niedoczytania: Latest post
Mariusz Grzebalski (ur. 1969) jest poetą, absolwentem filozofii Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu. Redaktorem serii Wielkopolska Biblioteka Poezji oraz "Dodatku LITERAckiego". Wyróżniony nagrodami: im. Kazimiery Iłłakowiczówny (1995), Polskich Wydawców Książek (1998), Huberta Burdy (2002). Mieszka w Poznaniu. 24 czerwca w Biurze Literackim ukaże się najnowszy tom poety - "Kronika zakłóceń".
niedoczytania: Latest post

Przedsmak

Przedsmak: Mariusz Grzebalski - “Kronika zakłóceń” - Biuro Literackie - 24 czerwca 2010

Prezentujemy wybrane wiersze ze zbioru Mariusza Grzebalskiego - “Kronika zakłóceń” - Biuro Literackie.

KRÓTKI OPIS KSIĄŻKI: “Kronika zakłóceń” (1994-2010) pokazuje, jak ewoluowała poezja Mariusza Grzebalskiego od debiutanckiego Negatywu po najnowsze, niepublikowane dotąd wiersze. Twórczość tę cechuje ostrość spojrzenia, sugestywność, chłodna precyzję zdań, gorycz, ale i pozbawiona sentymentalizmu czułość.

Słynne i świetne

Wszystko teraz takie słynne i świetne
na tym słynnym i świetnym świecie.
Wszyscy tacy fajni. Nawet śmierć,
obawiam się, jaśnieje blaskiem narodzin.
Radość, radość, radość! Hekatomba radości.
Nawet JOLKA JEST KUL. O tym

stoi teraz na murach. Lud z zapałem
wartym lepszej sprawy intonuje Hosanna!
Ale i we mnie jakiś mur. I lód.
Tak chcę, że nie mogę. Że nie chcę
wyjść z domu, przejść się, przewietrzyć.
Noc, mróz chwycił i trzyma za gardło

rozchwiany za dnia świat. Wczoraj
pojechałem na stację po piwo,
wróciłem dopiero przed północą.
Nadawali piosenki, taką miałem potrzebę
słuchania, że nie mogłem się zatrzymać.
Myślałem: zobaczę jakąś dziewczynę,

podwiozę, gdzie trzeba. Ale akurat padało,
przystanki były puste jak w Wigilię,
więc w Mikołaja zabawiłem się w myślach.
Ten słynny i świetny świat jest jednocześnie
taki dziwny, fajni ludzie tacy zagadkowi.
Idąc do fryzjera, zobaczyłem mężczyznę

z buldogiem, stali na górce i patrzyli
przed siebie zamyśleni. Buldog był ładniejszy,
o ile można tak powiedzieć, od mężczyzny.
Uderzyło mnie, że od mężczyzny
kupowałem ryby i potem jadłem je,
choć ma taką twarz, jakby je rodził ustami.

Niebieski balkon

Wiatr szerzej uchyla drzwi balkonu
i w ich jedynym pokoju ukazuje się regał,
na nim sztuczne żonkile w wazonie.

W tym, jak się na naszych oczach kochali,
nie było ostentacji, podobnie jak w sposobie,
w który po zastygli na podłodze.

Ale ty, na dwunastej, dlaczego się cofasz,
kiedy mój wzrok spotyka się z twoją lornetką?
Wziąłem na cel twój obły cień, snajperze!

Na parkingu ludzie, między innymi twoja pani.
Pić od rana, w taki upał, to przy jej nadciśnieniu
nie lada samozaparcie albo cud (na miejscową miarę).

I tak dalej

To miało być dobre lato: palba świateł,
głupstwa i wesołe piosenki po świt.
Mieliśmy w tym zniknąć, razem albo osobno,
wiedząc, jak nietrwały jest śmiech, etc.

I, obawiam się, nic z tego.
Dni jeden po drugim, jak cukierki,
którymi częstowała cię babcia, bo żal.

W wygasłych ogniskach parują ziemniaki,
na grillu mięso ciemnieje jak ból miłości.

Na szczęście i tutaj znajdą się chłopcy,
którzy na łódkach marzą o czymś więcej,
niż dyskoteka i ciała dziewczyn.

Wiosłują, żeby o czymś powiedzieć,
potem milczą szczęśliwi na środku jeziora.

Niepiosenka na do widzenia

Nie notuje się w autobusie o tej porze.
Nie chce się notować, kochany.
Nawet patrzeć nie ma na co -
mumia w kapturze na wpół żywa,
dwa cienie, jeden w butach z westernu.
Za oknem billboard ciągle wzywa
na wystrzałowego sylwestra sprzed roku.
Na drugim dziewczyna
zachwala bieliznę
(więcej pokazuje niż ukrywa).

Zbłądziłeś, kochany.
Miałeś swoje nieba, masz otchłanie.
Na twoje śmieszne rany -
telewizja dla drugiej zmiany,
seks na telefon,
porno w necie tanie jak zapałki.
Polubiłeś gotowanie, chętnie zmywasz gary,
ale nie chce ci się już notować w autobusie
o piątej nad ranem.

Geometria

Na co patrzy mężczyzna z balkonu naprzeciwko?
Nie widzi innych bloków, to pewne.
Co w takim razie widzi?

Z tej odległości przypomina nieruchomego ptaka.
Może nawet - martwego ptaka.
Nie sposób dostrzec, co odbija się w jego źrenicach.
Czy w ogóle coś.

Jest zbyt cicho, jak na tę porę dnia.
I zbyt ciepło, jak na tę porę roku.

On patrzy na coś, czego nie widać,
ja patrzę na niego, dla niego niewidoczny.
Potem, jak na komendę, odwracamy się -
on zamyka drzwi balkonu, ja oczy.

Kliknij, by powiększyć

Mariusz Grzebalski (ur. 1969) jest poetą, absolwentem filozofii Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu. Redaktorem serii Wielkopolska Biblioteka Poezji oraz "Dodatku LITERAckiego". Wyróżniony nagrodami: im. Kazimiery Iłłakowiczówny (1995), Polskich Wydawców Książek (1998), Huberta Burdy (2002). Mieszka w Poznaniu. 24 czerwca w Biurze Literackim ukaże się najnowszy tom poety - "Kronika zakłóceń".
Tagi: ,

Podobne artykuły

Dyskusja

4 Komentarze/y do tekstu pt. “Przedsmak: Mariusz Grzebalski - “Kronika zakłóceń” - Biuro Literackie - 24 czerwca 2010”

  1. wiersze są “zebrane” z tomików, książek - szkoda, że nie są ZEBRANE!!!

    giera | 12 czerwiec, 2010, 15:42 | 83.20.140.105
  2. Ale chyba też fajowo, że nie żebrane.

    grze czekański | 12 czerwiec, 2010, 22:11 | 79.186.96.96
  3. Fajowo, fajowo, jak najbardziej - mam, czytam, polecam (jak dawno nic).

    Maciej Topolski | 12 czerwiec, 2010, 23:38 | 91.193.196.71
  4. Chce się to czytać

    Plamie | 13 czerwiec, 2010, 13:35 | 88.220.37.74

Dodaj komentarz

Uwaga! Redakcja zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy spamerskich, trollerskich, obraźliwych, niezwiązanych z tematyką artykułu oraz mądrych inaczej.


Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Niedoczytania.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.