Prezentujemy wybrane wiersze ze zbioru Mariusza Grzebalskiego - “Kronika zakłóceń” - Biuro Literackie.
KRÓTKI OPIS KSIĄŻKI: “Kronika zakłóceń” (1994-2010) pokazuje, jak ewoluowała poezja Mariusza Grzebalskiego od debiutanckiego Negatywu po najnowsze, niepublikowane dotąd wiersze. Twórczość tę cechuje ostrość spojrzenia, sugestywność, chłodna precyzję zdań, gorycz, ale i pozbawiona sentymentalizmu czułość.
Słynne i świetne
Wszystko teraz takie słynne i świetne
na tym słynnym i świetnym świecie.
Wszyscy tacy fajni. Nawet śmierć,
obawiam się, jaśnieje blaskiem narodzin.
Radość, radość, radość! Hekatomba radości.
Nawet JOLKA JEST KUL. O tym
stoi teraz na murach. Lud z zapałem
wartym lepszej sprawy intonuje Hosanna!
Ale i we mnie jakiś mur. I lód.
Tak chcę, że nie mogę. Że nie chcę
wyjść z domu, przejść się, przewietrzyć.
Noc, mróz chwycił i trzyma za gardło
rozchwiany za dnia świat. Wczoraj
pojechałem na stację po piwo,
wróciłem dopiero przed północą.
Nadawali piosenki, taką miałem potrzebę
słuchania, że nie mogłem się zatrzymać.
Myślałem: zobaczę jakąś dziewczynę,
podwiozę, gdzie trzeba. Ale akurat padało,
przystanki były puste jak w Wigilię,
więc w Mikołaja zabawiłem się w myślach.
Ten słynny i świetny świat jest jednocześnie
taki dziwny, fajni ludzie tacy zagadkowi.
Idąc do fryzjera, zobaczyłem mężczyznę
z buldogiem, stali na górce i patrzyli
przed siebie zamyśleni. Buldog był ładniejszy,
o ile można tak powiedzieć, od mężczyzny.
Uderzyło mnie, że od mężczyzny
kupowałem ryby i potem jadłem je,
choć ma taką twarz, jakby je rodził ustami.
Niebieski balkon
Wiatr szerzej uchyla drzwi balkonu
i w ich jedynym pokoju ukazuje się regał,
na nim sztuczne żonkile w wazonie.
W tym, jak się na naszych oczach kochali,
nie było ostentacji, podobnie jak w sposobie,
w który po zastygli na podłodze.
Ale ty, na dwunastej, dlaczego się cofasz,
kiedy mój wzrok spotyka się z twoją lornetką?
Wziąłem na cel twój obły cień, snajperze!
Na parkingu ludzie, między innymi twoja pani.
Pić od rana, w taki upał, to przy jej nadciśnieniu
nie lada samozaparcie albo cud (na miejscową miarę).
I tak dalej
To miało być dobre lato: palba świateł,
głupstwa i wesołe piosenki po świt.
Mieliśmy w tym zniknąć, razem albo osobno,
wiedząc, jak nietrwały jest śmiech, etc.
I, obawiam się, nic z tego.
Dni jeden po drugim, jak cukierki,
którymi częstowała cię babcia, bo żal.
W wygasłych ogniskach parują ziemniaki,
na grillu mięso ciemnieje jak ból miłości.
Na szczęście i tutaj znajdą się chłopcy,
którzy na łódkach marzą o czymś więcej,
niż dyskoteka i ciała dziewczyn.
Wiosłują, żeby o czymś powiedzieć,
potem milczą szczęśliwi na środku jeziora.
Niepiosenka na do widzenia
Nie notuje się w autobusie o tej porze.
Nie chce się notować, kochany.
Nawet patrzeć nie ma na co -
mumia w kapturze na wpół żywa,
dwa cienie, jeden w butach z westernu.
Za oknem billboard ciągle wzywa
na wystrzałowego sylwestra sprzed roku.
Na drugim dziewczyna
zachwala bieliznę
(więcej pokazuje niż ukrywa).
Zbłądziłeś, kochany.
Miałeś swoje nieba, masz otchłanie.
Na twoje śmieszne rany -
telewizja dla drugiej zmiany,
seks na telefon,
porno w necie tanie jak zapałki.
Polubiłeś gotowanie, chętnie zmywasz gary,
ale nie chce ci się już notować w autobusie
o piątej nad ranem.
Geometria
Na co patrzy mężczyzna z balkonu naprzeciwko?
Nie widzi innych bloków, to pewne.
Co w takim razie widzi?
Z tej odległości przypomina nieruchomego ptaka.
Może nawet - martwego ptaka.
Nie sposób dostrzec, co odbija się w jego źrenicach.
Czy w ogóle coś.
Jest zbyt cicho, jak na tę porę dnia.
I zbyt ciepło, jak na tę porę roku.
On patrzy na coś, czego nie widać,
ja patrzę na niego, dla niego niewidoczny.
Potem, jak na komendę, odwracamy się -
on zamyka drzwi balkonu, ja oczy.
Tagi: Mariusz Grzebalski, Przedsmak
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Niedoczytania.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
wiersze są “zebrane” z tomików, książek - szkoda, że nie są ZEBRANE!!!
Ale chyba też fajowo, że nie żebrane.
Fajowo, fajowo, jak najbardziej - mam, czytam, polecam (jak dawno nic).
Chce się to czytać