Od redakcji: Od przyszłego tygodnia na niedoczytania pojawi się nowy cykl “Napiętrze”. Trzy postaci (Maciej Topolski, Józef Kerlat oraz Marcin Kott, miała być też Ewelina Kuryłek - ale ona w końcu z tego pomysłu zrezygnowała), co trzy tygodnie (we czwartek), zbierają się w jednym miejscu, kawiarni czy restauracji, i z braku lepszego zajęcia (albo dlatego, że to jest ich jedyne zajęcie) piją herbatę lub kawę i dyskutują o literaturze. Myśli trzech niesfornych młodzieńców zilustruje Joanna Pyra, ilustratorka znana wielbicielom Stripteasu. Niedoczytania zaprasza do lektury.
W pierwszym odcinku będzie rozmowa o “Wrońcu” Jacka Dukaja.
Wstęp do Napiętrza
“Bo przyrodzonym uczuciem krytyki jest głód; jest ona wiecznym dzieckiem, które domaga się cudów, a potem każdy cud psuje złośliwie i tę robotę destrukcyjną podaje ironicznie jako twór własny.”
Karol Irzykowski, “Słowo i czyn”
Maciej Topolski: A my głodni, bo młodzi, a młodym, wiadomo, dużo trzeba.
Józef Kerlat: Czasem jeden będzie bardziej głodny.
Marcin Kott: A drugi mniej i będzie niemiły.
Maciej Topolski: Względem innych, oczywiście. Więc lepiej nie podchodzić.
Józef Kerlat: Czasem ktoś się spóźni.
Maciej Topolski: I przez jakiś czas będziemy gadać tylko we dwóch.
Józef Kerlat: Innym razem dwóch się spóźni.
Maciej Topolski: I będę gadał tylko ja.
Marcin Kott: Albo ja.
Józef Kerlat: W którymś jednak momencie będziemy wszyscy.
Marcin Kott: Na pewno - tak to sobie jednego wieczoru wydumaliśmy.
Maciej Topolski: Nasze gadanie będziemy nagrywać albo spisywać, albo wymieniać się nim (tym gadaniem) przez Internet - kiedy wszyscy się spóźnimy i będzie marudzić tylko stolik w kawiarni albo mniej lub bardziej ładna kelnereczka w którejś z restauracji. Że obiecywali przyjść, a nie przyszli.
Marcin Kott: Młodzi, przystojni i głodni.
Maciej Topolski: Którzy zawsze o książkach albo wokół książek.
Marcin Kott: Chociaż mogliby o restauracjach krakowskich, lubelskich, warszawskich i podawanym tam jedzeniu.
Marcin Kott: Mogliby.
Józef Kerlat: A ktoś powiedział, że nie możemy wspomnieć o tym, co jemy lub pijemy? Przy okazji.
Marcin Kott: Tak przy okazji? W trakcie?
Maciej Topolski: Albo pod wpływem czego jesteśmy? Moim zdaniem bardzo dobry pomysł, Kerlacie.
Marcin Kott: W każdym bądź razie różnie się może zdarzyć. Prawda?
Maciej Topolski: Prawda, bo w różnym też stanie możemy być. Ostrzegam. Jakby co. Na przyszłość.
Józef Kerlat: Co do cytatów - zaznaczam (słychać mnie tam?), że ten tutaj cytat z Irzykowskiego jest ostatni; inni mają aż za dużo cytatów przed tekstami.
Maciej Topolski: Ja wiem, ja słyszę, Józek, o co ci chodzi -
Józef Kerlat: Książki będziemy wybierać metodą tajnego (Wam, Czytelnikom) głosowania.
Maciej Topolski: Jak widać aż tak głodni nie jesteśmy, żeby wybierać, co popadnie i co podleci.
Marcin Kott: W każdym bądź razie będziemy wybierać ostrożnie.
Józef Kerlat:I gniotami, jak inni, nie będziemy się zajmować.
Maciej Topolski: Patrzysz cały czas na mnie, Kerlat.
Józef Kerlat: Oj, tylko tak mówiłem, ogólnie.
Marcin Kott: A skąd tytuł się wziął? To ważne, to trzeba powiedzieć we “Wstępie”.
Maciej Topolski: Chciałeś chyba powiedzieć we “Wstępie”, który powinno pisać się już po wszystkim, bo później wychodzi, że zamiast o książkach, to o kelnerkach gadamy i ich, za przeproszeniem, konstrukcji.
Marcin Kott: Skąd tytuł się wziął? Maciek, słyszysz mnie?
Józef Kerlat: I później wychodzą dziwaczne prozy poetyckie.
Maciej Topolski: -
Józef Kerlat: Tytuł wziął się stąd, że Maciej siedział w jednej kawiarni, na piętrze, gapił się na ludzi i wymyślił.
Maciej Topolski: Że “Napiętrze”. A jako że wy nie wymyśliliście nic lepszego, to przeszło i zostało. I sobie tu teraz siedzimy.
Józef Kerlat: I nie obiecujemy, że będzie tu zawsze tak miło.
Marcin Kott: Co racja to racja.
Maciej Topolski: Że nie zdarzy się tu jakieś pach-pach po twarzy, przez stolik. Bo się zdarzyć może, Józek.
Józef Kerlat: Pewnie i wyjdziesz stąd z -
Marcin Kott: Z podartą książką stąd wyjdzie. Z niczym innym.
Maciej Topolski: Się jeszcze zobaczy z czym.
Józef Kerlat: Ale miało być o książkach, a jak zwykle wyszło o kawie i kelnerkach -
Maciej Topolski: Miał być też manifest, pod którym wszyscy byśmy się podpisali.
Józef Kerlat: Specjalnie w tym celu kupionym piórem.
Maciej Topolski: Ale jako że każdy z nas kieruje się czym innym i inne samochody lubi (albo ich nie lubi wcale), postanowiliśmy z manifestu zrezygnować i ograniczyć się do zapowiedzenia swoich osób i słów swoich.
Marcin Kott: A także podziękować za główny zarys cyklu Ewelinie Kuryłek, której pięknie się w tym momencie wszyscy trzej kłaniamy.
Józef Kerlat: Pewnie.
Maciej Topolski: Okej.
Marcin Kott: Czapki z głów, panowie.
Maciej Topolski: Kłaniamy się - i zapraszamy do lektury.
Tagi: Napiętrze
Plebiscyt cukierniany 2009
Głosowało: 589
Linia ta zaczyna się przy ulicy Grodzkiej i potem skosem przebiega przez Rynek. To oczywiście duże uproszczenie, ale rzeczywiście zdarzyło mi się, że pewien krakowski poeta na moją propozycję kontynuowania ciekawego spotkania w Prowincji powiedział “Moja noga tam nie postanie”. To są oczywiście jakieś środowiskowe rzeczy i animozje, ale ci, którzy bywają po tamtej stronie [...]
Dyskusja
Brak komentarzy do tekstu pt. “Nowy cykl “Napiętrze” - czyli Dekameron niedoczytania”
Dodaj komentarz
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Niedoczytania.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.