3 września w “Dzienniku” pojawił się tekst Justyny Sobolewskiej pt. “Literatura specjalnej troski”, w którym pojawia się zarzut, że krytycy stosują taryfę ulgową w stosunku do polskich książek. Tekst ten odbił się lekką czkawką w świecie krytyczno-literackim, co niedługo zrelacjonujemy. Natomiast chcielibyśmy przyjrzeć się ciekawej wymianie zdań, która nastąpiła pod tekstem Sobolewskiej na stronie internetowej dziennik.pl. Użytkownik o pseudonimie “zbigniew masternak”, napisał:
Pani Justyno, za mało Pani czyta, albo jak większość tzw. polskich krytyków - po prostu kartkuje książki. Przyznał mi sie keidys do tego jeden z Panów redaktorów zajmujących sie literaturą w TVP Kultura. No to z czym do ludzi, Pani Justyno. Proszę przeczytac moje ksiązki - np. “Niech żyje wolność”(w przyszłym roku sfilmuje ją jako “Księstwo” zapewne znany Pani reżyser Andrzej Barański) albo “Scyzoryk”(pierwszy rodział książki został sfilmowany w 2005 roku jako “Stacja Mirsk” prze. R. Wrzoska). Dlaczego Pani pisze takie brednie?
Kilka wpisów dalej pojawił się komentarz, którego autorem był inny użytkownik o pseudonimie “Masternak prawdziwy”. Wyjaśnił on, że to on jest prawdziwym Zbigniewem Masternakiem:
Ależ ja nie mam nic do Pani Sobolewskiej! To świetna recenzentka, podobnie jak M. Miecznicka! Ktoś się podszywa pod moje nazwisko! I krytykuje krytyków, żeby ich ze mna skłócić!
Postanowiliśmy zapytać samego zainteresowanego, co jest prawdą a co nie jest i co w ogóle myśli o tekście i o literaturze specjalnej troski.
1. Czy w ogóle wypowiadałeś się pod tekstem Justyny Sobolewskiej? Jeżeli tak, to która wypowiedź jest Twoja, ta pierwsza czy druga?
Prawdziwa wypowiedź to ta druga - już parę razy na różnych forach ktoś sie podszył pod moje nazwisko i komentuje w moim imieniu różne rzeczy, co często prowadzi do dużych nieporozumień.
2. Co myślisz o tym artykule, czy naprawdę polska literatura jest specjalnej troski?
Tekst nie jest najlepszy - za dużo w nim ogólników. To wcale nie prawda, że w Polsce nie ma dobrej literatury - w ostatnich latach ukazało się sporo dobrych powieści (Sosnowski, Tuli, Witkowski). Problem, w tym, że “warszawka” uczepiła sie lansowania kilku przeciętnych pisarzy jak Pilch, Stasiuk czy Gretkowska i spodziewają sie po nich bóg wie czego. Są to pisarze, którzy już powyżej tego, co dotąd zrobili, nie podskoczą. A dodajmy - nie jest to poziom najwyższy. I to chyba tu jest problem - jeżeli oni mają tworzyć obraz polskiej prozy, no to rzeczywiście nie jest najlepiej.
Gdybym był krytykiem, bardziej obserwowałbym młodych. Pojawiło się kilka ciekawych postaci, które mają cos do powiedzenia. Witkowski, Dehnel, Masłowska, że o swojej nieskromnej osobie nie wspomnę - wszyscy robimy coś własnego, co może być wizytówką polskiej prozy. Pracuję nad cyklem powieściowym, jakiego nie było w polskiej literaturze. “Księstwo” liczy już trzy wydane tomy (”Chmurołap” 2006, “Niech żyje wolność” 2006, “Scyzoryk” 2008), oraz dwa tomy czekające na druk: “Jezus na prezydenta!/Transfer” oraz “Nowe niebo, nowa ziemia”, które ukażą się w przyszłym roku. Książki nieźle sie sprzedają, skoro moje wydawnictwo - Zysk i S-ka ciągle chce je publikować. Na 2010 rok przygotowuje nawet wydanie zbiorowe wszystkich pięciu tomów jako “Ksiestwo. Pięcioksiag młodzieńczy”. Książki te są chętnie filmowane. Na podstawie “Księstwa” powstały juz dwa filmy - “Wiazanka” (2003, reż. Cezary Fila - na podstawie jednego rozdziału “Niech żyje wolność”), oraz “Stacja Mirsk”(2005, reż. Robert Wrzosek - na podstawie pierwszego rozdziału “Scyzoryka”). Wiosną przyszłego roku powstanie film Andrzeja Barańskiego “Księstwo” na podstawie “Niech żyje wolność”. W wakacje przyszłego roku powstanie film “Transfer” - na podstawie jednej z mikropowieści składających się na tom czwarty - prawdopodobnie reżyserem filmu będzie Olaf Lubaszenko. Mam mnóstwo spotkań autorskich - w tym roku będzie około trzydzieści. Ale jakoś nie doczekałem sie do tej pory poważniejszego opracowania moich działań literacko - filmowych. uważajcie, krytycy, nadchodzę. I nie pozwolę się przemilczeć.
3. Co sądzisz o krytykach? czy pomagają oni literaturze czy ją rozwalają?
Problem w tym, że zwykle krytyką zajmują się nieudacznicy, którym nie wyszło z literaturą. I wyżywają się bezkarnie na twórcach. Są to impotenci, którzy niby wiedzą, jak to sie robi, ale im nie staje. I to ich frustruje, stąd w ich recenzjach tyle jadu. Ale generalnie wali mnie to - wole robić swoje. A jak będzie mi się chciało posłuchać panegiryków na temat swojej twórczości, to po prostu “wynajmę” kilku krytyków, żeby napisali stosowne opracowania. Niedawno zamarzył mi się powrót do gry w piłkę nożną. Mam dopiero 30 lat, jest ciągle w świetnej formie. Mogę pobiegać za piłką jeszcze kilka lat. Zostałem sponsorem jednego z klubów A-klasowych i występuję tam na pozycji napastnika lub prawego pomocnika.
Tagi: Zbigniew Masternak
Plebiscyt cukierniany 2009
Głosowało: 589
Linia ta zaczyna się przy ulicy Grodzkiej i potem skosem przebiega przez Rynek. To oczywiście duże uproszczenie, ale rzeczywiście zdarzyło mi się, że pewien krakowski poeta na moją propozycję kontynuowania ciekawego spotkania w Prowincji powiedział “Moja noga tam nie postanie”. To są oczywiście jakieś środowiskowe rzeczy i animozje, ale ci, którzy bywają po tamtej stronie [...]
Dyskusja
1 Komentarz do tekstu pt. “Zbigniew Masternak opowiada o literaturze specjalnej troski”
Trackbacks
Dodaj komentarz
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Niedoczytania.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.