Z dniem 1 stycznia 2009 do domeny publicznej przeszła twórczość autorów, którzy umarli w 1938 roku. W polskim prawie autorskim dzieje się tak z utworami, których twórca nie żyje od 70 lat.
Zatem od nowego roku możemy swobodnie dysponować tekstami Brunona Jasieńskiego, dramatami Karola Huberta Rostworowskiego, dziełami Aleksandra Świętochowskiego, książkami językoznawczymi Stanisława Szobera, filozofią Kazimierza Twardowskiego itd. Pełna lista znajduje się tutaj.
Przy tej okazji należy wspomnieć o inicjatywie, która pojawiła się w internecie, a mianowicie o Koalicji Otwartej Edukacji (www.koed.org.pl), której celem jest “budowanie, promocja i aktywizm na rzecz otwartych zasobów edukacyjnych”. Jest to inicjatywa organizacji pozarządowych, które chcą uświadomić społeczeństwo o kulturotwórczej sile wolnej kultury. Założycielami Koalicji są cztery organizację: Fundacja Nowoczesna Polska, Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich, Stowarzyszenie Wikimedia Polska i Interdyscyplinarne Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego Uniwersytetu Warszawskiego/Creative Commons Polska. Jestem pod dużym wrażeniem tego przedsięwzięcia, które w przyszłości może być pozarządowym ciałem opiniotwórczym, z którego zdaniem mogą liczyć się osoby stanowiące prawo w Polsce.
Tagi: domena publiczna, Interdyscyplinarne Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego Uniwersytetu Warszawskiego/Creative Commons Polska, Koalicja Otwartej Edukacji, Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich, Stowarzyszenie Wikimedia Polska
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Niedoczytania.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
Plebiscyt cukierniany 2009
Głosowało: 589
Linia ta zaczyna się przy ulicy Grodzkiej i potem skosem przebiega przez Rynek. To oczywiście duże uproszczenie, ale rzeczywiście zdarzyło mi się, że pewien krakowski poeta na moją propozycję kontynuowania ciekawego spotkania w Prowincji powiedział “Moja noga tam nie postanie”. To są oczywiście jakieś środowiskowe rzeczy i animozje, ale ci, którzy bywają po tamtej stronie [...]
70 lat to stanowczo za długo. Przecież nie sposób dojść, kto dysponuje prawami autorskimi osoby zmarłej np. w czasie wojny, a jeśli już się do tego jakimś cudem dojdzie, to jak taką osobę znaleźć?
Ciekawi mnie właśnie jakimi kryteriami się ustawodawca kierował, że wyznaczył okres 70 lat. Dlaczego nie 60, a może 80? Z tego co się orientuje to w niektórych krajach okres ten wynosi 50 lat.
Mogli już zaokrąglić na 100:)