pawlicka - (ur. 1987 r.) Studentka Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie na kierunkach dziennikarstwo i komunikacja społeczna oraz filologia polska. Publikowała w "Portrecie", "artPapierze", "Pograniczach" i "Perspektywach Kulturoznawczych". Fascynuje się związkiem pomiędzy literaturą, a mediami elektronicznymi (szczególnie wpływem nowych mediów). Interesuje się również zagadnieniem hiperrealności i popliteratury.

Podobne artykuły