[Rec:]

niedoczytania: Latest post
grafa: Łukasz Libiszewski

Nic do potęgi szóstej, czyli o nadejściu nowej literatury

Na samym początku muszę się przyznać do jednej rzeczy, muszę się przyznać, bo moje krytyczno-literackie sumienie nie da mi później zasnąć. Otóż napiszę tutaj o książce, której nie przeczytałem w całości, napiszę o “Nie uderzy żaden piorun” Dominiki Ożarowskiej, a napiszę tylko dlatego, żeby ostrzec czytelnika przed tą powieścią. Te 409 (słownie: czterysta dziewięć) stron wydane chyba tylko po to, żeby pokazać, że taką książkę też można napisać i że ktoś później jeszcze to opublikuje. Albowiem “Nie uderzy żaden piorun” to arcydzieło, jedno z tych arcydzieł, których nie było mi dane przeczytać w całości.

“Nie uderzy żaden piorun” zaliczyć należy do literatury nic, literatury napisanej, bo napisanej, nie-literatury. Ostatnim reprezentantem tego gatunku była powieść Jasia Kapeli “Stosunek seksualny nie istnieje”. Kapela potrafił być dowcipny, a i dialog mu wyszedł nieraz całkiem zgrabny, Ożarowskiej co prawda też się to czasem udaje, udaje się jej jednak tylko dwa czy trzy razy. Ale tak zazwyczaj piszą recenzenci, kiedy już w ogóle nie mają o czym pisać. Zdarza się też wtedy, że na książkę są za głupi lub też dany tytuł nic innego (np. oprócz płynnego posługiwania się językiem, w którym został stworzony) sobą nie reprezentuje. Niżej podpisany znalazł się w momencie, w którym cisną mu się na klawiaturę najgorsze słowa, słowa takie jak jałowość czy wtórność, ale nawet one nie oddadzą wartości arcydzieła, jakim jest “Nie uderzy żaden piorun”. Niżej podpisany przyznaje się więc, że nie ma o czym pisać i że jest stanowczo za głupi na powieść Ożarowskiej.

Niech za dowód posłuży tu fakt, że swoją lekturę powieści Ożarowskiej przerwałem w połowie. Po kilku godzinach tknięty jednak jakimś impulsem (niech będzie, że to sumienie krytyczno-literackie) przeczytałem dwa ostatnie rozdziały. I tu muszę Dominikę Ożarowską pochwalić. Od dawna bowiem podczas lektury nie byłem tak uparty, nie byłem tak pełen nadziei, że coś się w tej historii musi PRZECIEŻ wydarzyć…

Ale dlaczego nie powiem wreszcie, że debiutancka powieść Ożarowskiej to pomyłka i że szkoda by mi było na nią nawet trzech złotych na wyprzedaży? Dlaczego nie postawię w tym momencie kropki i tym negatywnym akcentem nie zakończę swojego tekstu? Przeraża mnie bowiem myśl, że Ożarowska pisząc “Nie uderzy żaden piorun”, była świadoma swoich wypocin. Od początku do końca wiedziała: “Nie wyjdzie mi nic lepszego. Piszę o niczym, snuję narrację przez kolejne imprezy, wycieczki szkolne, kace i kłótnie z rodzicami. I tyle. I to jest wartość tej powieści.” Dlatego też, jeśli już czytelnik się zdecyduje zajrzeć do tej książki, niech pamięta: mdłe wypowiedzi głównej bohaterki trzeba brać jak najbardziej serio, trzeba je czytać głośno i wyraźnie, i nie mieć względem tej powieści żadnych oczekiwań, bo i tak w końcu okaże się, że: “Nie przyjebał jednak żaden piorun. Nie zstąpili aniołowie.” Oczywiście można by z tego materiału zrobić kolejny manifest typu “Osiem cztery” Mirosława Nahacza (aż się o to prosi) i oczywiście można by te czterysta dziewięć stron traktować jako opis pokolenia 89′ i młodszego, ale po co - tego do tej pory niżej podpisany nie wie.

Dlatego pragnę ogłosić, zakomunikować, wykrzyczeć: od chwili ukazania się “Nie uderzy żaden piorun” literatura to kac, to chipsy na dywanie, to wizje po kilkunastu tabletkach akodinu, to ciągnące się do świtu nudne imprezy, to oglądanie “King Konga” do piątej rano, to nic podniesione do potęgi szóstej i wreszcie - nic świadome swojej bezwartościowości. Dominika Ożarowska stworzyła arcydzieło!

Dominika Ożarowska, Nie uderzy żaden piorun, Kraków 2010.

Tagi: ,

Podobne artykuły

Dyskusja

12 Komentarze/y do tekstu pt. “Nic do potęgi szóstej, czyli o nadejściu nowej literatury”

  1. Kurczę. Panie Topolski. Zachęcił żeś mnie Pan do przeczytania owej powiastki co nie miara. Już zapłacone, zamówione, a ja - wytrawny czytelnik absurdu i nicości zacieram z niecierpliwością ręce. Mniam, zapowiada się wybitna uczta. Tyle trąbiom, tyle gadajom, tyle recenzujom i dywagujom, że coś w tym być musi. Czy to arcydzieło, czy też to jeno kloc wymagający publicznego upupienia i zlinczowania rodem z wieków średnich, to jedno trzeba przyznać - wyrobiono książeczce świetną reklamę.

    Jacek Orlicz | 2 kwiecień, 2010, 11:22 | 83.20.63.211
  2. coraz bardziej jestem zaintrygowany tą książką… :)

    marcinpietraszek.blogspot.com | 2 kwiecień, 2010, 11:23 | 79.191.46.59
  3. no dobra - nie wytrzymałem. zamówiłem :]

    marcinpietraszek.blogspot.com | 2 kwiecień, 2010, 11:37 | 79.191.46.59
  4. -> marcinpietraszek: Wolisz się rozczarować na własny koszt, nie na cudzy.

    To, co Maciek słusznie zauważył, książka by nie istniała, by była małym nic, gdyby nie to, że to nic zostało podniesione do potęgi szóstej. Wielkie hasła, małe treści lepiej się sprzedają niż odwrotnie.

    Mr. G. | 2 kwiecień, 2010, 12:11 | 77.255.106.41
  5. czytałem także pozytywną recenzję na stronie ‘krytyki politycznej’ - podejrzewam więc, że ta książka nie jest tak jednoznacznie zła…

    a NIC podniesione do piątej potęgi możemy oglądać codziennie, choćby w tv - jeśli autorce udało się to WIELKIE NIC przetrawić literacko, chcę to przeczytać. a jeśli się nie udało, też przekonam się o tym osobiście.

    marcinpietraszek.blogspot.com | 2 kwiecień, 2010, 12:25 | 79.191.46.59
  6. Pewnie, przeczytaj, w tym stwierdzeniu bardziej chodziło mi o to, że każdy chce to po swojemu osądzić, ale z drugiej strony byś nie miał takiego pragnienia, gdyby wokół tej książki nie powstał taki szum, w czym też jest nasza, niedo, zasługa.

    Tak, tę pozytywną recenzję napisał Kapela, który krytykując książkę Ożarowskiej, pojechałby po swoim Stosunku i tej całej autokreacji wokół i w środku swego dziełka, więc akurat nie dziwię się tej recenzji.

    Mr. G. | 2 kwiecień, 2010, 12:51 | 77.255.106.41
  7. dzięki za ostrzeżenie. nie sięgnę.

    przemek łośko | 2 kwiecień, 2010, 13:01 | 83.25.59.231
  8. To parcie na pisanie pokoleniowe mnie przeraża, zwłaszcza, że obecnie tzw. zmiany pokoleń - następują błyskawicznie - kwestia mocy obliczeniowej procesora, nowego programy typu you can….

    Niecierpliwie czekam na manifest “pokolenia” 92 pt: “samonaprowadzający się dziadek do orzechów”

    Powieść o młodym wynalazcy, który spełnia swoje marzenia dzięki samodyscyplinie i samozaparciu.

    Brewynsky | 2 kwiecień, 2010, 15:50 | 89.76.67.6
  9. Widzę, że mój komentarz czeka na - jak zapewnia serwis - “moderacje”. Podpowiadam, że powinno być na “moderacjĘ”. Ę, ę, ę. mosterdzieju ;)

    Dla pewności skopiowałem go i w chwili usunięcia umieszczę na rynsztoku. Śmiało zatem możesz ciąć, Cenzorze ;)

    przemek łośko | 2 kwiecień, 2010, 17:18 | 83.25.59.231
  10. Przemku, od wczoraj wprowadziliśmy nowe zasady moderowania komentarzy, te zasady możesz przeczytać pod napisem DODAJ KOMENTARZ. Chcemy, żeby na Niedoczytania nie było bałaganu, więc wszystko, co nie jest zgodne z tymi zasadami, moderujemy. I nie będziemy dyskutować nad celowością moderacji. Oczywiście, jeżeli masz taką potrzebę, możesz swojego komenta w całości zamieścić na rynsztoku, to przecież już nie jest nasza sprawa.

    Mr. G. | 2 kwiecień, 2010, 17:33 | 77.255.106.41
  11. Mój drogi, moderacja tego akurat komentarza kończy nasze stosunki towarzyskie. Resztę przeczytasz na rynsztok.pl - nie będę tolerować tego typu cenzury. Tymczasem żegnam ;)

    przemek łośko | 2 kwiecień, 2010, 17:43 | 83.25.59.231
  12. Cieszy mnie ta opinia niebywale. Nie dlatego, że nie kibicuje nowej fali ale dlatego, że już po fragmentach uznałam za kicz tę pseudo powiastkę. Widac nie jestem osamotniona ufff

    M. | 3 kwiecień, 2010, 20:19 | 109.243.79.145

Dodaj komentarz

Uwaga! Redakcja zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy spamerskich, trollerskich, obraźliwych, niezwiązanych z tematyką artykułu oraz mądrych inaczej.


Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Niedoczytania.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

  • Sonda

    • Plebiscyt cukierniany 2009

      • Tomasz Piątek "Morderstwo w La Scali" (18.0%, 105 Votes)
      • Janusz Rudnicki "Śmierć czeskiego psa" (17.0%, 99 Votes)
      • Juliusz Strachota "Cień pod blokiem Mirona Białoszewskiego" (14.0%, 82 Votes)
      • Andrzej Stasiuk "Taksim" (11.0%, 67 Votes)
      • Jacek Dukaj "Wroniec" (8.0%, 47 Votes)
      • Olga Tokarczuk "Prowadź swój pług przez kości umarłych" (7.0%, 44 Votes)
      • Jerzy Franczak "Nieludzka komedia" (5.0%, 30 Votes)
      • Michał Witkowski "Margot" (5.0%, 28 Votes)
      • Mirosław Nahacz "Niezwykłe przygody Roberta Robura" (4.0%, 21 Votes)
      • Piotr Paziński "Pensjonat" (3.0%, 15 Votes)
      • Łukasz Orbitowski "Święty Wrocław" (2.0%, 13 Votes)
      • Maciej Malicki "Ostatnia" (2.0%, 12 Votes)
      • Agnieszka Drotkiewicz "Teraz" (2.0%, 11 Votes)
      • Hubert Klimko-Dobrzaniecki "Rzeczy pierwsze" (1.0%, 8 Votes)
      • Jerzy Sosnowski "Instalacja Idziego" (1.0%, 7 Votes)

      Głosowało: 589

      Loading ... Loading ...
  • Cytat dnia

    Linia ta zaczyna się przy ulicy Grodzkiej i potem skosem przebiega przez Rynek. To oczywiście duże uproszczenie, ale rzeczywiście zdarzyło mi się, że pewien krakowski poeta na moją propozycję kontynuowania ciekawego spotkania w Prowincji powiedział “Moja noga tam nie postanie”. To są oczywiście jakieś środowiskowe rzeczy i animozje, ale ci, którzy bywają po tamtej stronie [...]

    O tym piszemy: