Prezentujemy fragment książki Zbigniewa Masternaka - “Jezus na prezydenta!” - Ha!art.
KRÓTKI OPIS KSIĄŻKI: Na dworcu Warszawa Centralna pojawia się Jezus Chrystus. Oświadcza, że chce kandydować w wyborach prezydenckich. Nie ma pieniędzy na kampanię, tylko hasła - te same, co dwa tysiące lat temu. Czy uda mu się wygrać wybory - w kraju, w którym kilka lat temu pojawiła się propozycja nadania Jezusowi mocą uchwały sejmowej tytułu Króla Polski? Nowela filmowa w gatunku political fiction pozbawiona odniesień do bieżących wydarzeń w sferze publicznej.
Przed kościołem w świętokrzyskiej wsi.
Na niewielkim podeście stoi Jezus, ubrany w białą długą szatę. Opodal parkuje bus z napisem “Jezus na prezydenta!” oraz czarne bmw Wysmukłego. Przed kościołem, na bruku i trawie pokotem leżą ludzie i słuchają słów Jezusa.
- Pewien człowiek wyprawił wielką ucztę i zaprosił wielu. Kiedy nadszedł czas uczty, posłał swego sługę, aby powiedział zaproszonym: Przyjdźcie, bo już wszystko jest gotowe. Wtedy zaczęli się wszyscy jednomyślnie wymawiać. Pierwszy kazał mu powiedzieć: ”Kupiłem pole, muszę wyjść, aby je obejrzeć. Proszę, uważaj mnie za usprawiedliwionego… - Jezus przerywa, żeby pociągnąć łyk wody mineralnej “Świętokrzyska”.
Leżący na ziemi mieszkańcy wsi i okolicy rozmawiają półgębkiem. Zbliżenie na lokalnych pijaczków - Ajmsorrego i Suchego.
- Cholera, wszyscy się do ty polityki pchają, nawet bogi… - mówi Ajmsorry.
- Taa, a nom i tak nic z tego… Jo to wszystko pieprze…Jedzies jutro na jarmak do Łagowa? - pyta Suchy.
- Nie. Łobywatel mnie prosił, żebym mu pomógł jutro gnój wyrzucać z łobory. Dobrze płaci, na wódke się zarobi…
- Drugi rzekł: “Kupiłem pięć par wołów i idę je wypróbować. Proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego”… - mówi Jezus.
Jego słowa słyszą dwie leżące obok siebie kobiety - Sołtysowa (obecna przewodnicząca kółka różańcowego) i stara Jankowska - była przewodnicząca).
- Ale łun mądrze godo… - mówi sołtysowa - Jednak co Bóg to Bóg…
- Jeszcze inny rzekł: “Poślubiłem żonę i dlatego nie mogę przyjść…”- ciągnie Jezus.
- A gadajo, że to łoszust… - wtrąca stara Jankowska. - Jo tam w niego wierze! Tyle się modliłam, żeby znowu przyszedł na ziemie i zrobił porządek z tymi wszystkimi łoszustami. I przyszedł. Zobocys, znowu wszystkich porozstawia po kątach!
- Wtedy rozgniewany gospodarz nakazał słudze: “Wyjdź co prędzej na ulice i zaułki miasta i wprowadź tu ubogich, ułomnych, niewidomych i chromych. Sługa oznajmił: Panie stało się jak rozkazałeś, a jeszcze jest miejsce”. Na to pan rzekł do sługi: Wyjdź na drogi i między opłotki i zmuszaj ludzi do wejścia, aby mój dom był zapełniony. Albowiem powiadam wam: Żaden z owych ludzi, którzy byli zaproszeni, nie skosztuje mojej uczty… - Jezus przeciera ręką czoło zroszone potem.
- Eee, jakby mnie kto zaprosił na impreze, to bym sie nie wymowioł… - mówi Suchy. - Ale my ostatnio z Bodziem popili… Potem przez dwa dni zem rzygoł…
- Aleśta chuje, żeśta mnie nie zaprosiły… - oburza się Ajmsorry.
- Ciekawe, cy to naprowde Jezus… - zastanawia się Suchy.
- A bo jo ci wim? - Ajmsorry jest sceptyczny. - Na łobrazkach, co to wiso w chałupach, niby taki som, ale bo to wiadomo… Tyle jest tero tych pierdolonych przebirańców… Baby za chłopów się przebirajo, chłopy za babów, bogi za polityków… To nie na moją głowinę…
Na twarzy Suchego pojawia się chytry uśmiech.
- Jak jes bogiem, to niech robi cud… - mówi syn sołtysowej.
- Właśnie, niech cud zrobi…Ino jaki? - pyta Ajmsorry.
- Tamten Jezus z Biblii, łuzdrowioł? - odpowiada Suchy po chwili namysłu. - Jak to jes tyn som, to niech łuzdrowi mojego kulosa, co zem se go w wojsku przestrzelił, jak zem łudawoł wariata… Właśnie! - Podnosi się z ziemi, ale wtedy Ajmsorry go powstrzymuje.
- Ale ty ześ głupi! Przecie jak cie tyn pierun łuzdrowi, to ci rento inwalidzko zabiero!
Suchy nie należy do najbystrzejszych mieszkańców Świętokrzyskiego, ale w końcu słowa kolegi docierają do niego.
- Nie docekanie jego! - stwierdza. - Niech się bogi z politykami same za łby biero, nom nic do tego…
Tagi: Przedsmak, Zbigniew Masternak
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Niedoczytania.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
wspaniale zdjecie, w drugiej dloni powinien jeszcze trzymac pistolet. nasz agent zero zero siedem.
Filmowość tej noweli ma polegać, jak rozumiem, na “zbliżeniach na lokalnych pijaczków”, a jedną z zalet tej powieści ma być, jak rozumiem, brak “odniesień do bieżących wydarzeń w sferze publicznej”. Dobrze rozumiem?
Chłopaki, przyznajcie się, że mu zazdrościcie, bo jest zniewalająco przystojny.
łochocho, jokie to zobowne
a miało być?
sory tato zbigniewa masternaka, ale wygląda, jakby próbowało.
@johnson & baby
zbyszek zawsze przejawiał tendencje do brylowania
bryluje ale bez napinania. niektórym tego brakuje.
zapowiedź na haarcie tydzień czy dwa temu była bardziej zachęcająca niż ten fragment, który chyba miał za zadanie zachęcić bardziej.
Kiepskie toto, a pomysł z Jezusem powracającym do współczesnosci już był, ale w postaci filmu. Jak już powtarzać taki pomysł, to przynajmniej na wyższym poziomie a nie na żenującym. Piszę o przeczytanym fragmencie, bo reszta może być i dziełem, ale nie znam tej reszty. Amen.
…”Moim celem jest stworzenie obrazu współczesnego Polaka - mówił Zbigniew Masternak podczas spotkania autorskiego. Twierdzi, że opisując swoją biografię, uda mu się ten portret stworzyć…
Miałam już okazję przeczytać tą książkę - rewelacja!