biały niedźwiedź polarny stoi przy klatce schodowej obok wejścia do bloku obok klatki schodowej jakby z boku jakby ukryty za murkiem choć widać go wyraźnie i on się wcale za ten murek nie chowa choć mógłby wciąż drepcze w miejscu przebiera łapami jak byk widać że jest wkurzony a zarazem niezdecydowany po chwili widzę go z góry jakbym nad nim leciał jego czarny pysk i biała sierść to zapamiętuję
Nie będziemy pewnie oryginalni, jak stwierdzimy, że święta kojarzą się nam ze straszliwym obżarstwem, a po takim obżarstwie mogą się co niektórym śnić nieładne rzeczy. Prezentujemy Wam zbiór 10 świątecznych snów, owoc najdzikszych świątecznych orgii - zebrany i zredagowany zręcznie przez Joannę Herman (Joanna dołączyła także własny sen). Na obrazki i wybór świątecznego cytatu pod obrazkiem pozwolił sobie Łukasz Libiszewski.
Biegniemy. Ona ma żółtą kurtkę. Kradniemy ogromną koparkę. Przed wejściem, ona podnosi głowę, potem opuszcza, patrzy na mnie, całuje w policzek i się uśmiecha. W środku jest jedno długie siedzenie z granatowej skóry, w niektórych miejscach wychodzi gąbka. Jest bardzo wygodnie. Uciekamy koparką przed policją. Jeździmy cały czas tymi samymi ulicami. Ja prowadzę z papierosem w ustach, a wiatr, mimo opaski, rozwiewa jej włosy. W końcu ktoś tarasuje nam drogę i wyrzuca mnie z koparki.
W domu rodziców. Ojciec paraduje z niemowlęciem na rękach, nie wiem skąd się wzięło, nie jest to mój brat. Przejmuję go i biorę na barana. Łapie się moich palców wskazujących, które trzymam w górze, gaworzy, śmieje się głośno. A potem - jedna sekunda - puszcza je, dzieje się to bardzo szybko i nic nie mogę zrobić. Dziecko spada z łomotem na panele. Jestem przerażony, ojciec tymczasem w ubikacji, próbuję jakoś przejść nad sytuacją do porządku, uspokajam ojca przez drzwi: “no i upadło, ech, to jest smyk”.
Po jakiejś wyjazdowej konferencji czy spotkaniach literackich zostałem jeszcze parę dni u znajomych. Jest lato, mieszkanie w bloku, budzę się, chcę zdjąć piżamę, aż nagle widzę przez okno jadącego na rowerze Andrzeja Sosnowskiego. A za nim, też na rowerze, Piotr Sommer. Przez chwilę myślę, czy nie jadą do mnie, ale przecież skąd mieliby wiedzieć, że tu jestem. Rozbieram się w końcu, szukam majtek, a tu wpada Andrzej bez pukania, za nim Piotr, ja zawstydzony w tym negliżu, ale co za radość, udaje mi się wreszcie ubrać, schować pościel, proponuję im kawę.
Dzisiejszy zestaw snów z nazwiskami w całości przygotował Bartosz Sadulski, dziękujemy.
#1
Krakowski Kazimierz. Wchodzę do knajpy. Całe towarzystwo siedzi w ostatniej sali. Przechodzę przez kolejne pomieszczenia. System sal przechodnich, jak w mieszkaniu Moniki Zielonej - przechodnie pokoje. Ludzi jest dużo, bo sobota. Gdzieś w bocznej sal gra zespół, brzmi podobnie do Placebo. Idę sprawdzić i to jest Placebo. Ale jakby non stop grali kawałek “Something Rotten”. [...]
#1
Jestem dyrektorem przedszkola dla dzieci specjalnej troski. Mieści się ono w lesie, jest ukryte przed ciekawskimi. Po przeciwległej stronie lasu, jest drugie przedszkole prowadzone przez Dorotę Masłowską. Ale nie ona jest dyrektorem tego przedszkola. Rządzi nim pewien facet, który raz w tygodniu przyjeżdża przejrzeć księgi rachunkowe, tylko to go interesuje. Nasze przedszkola konkurują ze sobą. [...]
Bajeczne sobotnie popołudnie.
Prezentujemy drugą część snów z autorkami Antologii poezji kobiet “Solistki”.
W tym tygodniu śniliśmy o kotach.
Drugą część snów z “Solistkami” przedstawimy za tydzień, w zamian proponujemy udać się do północnej Afryki.
W niedzielne popołudnie, zamiast wypadów na spacer do lasu, proponujemy poczytać sny o autorkach niedawno wydanej antologii “Solistki”.
W tym tygodniu wyśnił się na nam Marcin Świetlicki. Odcinek przygotowała Joanna Joy Herman przy współpracy z Maciejem Gierszewskim, który powrócił już z podróży i liże rany.
We wrześniowe sobotnie południe zapraszamy na nocne przygody z Eugeniuszem.