Nieobca

niedoczytania: Latest post

Pamięci Anny Świrszczyńskiej (07.02.1909 - 30.09.1984)

Idę
przez dolinę ciemnego szlochu,
przez potężne krajobrazy rozpaczy.
Wołam umarłych i żywych,
dźwigają się,
żywi podobni umarłym, tak bez siły,
umarli podobni żywym, tak groźni.
Nie umieją mówić, nie mają
twarzy. Ja jestem
ich twarzą, płonącym językiem
ich gardła.
Anna Świrszczyńska “Pamięci >>Che<< Guevary"

Nikomu ze Świrszczyńską nie po drodze, jest “zbyt krakowska dla Warszawy, a dla Krakowa zbyt warszawska”
Nikt już nie mówi w imieniu Anny Świrszczyńskiej. Ponad 10 lat temu Czesław Miłosz próbował, ale ten jeden z najszlachetniejszych incydentów w jego literackim życiu, wywoławszy małe zamieszanie, nie odbił się długobrzmiącym echem. A to właśnie dzisiaj przypada 25 rocznica śmierci tej poetki, moim zdaniem, niewątpliwie najmocniejszej i najbardziej oryginalnej polskiej poetki XX wieku. Zaś rok 2009 jest rokiem setnej rocznicy urodzin Świrszczyńskiej, którego nikt nie obchodzi. Nikomu ze Świrszczyńską nie po drodze, jest “zbyt krakowska dla Warszawy, a dla Krakowa zbyt warszawska”, by sparafrazować współczesną autorkę, która w pop-świecie kontynuuje cielesny wydźwięk dzieła autorki Jestem baba.

Trudności mają z nią współcześni propagatorzy literatury zaangażowanej, co dziwi, bo sentyment poezji Świrszczyńskiej jest zasadniczo lewicowy, wynika z dotkliwie przeżytego utożsamienia się z cierpiącymi.
Świrszczyńska nie jest zupełnie zapomniana, jej wiersze pojawiają się w podręcznikach, antologiach, wyborach. Niestety jest zbyt radykalna, żeby nasza ojczyzna przygarnęła ją jako swoją rzeczniczkę, przyznała jej należne pierwsze miejsce w kanonie, jakie siłą Nagrody Nobla przejęła Wisława Szymborska, której dojrzały chłód jest żywiołem naszemu “duchowi” z gruntu obcym. Świrszczyńska w swoim późnym rozkwicie jest gorąca, ekstatyczna, bezkompromisowa. Współczesnym feministkom z nią nie po drodze, dla nich Świrszczyńska jest “archaiczną esencjalistką”. Trudności mają z nią współcześni propagatorzy literatury zaangażowanej, co dziwi, bo sentyment poezji Świrszczyńskiej jest zasadniczo lewicowy, wynika z dotkliwie przeżytego utożsamienia się z cierpiącymi (ale nie leży ona na Cmentarzu Rakowickim w Alej Zasłużonych, bo wybrała tę stronę zakładu metafizycznego, po której mamy wiatyk). Nieobecność Świrszczyńskiej w licznych zaangażowanych dyskursach o literaturze naprawę zaskakuje, bo ta poetka w formie doskonałej zapowiadała ruchy, które dotarły do Polski dopiero po upadku komunizmu.

Być może kluczem do nieobecności jest pasja pulsująca w poezji Świrszczyńskiej, której ta niezwykle świadoma literacko autorka nadała formę doskonałą. Miłosz, zgodnie ze swoim konikiem, pragnął uczynić z niej manichejską poetkę. I rzeczywiście, Świrszczyńska jest poetką ciała, nawet w wierszach o Powstaniu Warszawskim z Budowałam barykadę, ale jej relacje z ciałem są znacznie bardziej skomplikowane i znacznie bardziej współczesne. Wypowiada ona schizoidalny stosunek wobec ciała, który nigdy nie pozwala na całkowite ucieleśnienie, a jednocześnie śpiewa jego pieśń. Nieodrobiona lekcja Świrszczyńskiej przydałaby się i feministkom, i lewicującej młodzieży, która z portretu potwora “Che” Guevary czyni sobie laicki medalik. Świrszczyńska, wiedziała, pisząc wiersz ku jego pamięci, że Legenda pożera i tratuje swoich niewolników. Ona sama zrobiła wszystko, co w swojej mocy, żeby się wyzwolić, mówiła hardo: “nie będę niewolnicą żadnej miłości”. Pamięć takiej poetki musi być zaraźliwa, wirus pulsacji niech przeniesie się z wierszy i pobudza czytelników do innego życia, do innego pisania. Ale muszą się przed nią także otworzyć bramy instytucji, żeby ten przedwczesny światopogląd mógł wpływać, rozwijać się i znajdować swoich kontynuatorów. Nie stanie się to z pewnością z dnia na dzień, ale uczyńmy ten dzień nie dniem nudnej zadumy, tylko pierwszym dniem nowego życia pośmiertnego Anny Świrszczyńskiej.

Tagi:

Podobne artykuły

  • Brak artykułów o podobnej tematyce

Dyskusja

3 Komentarze/y do tekstu pt. “Pamięci Anny Świrszczyńskiej (07.02.1909 - 30.09.1984)”

  1. Bardzo dziękuję za ten wpis. O tym samym przed chwila myślałam, że 100 rocznica jej urodzin przeszła bez echa. Właśnie zapaliłam za Świrszczyńską świecę. Jutro święto zmarłych - mam wrażenie, że przyszła dziś do mnie o coś się upomnieć, więc wrzuciłam w google jej nazwisko i znalazłam Twój tekst. Ja o tej kongenialnej poetce napisałam jakieś 14 lat temu magisterkę u Chwina. Potem chciałam doktorat o jej korespondencji. Potrzebna była mi pomoc córki AŚ. Jej adres dostałam od Miłosza, napisałam, ale nigdy nie odpowiedziała i tak się rozeszły moje ze Świrszczyńską drogi. Bardzo żałuję, że nie byłam bardziej wytrwała - wtedy nie było internetu itp, tym niemniej szkoda. Marzy mi się jej biografia. To była niezwykła kobieta. Pozdrawiam serdecznie z Gdańska, dla którego Świrszczyńska jest wprost idealna:))

    Roksana | 1 listopad, 2009, 0:50 | 87.207.236.114
  2. Roksano,

    znowu musimy się zdać na przypadek: jeżeli znowu tu zajrzysz, NAPISZ PROSZę - chyba jeszcze raz, bo teraz właśnie spojrzałem do skrzynki, bo sobie przypomniałem, że kilka-naście dni temu przyszedł list - ale ze zbyt mało spersonalizowanym tematem i od “Roksany” (sama rozumiesz, jakie “Roksany” czasem piszą na spam - bo tam też gmail odfiltrował Twój list - właśnie dlatego, że temat maila był typowo spamowym tematem), więc skasowałem go wraz z innym spamem. Ludmiłę Adamską-Orłowską (dla mnie po prostu - Ludkę - bo się przyjaźnimy:) znam od 2004 roku, kiedy zorganizowałem spotkanie z nią z okazji 20. rocznicy śmierci Jej matki - a Twój wpis zobaczyłem też całkiem przypadkowo, szukając linka do tego mojego tekstu, bo umieszczam go w swoim eseju. Mam wielką nadzieję, że jeszcze raz tu zajrzysz i jeszcze raz napiszesz, a wtedy na pewno Ci pomogę. I pomożemy Świrszczyńskiej dotrzeć do kobiet, mężczyzn, ludzi, do których bez problemów mogłaby przemówić (mam takie doświadczenie, że wiele dziewczyn nie mających nic wspólnego z poezją, którym polecałem Świrszczyńską, bardzo ją polubiły).

    Piotr Mierzwa | 30 lipiec, 2010, 16:58 | 91.90.180.91
  3. Aha, mój mail to piotrsmierzwa@gmail.com - jak może już wiesz. Czekam, gotowy pomóc, spotkać się, porozmawiać o Swir.

    Piotr Mierzwa | 4 sierpień, 2010, 17:40 | 194.181.135.206

Dodaj komentarz

Uwaga! Redakcja zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy spamerskich, trollerskich, obraźliwych, niezwiązanych z tematyką artykułu oraz mądrych inaczej.


Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Niedoczytania.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

  • Sonda

    • Plebiscyt cukierniany 2009

      • Tomasz Piątek "Morderstwo w La Scali" (18.0%, 105 Votes)
      • Janusz Rudnicki "Śmierć czeskiego psa" (17.0%, 99 Votes)
      • Juliusz Strachota "Cień pod blokiem Mirona Białoszewskiego" (14.0%, 82 Votes)
      • Andrzej Stasiuk "Taksim" (11.0%, 67 Votes)
      • Jacek Dukaj "Wroniec" (8.0%, 47 Votes)
      • Olga Tokarczuk "Prowadź swój pług przez kości umarłych" (7.0%, 44 Votes)
      • Jerzy Franczak "Nieludzka komedia" (5.0%, 30 Votes)
      • Michał Witkowski "Margot" (5.0%, 28 Votes)
      • Mirosław Nahacz "Niezwykłe przygody Roberta Robura" (4.0%, 21 Votes)
      • Piotr Paziński "Pensjonat" (3.0%, 15 Votes)
      • Łukasz Orbitowski "Święty Wrocław" (2.0%, 13 Votes)
      • Maciej Malicki "Ostatnia" (2.0%, 12 Votes)
      • Agnieszka Drotkiewicz "Teraz" (2.0%, 11 Votes)
      • Hubert Klimko-Dobrzaniecki "Rzeczy pierwsze" (1.0%, 8 Votes)
      • Jerzy Sosnowski "Instalacja Idziego" (1.0%, 7 Votes)

      Głosowało: 589

      Loading ... Loading ...
  • Cytat dnia

    Linia ta zaczyna się przy ulicy Grodzkiej i potem skosem przebiega przez Rynek. To oczywiście duże uproszczenie, ale rzeczywiście zdarzyło mi się, że pewien krakowski poeta na moją propozycję kontynuowania ciekawego spotkania w Prowincji powiedział “Moja noga tam nie postanie”. To są oczywiście jakieś środowiskowe rzeczy i animozje, ale ci, którzy bywają po tamtej stronie [...]

    O tym piszemy: